#28 Więzień labiryntu


Tytuł oryginalny: The Maze Runner
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Ilość stron: 424
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 8/10

Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą którą pamięta jest jego imię. Nie wie kim jest ani dokąd zmierza. Jednak to nie wszystko - kiedy winda się zatrzymuje i drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupka dzieciaków, która wita go w Strefie - otwartej przestrzeni otoczonej murami znajdującej się w samym centrum przerażającego i tajemniczego Labiryntu.
Podobnie jak Thomas, żaden z obecnych tu chłopców nie wie dlaczego tu jest oraz jak się tu dostał. Wszyscy wiedzą natomiast, że każdego ranka, gdy kamienne mury otaczającego ich Labiryntu rozsuną się, zaryzykują swoje życie by się tego dowiedzieć, nawet za cenę spotkania ze Strażnikami - pół-maszynami, pół-bestiami, przemierzającymi jego mroczne korytarze.


Na samym początku przyznam się bez bicia, że najpierw obejrzałam film, który bardzo mi się spodobał. Kiedy usłyszałam, że jest na podstawie książki pobiegłam do Empika i kupiłam własny egzemplarz. Tę powieść przeczytałam w listopadzie i posiadam drugi tom, czyli Próby ognia, ale zawsze pojawiało się coś innego do przeczytania. Z pomocą przyszła mi Martha Oakiss, która wymyśliła 7ReadUp. 

Książka opowiada o młodych mężczyznach, którzy zostali uwięzieni w miejscu zwanym Strefą. Żaden z bohaterów nie pamięta nic poza swoim imieniem. Kiedy pewnego dnia do Labiryntu zostaje wysłana nowa osoba wszyscy podejrzewają, że coś złego wydarzy się w najbliższym czasie...

Na początku książka jakoś mnie nie zachwyciła, ale mniej więcej w połowie, kiedy akcja zaczęła się rozkręcać, powieść wciągnęła mnie. Styl pisania Pana Dashnera jest naprawdę przejrzysty, dzięki czemu książkę czyta się szybko i przyjemnie. Do tego sam pomysł na tę powieść jest niesamowity. Młodzi ludzie zamknięci w wielkim labiryncie, którzy od kilku lat bezskutecznie próbują znaleźć wyjście. James Dashner naprawdę dobrze potrafi budować napięcie, które po pewnym czasie staje się jak narkotyk, który nie chce wypuścić nas ze swoich szponów. Zakończenia rozdziałów, jak i samej książki spowodowały u mnie nadciśnienie. Z każdą nową stroną miałam co raz więcej pytań. Kto ich tam zamknął? Dlaczego zostali wysłani do Strefy? Kim naprawdę są Theresa i Thomas? 


Każdy z bohaterów był inny. Autor stworzył pełnowymiarowy obraz każdego z głównych, jak i pobocznych postaci Więźnia labiryntu. Nie ma dwóch takich samych osób. 

Czy polecam przeczytanie tej książki? Oczywiście! Nadaje się ona dla każdego. Książka naprawdę mnie zainteresowała i nie mogę doczekać się aż sięgnę po Próby ognia

~ A. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz