#3 MONUMENT 14: ODCIĘCI OD ŚWIATA



Tytuł oryginalny: Monument 14
Autor: Emmy Laybourne
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 339
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 33.90 zł
Ocena: 8.5/10

Potężne tsunami pustoszy wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Nad krajem przetaczają się straszliwe burze, a ze zniszczonego ośrodka wojskowego wydostaje się tajemnicza broń chemiczna. Sześcioro licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka mniejszych dzieci po wypadku w drodze do szkoły chroni się w supermarkecie. Wielki sklep szybko staje się jednak zarówno ich schronieniem, jak i więzieniem. Grupka zdanych na siebie, przerażonych, odciętych od świata dzieciaków zaczyna tworzyć małą społeczność: organizują sobie życie, dzielą obowiązki, starsi opiekują się młodszymi, ale też ujawniają się szkolne sympatie, antypatie i skrywane dotąd uczucia, wyłaniają się naturalni przywódcy i ci, którzy chcą skorzystać z sytuacji i trochę się zabawić…

Po książę tą sięgnęłam, ponieważ słyszałam o niej dużo dobrych opinii na wielu forach, blogach itp.
Książka bardzo mnie wciągnęła i przez całe czytanie tej oto lektury powtarzałam sobie tylko jedno:
" Jeszcze tylko jeden rozdział ". Skończyłam ją tego samego dnia, w którym ją kupiłam. 

Coś co bardzo mile zaskoczyło mnie w tej książce to fakt, że autorka świetnie poradziła sobie w pisaniu w imieniu młodego chłopaka. Po prostu, czytając tą książkę można sobie wyobrazić że książkę napisał licealista. 
Na początku książki irytował mnie główny bohater, ale później nie zwracałam na to uwagi. 
Kolejną rzeczą jaka podobała mi się w tej książce to, to że nasz bohater nie jest typowym mięśniakiem tylko zwykłym dzieciakiem, który nie jest popularny, " dobrze zbudowany " ani nic takiego. 
Za to w tej powieści bardzo irytowały mnie dwie postaci ( oboje to ćpający, pijący mięśniacy ze szkolnej drużyny):
Jake i Brayden.
Te dwie postacie bardzo mnie denerwowały.

Według mnie sam pomysł na książę jest banalny, a jednocześnie genialny. Sama kiedyś wpadłam na podobny tylko że dzieciaki były uwięzione w szpitalu, a na zewnątrz grasowały ludzie którzy przez zarazę zachorowali i zamienili się w zombie. 
Ten temat ma na wyciągnięcie ręki każdy autor, a bardzo niewielu z niego korzysta. Emmy udało się to znakomicie i zazdroszczę jej takiej wyobraźni. 

Jednak w książce brakowało mi akcji. Było kilka dobrych momentów,ale poza tym to nic ciekawego. Jak już się coś działo to było wielkie zaskoczenie, niczym BUM, a już po chwili koniec. Nic. Tylko siedzenie,ćpanie, granie w gry. Oczywiście książka skończyła się tak ze miałam ochotę iść do księgarni i kupić Niebo w ogniu. 

Pomimo niewielkiej ilości akcji, książka bardzo mi się podobała. Polecam ja każdemu, zarówno molowi książkowemu jak i osobie która dopiero zaczyna swoją przygodę z książkami.

~ A. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz