#220 Harry Potter i komnata tajmnic


Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Chamber of Secrets
Autor: J.K. Rowling, Jim Kay
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 272
Cena z okładki: 49 zł
Ocena ilustracji: 5/5
Ocena treści: 3/5 
Łącznie: 8/10


Po znakomitym przyjęciu ilustrowanej wersji Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego przyszedł czas na kolejną odsłonę przygód młodego czarodzieja z ilustracjami Jima Kaya.

W Hogwarcie niczego nie można brać za pewnik. To, co było uważane za mroczną, ale nieszkodliwą legendę, staje się źródłem zagrożenia. Ten, który wydawał się przyjacielem, staje się wrogiem. Taki los spotkał czterech założycieli Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Od tamtego czasu minęło wiele lat, jednak pamięć o Komnacie Tajemnic stworzonej przez Salazara Slytherina nie zginęła.
To zupełnie tak jak w naszym wydawnictwie. Nie zapominając o poprzednim wydaniu drugiej części przygód Harry’ego Pottera, postanowiliśmy pokazać fanom historię tego nadzwyczajnego chłopca w zupełnie nowej szacie graficznej – z ilustracjami doskonale znanego potteromaniakom Jima Kaya. 


Osoby, którą są na blogu jakiś czas mogą wiedzieć, że nie należę do fanów Harry'ego Pottera. Nie jest to historia mojego dzieciństwa, ale wiele moich znajomych uważa J.K. Rowling za swoją bohaterkę. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo podziwiam i szanuję panią Rowling - po prostu historia przez nią opisana mnie nie urzekła tak jak miliony innych osób. 

Jesień 2016 roku to był wspaniały czas dla fanów Pottera. Nie dość, że w kinach pojawił się film Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, to jeszcze nowe, piękne wydania całej serii, kolorowanki o różnej tematyce - oczywiście związane ze światem czarodziejów. A na początku 2017 roku wznowione zostało wydanie podręczników z Hogwartu i - o ile się nie mylę - wydany został scenariusz do wcześniej wspomnianego filmu. A i prawie bym zapomniała o nowym tomie Harry'ego Pottera opowiadającym historię jego syna. Jak teraz tak o tym myślę, to Wy, fani Pottera, macie tak fajnie. Pamiętam jak w 2014 roku śmiałam się, że zanim BBC wypuści czwarty sezon Sherlocka, to powstanie nowy film dotyczący świata magii. Teraz nie jest mi już tak do śmiechu. 

Jak wspominałam w recenzji poprzedniego tomu, styl pisania Rowling to jeden z moich ulubionych. Mimo że nie przeczytałam wszystkich jej książek, to sposób w jaki autorka opisuje zdarzenia, bohaterów to czysta magia
Drugi tom przygód młodego czarodzieja podobał mi się znacznie bardziej niż pierwszy. Co prawda wciąż jest to historia trochę infantylna i nasze złote trio nadal nie raz doprowadzało mnie do białej gorączki, to naprawdę przyjemnie spędziłam czas przy tej książce. 

Ale ale, dzisiaj trzeba poświęcić też trochę czasu dla autora ilustracji - Jima Kaya. Jego prace są po prostu genialne. Zdecydowanie widać, że lubi to co robi. Ciekawe jest, że mężczyzna szukał inspiracji do miejsc, postaci w swoim najbliższym otoczeniu. Oczywiste więc jest, iż przedstawieni przez niego bohaterowie wyglądają inaczej niż filmowi, co - jak dla mnie - jest kolejną zaletą. 

Mimo że historię czarodzieja zna już cały świat to warto zaopatrzyć się w wersję ilustrowaną. Dlaczego? Ponieważ, nie dość że jest przepiękna, to jeszcze można przy niej spędzić bardzo dobrze czas. Nie tylko samemu, ale też z rodzeństwem, dziećmi, kuzynostwem. Ja na przykład, czytałam tę powieść razem z moją młodszą siostrą, która jest ogromną fanką Harry'ego Pottera. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina. 

#219 W sercu światła



Tytul oryginalny: Their Fractured Light
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Liczba stron: 376
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 
Ocena: 9/10

"Rana zadana przez zdradę goi się najtrudniej."

Sofia wie, że w życiu może polegać tylko na sobie. Jej głównym celem stała się zemsta na korporacji LaRoux Industries, którą obwinia o śmierć ojca. Aby tego dokonać, nie cofnie się przed niczym. Gideon to błyskotliwy i niezwykle utalentowany haker. Sofia i Gideon nie ufają sobie nawzajem, ale wspólny cel zmusza ich do współpracy.

Po przeczytaniu fenomenalnego poprzedniego tomu - W spojrzeniu wroga - od razu sięgnęłam po ostatni tom kosmicznej trylogii Kaufman i Spooner. I po przeczytaniu stwierdzam, że będzie to jedna z najlepszych serii 2017 roku, jestem tego pewna. 

Tym razem głównymi bohaterami są Sofia oraz Gideon. Oboje mamy okazje poznać już w poprzednim tomie. 
Sofia jest rządna zemsty za to co spotkało jej ojca, chce aby LaRoux zapłacił najwyższą cenę - zginął. 
Gideon natomiast znany jest nam pod nazwą Walet Kier. Jest on bardzo dobrym hakerem, który także chce doprowadzić do upadku LaRoux'a, ale w inny sposób. Ma on zamiar wyjawić wszystkie mroczne sekrety milionera. 

"Wybór jest naszym najwspanialszym prawem, najwspanialszym prezentem i naszą największą odpowiedzialnością."

Autorkom udało się utrzymać poziom drugiego tomu, co nie było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ponieważ w poprzedniej części pokazały na co je stać. Z bólem serca czytałam tę powieść, bo wiedziałam, że to już koniec mojej przygody z genialnym światem wykreowanym przez Spooner oraz Kaufman. No ale wszystko co dobre kiedyś się kończy.

Powieści od pierwszych stron wciągnęła mnie w takim stopniu, że nie byłam w stanie się oderwać dopóki nie poznałam zakończenia. Szczerze mówiąc, nie da się przewidzieć wydarzeń mających miejsce w tej książce. Kiedy myślałam, że gorzej być nie może, okazywało się, że jednak może. Zupełnie jakbym uczyła się chemii kwantowej. 
Ogromną zaletą - poza druzgocącymi serce wydarzeniami - są style pisania obydwu pań. W żadnym stopniu podczas czytania nie odczułam, że powieści piszą dwie osoby. Meagan Spooner oraz Amie Kaufman nie raz wywołały uśmiech na mojej twarzy przez teksty, które stworzyły dla bohaterów. 

Główni bohaterowie są moimi absolutnymi faworytami. Mimo że pokochałam pozostała czwórkę z poprzednich tomów - którzy, swoją drogą, również pojawili się w finale trylogii i mieli bardzo duży wkład w zakończenie - to Gideon i Sofią bija innych na głowę. 
Sof jest bohaterką co raz rzadziej pojawiającą się w książkach. Odważna, sympatyczna, bardzo sprytna i zdeterminowana. Szczerze mówiąc, jej inteligencja bardzo mnie zaskoczyła. Dziewczyna nie potrzebuje księcia na białym koniu. Jest zupełnie inna niż Lilac czy Lee. 

"Czas to choroba stworzona przez ten gatunek, i jako ich niewolników dotyka ona również nas. Wśród objawów znajdują się niecierpliwość, nuda, szaleństwo i rozpacz. A co najgorsze – zrozumienie. Te stworzenia nie potrafią spojrzeć w głąb drugiej osoby tak jak my, przez co znają się jedynie za pośrednictwem słów, które wymyśliły. A słowa rodzą nieprawdę."

Bardzo podobał mi się fakt, że główni bohaterowie nie zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Potrzebowali czasu, żeby sobie zaufać, a kilka razy oboje tę cienką nić porozumienia naciągali tak mocno, ze mogła pęknąć w każdej chwili, niszcząc to, co ta dwójka pomiędzy sobą stworzyła. 

Trylogia Starbound jest genialna. Polecam ją serdecznie każdemu, nie zależnie od płci czy wieku. Zasługuje ona na równie dużą sławę jak za granicą, ponieważ to co stworzyły wspólnymi siłami Kaufman i Spooner jest wspaniałe. Jeżeli będziecie mieli okazję, to przeczytajcie, bo nie pożałujecie. A jeśli czytaliście pierwszy tom i niezbyt się Wam on spodobał to i tak zachęcam Was do sięgnięcia po drugą oraz trzecią część - są one znacznie lepsze. 

Na zakończenie chciałabym tylko wspomnieć, że W spojrzeniu wroga oraz W sercu światła dostaniecie tylko w "księgarni internetowej" Moondrive (KLIKNIJ TUTAJ). Spowodowało to wiele oburzeń, ale moim zdaniem to bardzo logiczne wyjście. Więc zanim zaczniecie się burzyć, przeczytajcie post jednego z moich ulubionych blogerów i vlogerów, bo Czytacz dobrze prawi → KLIK.

~ A.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwarte/Moondrive.

#218 Powrót na Ziemię


Tytuł oryginalny: Homecoming
Autor: Kass Morgan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 288
Książek w serii: Cztery
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 5/10

Kilka tygodni po lądowaniu na Ziemi młodzi koloniści zdołali założyć obóz i zaprowadzić porządek w dzikim środowisku. Delikatna równowaga ulega jednak zakłóceniu, kiedy na Ziemię docierają nowe lądowniki. 
Ci, którzy dostali się na ich pokłady, mogą mówić o szczęściu, ponieważ w Kolonii właśnie kończy się tlen, ale szczęście Glass po wylądowaniu na Ziemi wydaje się dobiegać kresu. Clarke prowadzi wyprawę ratunkową na miejsce lądowania, lecz jej myśli krążą ciągle wokół rodziców, którzy być może jednak żyją. Tymczasem Wells walczy, by pozostać przywódcą mimo przybycia na Ziemię wicekanclerza w asyście uzbrojonych strażników, a Bellamy musi zdecydować, czy uciec od odpowiedzialności za przestępstwa, czy też stawić czoło rzeczywistości. 
Dla setki zesłańców nadszedł czas, by zjednoczyć siły i walczyć o wolność odnalezioną na Ziemi. Alternatywą będzie utrata wszystkiego, co kochają – w tym również ukochanych osób. 

Powrót na Ziemię był jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie książek w 2016 roku. Zaraz po przeczytaniu poprzednich dwóch tomów wzięłam się za oglądanie serialu, który powstał na podstawie tej serii, jednak tak naprawdę bardzo niewiele łączy The 100 z jego książkowym pierwowzorem. Niestety, trzeci tom Misji 100 okazał się znacznie gorszy niż swoje poprzedniczki. 

Wszystko zaczęło się w momencie, w którym skończyła się druga część, czyli na tragicznym lądowaniu innych Kolonistów. Trudno było mi przejść przez pierwsze kilkanaście stron ze względu na uczucie déjà vu. Kass Morgan znowu - tak samo jak w pierwszym tomie - zaczęła opisywać przyrodę na Ziemi, co dla mnie było po prostu zapychaczem. 
Na początku akcja nie pędzi jakoś szczególnie, ale w pewnym momencie wszystko nabiera tępa. Szkoda tylko, że to tępo w pewnym momencie jest tak szybkie, że bohaterowie zaczynają przenosić się z jednej sytuacji do drugiej bez żadnego wyjaśnienia. Autorka miała naprawdę dużo dobrych pomysłów, które zaczynała, ale potem nagle jakby nie wiedziała co z nimi zrobić, więc je porzucała. Spójrzmy na przykład, na rozpoczęty pod koniec drugiej części watek dotyczący rodziców Clarke, którzy - jak się okazało - żyli. Zaczynając Powrót na Ziemię ze zniecierpliwieniem czekałam jak potoczy się dalej ta część historii, a wszystko co dostała to tylko kilka zdań suchych faktów, nic więcej. Aha, to ja podziękuję za takie wyjaśnienie. 

Zauważyłam, że z każdym tomem moja opinia o postaciach wykreowanych przez Morgan, zmienia się. No, nie licząc moich odczuć względem Bell'a - nadal jest moim ulubionym bohaterem. Clarke przestała być irytująca (wow, czekałam na to trzy tomy) i dopiero teraz zaczęłam dostrzegać jej zalety: jej troskę o innych Kolonistów, determinację, miłość do Bellamy'iego. Wcześniej - mimo że byłam świadoma ich istnienia - były one przykryte płachtą utkaną ze wszystkich sytuacji, w których była bardzo denerwująca. 
Jest jednak jedna bohaterka, której istnienia nie jestem w stanie zrozumieć: Glass. Ta dziewczyna ma ewidentnie opóźniony rozwój sprawności umysłowej. Jeszcze w poprzednich częściach byłam w stanie zrozumieć jej istnienie - pokazywała Czytelnikowi co dzieje się na statku kosmicznym. Jednak gdy lądowniki wylądowały (masło maślane) na Ziemi, czy nie mogła być ona jedną z ofiar katastrofy? Przedstawię Wam przykład bardzo logicznego myślenia Glass: w obozie nie jest już tak fajnie, więc razem z Lukiem, który jest jedyną "rzeczą" jakiej w życiu potrzebuje, ucieka do lasu, w którym jest pełno złych Ziemian, bez żadnych przydatnych rzeczy i zdolności do przeżycia. Tak, to naprawdę genialny plan. 

Jak Widzicie, książka bardzo mnie zawiodła. Poprzednie tomy były bardzo dobre, jednak z niewiadomych mi przyczyn Kass Morgan obniżyła sobie poprzeczkę. Jednak jeśli nie Czytaliście poprzednich tomów, to mimo wszystko Wam je polecam, bo jest to seria warta uwagi. A jeszcze bardziej polecam Wam serial, który jest rewelacyjny i jutro, 01.02.2017 zaczyna się czwarty sezon. Nie mogę się doczekać, bo trzeci zakończył się w bardzo złym momencie. ♔♕

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las.

#217 *Premierowo* P.S. I Like You



Tytuł oryginalny: P.S. I Like You
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 392
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 37.90 zł
Ocena: 8/10
Premiera: 11.01.2017

Co robisz, gdy podczas lekcji chemii w głowie wirują ci zamiast pierwiastków fragmenty ulubionych piosenek?
Lily po prostu zapisała wers z ukochanego utworu na ławce. Niczego nie oczekiwała, a jednak następnego dnia zobaczyła, że ktoś dopisał kolejne zdanie. Ktoś, kto najwyraźniej zna tekst tej piosenki. Jak to możliwe, że w tej nudnej szkole ktoś także kocha alternatywne zespoły?
Wkrótce ławkowa korespondencja między Lily a tajemniczym miłośnikiem muzyki nabiera tempa. Rozmawiają nie tylko o muzyce, ale i o swoich problemach i stają się sobie coraz bliżsi. Kim jest ta tajemnicza bratnia dusza?

Kasie West możecie kojarzyć dzięki Jej dwóm - bardzo popularnym w ostatnim czasie - pozostałym książkom: Chłopak z sąsiedztwa oraz Chłopak na zastępstwo. Jak na razie miałam przyjemność zapoznać się tylko z dwoma powieściami, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać tę trzecią. Ale przejdźmy do recenzji. 

Książka opowiada historię Lily - nastolatki innej niż pozostałe. Dziewczyna bardzo interesuje się muzyką - pisze piosenki oraz gra na gitarze. A przynajmniej próbuje obu tych rzeczy. Poza tym, ma wysublimowany gust muzyczny. Słucha głównie zespołów, o których mało kto słyszał. Nie licząc jednej tajemniczej osoby, z którą Lily zaczyna korespondować na lekcji chemii. Wszystko zaczęło się od fragmentu tekstu piosenki .......... na ławce, a skończyło się na długich listach, przez które Lily nagle nie mogła doczekać się chemii. 

Styl pisania autorki jest wręcz banalny, ale absolutnie nie jest to minusem - wręcz przeciwnie. Dzięki temu powieść czytało mi się szybko co bardzo sobie liczę, ponieważ ostatnio w ogóle nie mam czasu na poznawanie nowych książek.
Cała historia nie jest jakaś bardzo skomplikowana i wymagająca myślenia pomimo "zagadki", którą dała nam pani West. Jeszcze przed połową książki byłam pewna kto jest tajemniczym korespondentem o bardzo dobrym i rzadkim guście muzycznym. Mimo to powieść czytałam z dużym zainteresowaniem, bo byłam naprawdę ciekawa jak skończy się P.S. I Like You. 

W przeciwieństwie do Charlie (Chłopak z sąsiedztwa), która była przez większość książki irytująca, to Lily okazała się naprawdę sympatyczną osobą, z którą się w niektórych momentach utożsamiałam.
Dziewczyna ma trochę dziwny styl ubierania się, słucha muzyki alternatywnej  i do tego jest sarkastyczna. Ta mieszanka spowodowała, że otrzymaliśmy postać, która jest naprawdę fajna i nie podnosząca ciśnienia przez swoje zachowanie.

Mnie osobiście powieść podobała się. Mimo że niektórzy mogą uznać historię Lily za banalną, to ja jestem nią po prostu oczarowana. Czytając ją, czułam takie wewnętrzne ciepło, które całkowicie oczyściło mnie z negatywnych emocji po długim dniu pełnym pracy. P.S. I Like You to słodka (ale nie przesłodzona!) powieść, którą polecam każdej dziewczynie szukającej przyjemnej i rozluźniającej książki na weekend. ♥

~ A.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.

#216 *Przedpremierowo* W spojrzeniu wroga


Tytuł oryginalny: This Shattered World
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Liczba stron: 352
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: ---
Ocena: 9/10
Premiera: 11.01.2017

"Ufaj temu, co czujesz"

Kapitan Lee jest piękna i odważna. Dowodzi oddziałami wysłanymi na planetę Avon, które mają stłumić wywołany działaniami wielkich korporacji bunt mieszkańców. W zamian za ciężką pracę obiecano im lepsze życie, ale słowa nie dotrzymano. Lee musi być silna i bezwzględna, ma także osobiste powody, by nienawidzić rebeliantów.

Flynn ma bunt we krwi. Jego siostra zginęła w powstaniu przeciwko korporacjom. Udaje mu się uwięzić Lee, jednak gdy jego towarzysze chcą ją zabić, Flynn niespodziewanie podejmuje decyzję, która zmienia jego życie na zawsze.

W ramionach gwiazd było jedną z najbardziej wyczekiwanych książek, które miały ukazać się na początku 2016 roku. Mnie jednak - mimo tych wszystkich "och'ów i ah'ów" całej polskiej blogosfery - historia Lilac i Tarvera nie powaliła na kolana. Jasne, była to przyjemna książka, ale nic szczególnego. Jednak pomimo nie za dobrego pierwszego spotkania z historią Kaufman i Spooner, zdecydowałam się kontynuować swoją kosmiczną przygodę z trylogią Starbound. 


W spojrzeniu wroga zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Błędy, które przeszkadzały mi w pierwszym tomie, zniknęły. Na przykład, w These Broken Stars autorki zmarnowały potencjał świata przedstawionego. Trochę za bardzo skupiły się na wydarzeniach i postaciach, nie przywiązując dużej wagi do otoczenia, które mimo wszystko jest ważne. Tym razem planeta, na której znalazłam się razem z głównymi bohaterami, została dopracowana w każdym detalu. Dzięki dokładnym, ale nie za długim opisom, czułam się jakbym sama była na Avonie. 
"Niebo nad Avonem się przejaśnia."
Cała historia jest podobna do pierwszej części, jednak ma kilka charakterystycznych dla siebie cech. Po pierwsze, W spojrzeniu wroga porusza tematy ściśle związane z rebelią - militaryzm oraz konflikty polityczne. Od lat walki ze sobą toczą rebelianci oraz żołnierze. Fianna starają się uwolnić swój dom - Avon - spod władzy wojska, jednak są znacznie gorzej wyposażeni i wyszkoleni niż swoi przeciwnicy. Natomiast żołnierze od lat borykają się z "chorobą", która przychodzi stopniowo - furią. Zaczyna się od zaprzestania śnienia, a kończy na odstrzeleniu czyjejś twarzy. Furia znika równie szybko, co atakuje i w końcu dorwie każdego - przynajmniej w teorii. 

Właściwie, to w TSW mamy do czynienia z "dwoma" głównymi bohaterkami. Jedna to Jubilee, 8-letnia dziewczynka, która umarła razem z rodzicami na swojej rodzinnej planecie. Druga to bezwzględna i zimna kapitan Lee Chase - piękna 18-latka bez skrupułów, jeden z najlepszych żołnierzy. Oczywiście, jak się pewnie domyślacie, jest to jedna, ta sama, osoba. Po prostu  pod wpływem traumatycznych wydarzeń, zmieniła się z małej dziewczynki o dobrym sercu pełnym radości, w wiecznie ostrą i niedostępną młodą kobietę. 



Drugą bardzo ważną postacią jest Flynn. Rebeliant, czyli absolutne przeciwieństwo Lee. Mimo to, zostali oni połączeni ze sobą przez "przygody", które razem przeżyli. Szczerze mówiąc, to Flynna polubiłam znacznie bardziej niż Tarvera z W ramionach gwiazd. Szczególnie wzbudził moją sympatię swoim zapałem do uratowania ojczyzny bez wojny, która i tak byłaby przegrana dla fianna. W pewnym sensie przypominał mi Peetę z Igrzysk Śmierci

"Nie widać gwiazd, jest tylko gęsta ciemność, która wciska jej się do gardła i głębiej, do serca. Śni jej się, że tonie."

Bardzo się cieszę, że podobnie jak w pierwszej części, uczucie pomiędzy Flynnem a Jubilee powstawało powoli. Na początku nie przepadali za sobą, jednak - jak już wspominałam w akapicie wyżej - połączyły ich pewne wydarzenia, których doświadczyli razem. 
Dużą zaletą jest to, że tym razem wątek miłosny nie przysłonił najważniejszego - według mnie - aspektu książki jakim jest wojna pomiędzy rebeliantami a wojskiem. Był raczej dodatkiem, którego obecności nie odczuwałam w trakcie czytania. Dopiero nasilił się na sam koniec, co było idealnym momentem, który zwieńczył tę świetną historię. 

Bardzo, ale to bardzo polecam Wam zapoznać się z trylogią Starbound. Nawet jeśli pierwszy tom nie zachwycił Was tak jak mnie, to nie przejmujcie się, bo drugi jest o niebo lepszy (albo galaktykę nawiązując do tematyki książki). Kaufman i Spooner pokazały tutaj swoje możliwości w pełnej krasie. Mam nadzieję, że trzecia część utrzyma poziom drugiego i będę mogła - pomimo małych problemów z W ramionach gwiazd - nazywać książki z tej serii jednymi z moich ulubionych. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu/Moondrive.

Pogodynka #15 - styczeń 2017


Ave Moi Mili. Jak Wam minął Sylwester? Mam nadzieję, że dobrze. Ja osobiście spędziłam go w domu z kubkiem herbaty, serialem i książką "P.S. I like you". Mam nadzieję, że niedługo pojawi się recenzja, a teraz zapraszam Was na kolejna odsłonę Pogodynki. 


Dwór mgieł i furii - Sarah J. Maas (11.01.2017)
Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. W Przed nią długie i szczęśliwe życie… Tylko że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić.
W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Władca ciemności chce ją wykorzystać do swoich celów. Chyba że to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać... Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, a Feyra musi zdecydować, komu może ufać.

#215 Bardziej martwa być nie może


Tytuł oryginalny: As Dead as it Gets
Autor:  Katie Alender
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 456
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 8/10

"Może szaleństwo to moja nowa codzienność."


Od śmierci Lydii Small minęły trzy miesiące. Alexis marzy o tym, by w końcu jej życie wróciło do normalności.
Ale normalni ludzie nie widują gnijących trupów na zdjęciach. Nie muszą sobie radzić z wściekłym duchem Lydii, który czasami posuwa się do przerażających ataków.
Początkowo wydaje się, że Lydia chce się zemścić tylko na Alexis. Ale wkrótce okazuje się, że przyjaciele Alexis są w niebezpieczeństwie, i tylko ona może ich uratować. Gdy wkracza do akcji, uświadamia sobie, że wróg jest o wiele potężniejszy, niż mogłaby przypuszczać… i że ich losy są splątane w sposób, którego się nie spodziewała.
Nawet w najgorszych koszmarach.


Do Bardziej martwa być nie może podeszłam z dużym dystansem. Drugi tom przygód Alexis bardzo mnie zawiódł, więc wolałam nie nastawiać się na nic super. Jednak Pani Alender pozytywnie mnie zaskoczyła i trzecia część trylogii o duchach jest najlepsza ze wszystkich. Szkoda, że to już koniec. 
Na początku trudno było mi się wciągnąć w tę powieść właśnie z powodu lekkiego zawodu Od złej do przeklętej. Nie spodziewałam się niczego zaskakującego a tu proszę, książka okazała się naprawdę godna uwagi.

"W ostatecznym rozrachunku musisz wybrać to, co dobre dla ciebie. Nie możesz żyć dla kogoś innego. Nie możesz pozwolić poczuciu winy przesądzać o kształcie swojego życia."

Dużego plusa daję autorce za klimat, w którym utrzymana jest powieść. W pewnych momentach czułam, jakbym przeżywała wszystko razem z Alexis. Cała historia owiana jest mgiełką tajemnicy i nic nie jest pewne. Pani Alender w świetny sposób dawkowała napięcie oraz nie zdradzała za dużo informacji, przez co nie mogłam oderwać się od czytania. O ile poprzednie części nie były straszne, to ta nie raz wywołała u mnie przerażenie. 

Cała historia - jak już wspomniałam - jest tajemnicza. Nie wiadomo co zaraz się wydarzy. 
Jednak poza mrocznymi scenami, znalazło się także wiele śmiesznych momentów, głównie pomiędzy Alexis i Lydią. Ich sarkastyczne odpowiedzi nie raz wywołały uśmiech na twarzy, przez co rozluźniałam się, zapominając, że zaraz pewnie znowu stanie się coś strasznego. Dobra sztuczka, Alender. 

"Rozważałaś kiedyś spisanie wszystkich swoich złych pomysłów i stworzenie z nich książki?"

Bohaterowie niezbyt się zmienili, podobnie jak moje odczucia względem ich. Siostra Alexis nadal mnie irytowała, a Carter był typowym miłym chłopcem z sąsiedztwa. W Alexis zaszła drobna zmiana, jeśli porównamy ją do osoby, którą była w Złe dziewczyny nie umierają. Stała się doroślejsza, mniej samolubna. Jednak nadal nie jestem w stanie pojąć niektórych jej decyzji.  
Został nam jeszcze Jared - chłopak idealny. Nie będę się o nim za bardzo rozpisywać, bo jest to kluczowa postać w tej część. Powiedzmy, że pozory mylą. 

Jeżeli lubicie książki momentami przerażające i wywołujące dreszczyk emocji, to serdecznie polecam Wam całą trylogię o Alexis oraz duchach. Nawet jeśli nie podobały Wam się poprzednie tomy, to zachęcam do zapoznania się z Bardziej martwa być nie może, ponieważ jest książka dobra, przy której może nie za bardzo się odprężycie przez natłok wydarzeń, ale na pewno miło spędzicie czas. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.