#12 ZIELEŃ SZMARAGDU


Tytuł oryginalny: Smaragdgrün
Autor: Kerstin Gier
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Ilość stron: 455
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 34.99 zł
Ocena: 10/10


Co robi dziewczyna, której właśnie złamano serce? To proste: gada przez telefon z przyjaciółką, pochłania czekoladę i całymi dniami rozpamiętuje swoje nieszczęście. Ale Gwen – podróżniczka w czasie mimo woli – musi wziąć się w garść, chociażby po to, żeby przeżyć. Nici intrygi z przeszłości także dziś splatają się w zabójczą sieć. Złowrogi hrabia de Saint Germain jest bardzo bliski swego celu: Gwendolyn musi stanąć do walki o prawdę, miłość i własne życie.



Zieleń szmaragdu to trzeci i ostatni tom Trylogii czasu, niemieckiej autorki Kerstin Gier. 
Gwendolyn Shephert jest rubinem, czyli ostatnim z dwanaściorga ludzi posiadających gen podróży w czasie. Wraz ze swoim towarzyszem Gideonem musi udać się w przeszłość i pobrać odrobinę krwi od pozostałych podróżników w czasie, w celu wczytania ich krwi do drugiego chronografu, ponieważ pierwszy został ukradziony przez Paula i Lucy.
Co się stanie gdy krąg zostanie zamknięty ? Czy Hrabia de Saint Germain na pewno przejmuje się losem ludzkości ?

Kiedy Gwen dowiedziała się, że miłość Gideona do niej była tylko po to, by łatwiej było mu nią nią kierować dziewczyna robi to co każda z kobiet kiedy ma złamane serce. Je tony lodów, ciągle rozmawia z najlepszą przyjaciółką przez telefon i cały czas płacze. Niestety, jako że Gwendolyn nie jest zwykłą nastolatką, tylko podróżniczką w czasie, nie może sobie na to wszystko pozwolić. Cały czas ma misję do dokończenia i musi dowiedzieć się dlaczego Lucy i Paul ukradli chronograf oraz co ukrywa tajemniczy i niebezpieczny Hrabia. 

Ta książka jest jedna z tych książek, które ubóstwiam. Wszystko jest w niej cudowne i nie można się oderwać, więc nie radze jej czytać jeśli macie coś ważnego do zrobienia lub, gdy kładziecie się spać. 
Jak już wiecie ja nie przepadam za pierwszoosobową narracją. Lecz w przypadku tej książki zmieniam zdanie. Uwielbiam czytać myśli Gwen. Są interesujące, a szczególnie te kiedy nasza bohaterka myśli o Gideonie. Gwenny jest bardzo sympatyczną postacią, ale potrafi być naprawdę wredna ( zazwyczaj w stosunku do swego towarzysza ). 
Pani Gier wspaniale wykreowała postać Leslie. Była to wspaniała przyjaciółka głównej bohaterki. Zawsze starała się wspierać Gwen i pomagała spełniać jej nawet najdziwniejsze i najbardziej szalone pomysły. Taka przyjaciółka to naprawdę skarb !
Gideona pokochałam od razu. Ja po prostu uważam, że nie można nie kochać takich postaci. Arogancki i wredny, ale zabójczo przystojny. Chociaż kiedy pod koniec Błękitu szafiru jak powiedział, że udawał miłość do Gwen, byłam na niego wściekła i tylko czekałam aż Gwenny mu przywali. Później,  w Zieleni szmaragdu znów go pokochałam. 

Książka, mimo że ma o ok. 100 stron więcej od poprzedniczek, nie była nudna. Strony były przepełnione akcją i co jakiś czas musiałam przerwać czytanie i powiedzieć " o jaaa ". Wydarzenia przeplatały się z tymi z poprzednich dwóch tomów, ale nie powtarzały się. Wszystko w tej książce jest przemyślane i dokładnie dopracowane, a nie napisane 
" na kolanie ". Autorka chciała, żeby czytelnicy poczuli się jakby sami byli bohaterami całej trylogii. Do tego, jak w przypadku pozostałych tomów, książka napisana jest prostym językiem, dzięki któremu powieść czyta się szybko. 

Ta książka, zresztą jak reszta trylogii trafia na półkę " Ulubione ", ponieważ zasługuje na to miano. A jeśli Wy nie kupiliście jeszcze tej książki lub nie jesteście pewni co do niej to teraz, natychmiast marsz do księgarni kupić całą trylogię. To rozkaz. 
I na koniec jak zwykle muszę pochwalić polskie wydanie, chociaż ta okładka podobała mi się najmniej ze wszystkich. No i oczywiście niemiecka najpiękniejsza. Oczywiście muszę zaznaczyć, że wszystkie niemieckie okładki idealnie oddają relacje Gideona i Gwendolyn w każdym z tomów. 


~ A.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz