#43 Mechaniczna Księżniczka


Tytuł oryginalny: The Clockwork Princess
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 400
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 39 zł
Ocena: 10/10

"PIEKIELNE MASZYNY SĄ BEZLITOSNE.
PIEKIELNE MASZYNY SĄ BEZ ŻALU.
PIEKIELNE MASZYNY SĄ BEZ NUMERU.
PIEKIELNE MASZYNY NIGDY NIE PRZESTANĄ PRZYCHODZIĆ."


Mroczna sieć zaczyna się zaciskać wokół Nocnych Łowców z Instytutu Londyńskiego. Mortmain planuje wykorzystać swoje Piekielne Maszyny, armię bezlitosnych automatów, żeby zniszczyć Nocnych Łowców. Potrzebuje jeszcze tylko ostatniego elementu, żeby zrealizować swój plan. Potrzebuje Tessy Gray, Charlotte Branwell, szefowa Instytutu Londyńskiego, rozpaczliwie stara się znaleźć Mortmaina, zanim ten zaatakuje. Ale kiedy Mortmain porywa Tessę, chłopcy, którzy roszczą sobie równe prawa do jej serca, Jem i Will, zrobią wszystko, żeby ją uratować. Bo choć Tessa i Jem są zaręczeni, Will jest zakochany w niej jak zawsze.


Mechaniczna Księżniczka jest to trzeci i niestety ostatni tom trylogii o przygodach młodych Nocnych Łowców zamieszkujących londyński Instytut. 

Po przeczytaniu zakończenia Mechanicznego Księcia musiałam dowiedzieć się co będzie później. I mój Boże nie wiem co dalej zrobić ze swoim życiem. To dotychczas jedyna książka podczas której czytania płakałam i śmiałam się jednocześnie. 

"- Nie jestem patentowanym idotą...

- Brak patentu nie dowodzi inteligencji - odparował Will."


W tym tomie bardziej niż w poprzednich poruszony został temat tzw. trójkąta miłosnego. Tessa musi wybrać, którego mężczyznę kocha bardziej i, z którym spędziłaby resztę życia. Jednak Jem jest co raz bardziej chory i umiera, a yin-fen z całego Londynu kupił Mistrz. Młoda dziewczyna ma wybór: oddać siebie w łapy Mortmaina lub pozwolić ukochanemu umrzeć. 

"- Czy obchodzi Cię w ogóle, gdzie idę? - spytał. - Co byś zrobiła, gdybym szedł do piekła?

- Zawsze chciałam zobaczyć piekło.- odpowiedziała mu spokojnie. - A Ty nie chciałeś?"


Mechaniczna Księżniczka już od pierwszych stron rozśmieszyła mnie do łez. Oczywiście dzięki Willowi, którego uwielbiam. W tym tomie wyjaśniają się tajemnice, wątki z poprzednich dwóch części. Książka napisana jest łatwym językiem co sprawiło, że powieść przeczytałam błyskawicznie. Jak każda inna książka Pani Clare, trzeci tom Diabelskich Maszyn wciągnął mnie w swój świat, wir wydarzeń, a pod koniec historii wypluł z powrotem do szarej rzeczywistości. O epilogu powiem tylko, że przez te kilka stron płakałam więcej niż na Gwiazd naszych wina. 

"- Nie mam pojęcia, dlaczego ja Ci w ogóle kiedykolwiek pomogłem.

- Lubisz zepsute rzeczy."


W tym tomie jeszcze bardziej pokochałam głównych jak i pobocznych bohaterów. Humor Willa, odwaga Tessy i miłość Jamesa dodała książce uroku. Do tego bardzo byłam ciekawa jak rozwinie się wątek Cecily Herondale, tajemniczej i jakże podobnej do Williama siostry. Uważam ją za jedną z moich ulubionych bohaterek. Jest sarkastyczna, piękna, odważna zupełnie jak mój ulubiony bohater. To taka jego damska wersja. Do tego, mimo że rodzeństwo nie widziało się od dłuższego czasu to wyczułam pomiędzy nimi więź przywiązania, miłości do siebie na wzajem. 


"- Więc kim ja jestem dla ciebie?- zapytała Cecily.

- Moją słabością.
- A Tessa twoim sercem."


Mimo, że zakończenie mnie dobiło to cieszę się ze szczęścia dwójki bohaterów, ponieważ zasługują na nie. Sam pomysł na fabułę także mnie oczarował, ponieważ uwielbiam Londyn. Do tego XIX wiek. Autorka musiała znaleźć wiele informacji na temat ówczesnego miasta, kultury, mody. Napracowała się.  Zdecydowanie ta trylogia wygrywa z Darami Anioła. Serdecznie polecam tę serię każdemu. Młodszym i starszym. Wszystkim. 

~ A. 

1 komentarz:

  1. Ja również myślę, że Diabelskie Maszyny są lepsze od Darów Anioła. :D Uwielbiam tą serię, należy do moich ulubionych. Cieszę się, że Tobie też się podobała. :)

    OdpowiedzUsuń