#44 Czerwona Piramida


Tytuł oryginalny: The Red Pyramid
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 543
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 36.90 zł
Ocena: 7/10

Od śmierci matki Carter i Sadie są sobie niemal obcy. Dziewczyna mieszka z dziadkami w Londynie, jej brat natomiast podróżuje po świecie z ojcem, wybitnym egiptologiem doktorem Juliusem Kane. Pewnej nocy doktor Kane zabiera Cartera i Sadie na „eksperyment naukowy” do British Museum, w nadziei że uda mu się z powrotem połączyć rodzinę. Zamiast tego jednak uwalnia egipskiego boga Seta, który skazuje doktora na wygnanie, a jego dzieci zmusza do ucieczki. Wkrótce Sadie i Carter odkrywają, że budzą się wszyscy bogowie Egiptu, a najgorszy z nich – Set – chce zniszczyć rodzinę Kane.

Czerwona piramida jest moją pierwszą książką Ricka Riordana. Powieść przeczytałam dość dawno temu, ale postanowiłam ją sobie odświeżyć. Książkę dostałam na urodziny i tylko jedno spojrzenie sprawiło, że polubiłam powieść bez jej czytania. Okładka jest naprawdę śliczna i dobrze zrobiona. Do tego hieroglify znajdujące się po lewej stronie wyglądają mi na fluorescencyjne. 
Sadie Kane

Rick Rirordan znany jest szczególnie z serii o przygodach Percy'ego Jackson'a, nastoletniego półboga, czyli potomka boga greckiego oraz śmiertelnika. Jednak w trylogii o Carter'ze i jego siostrze występują bogowie egipscy ( sama okładka na to wskazuje ). 


Książka jest wciągająca i od razu zainteresowała mnie swoją treścią. Na samym początku mamy informację, że książka powstała na podstawie zapisu cyfrowego i w niektórych momentach autor musiał domyślać się o co chodziło mówiącym, ponieważ nagranie było niskiej jakości. 

Na początku narratorem jest Carter Kane i opowiada on nam jak wszystko się zaczęło. Śmierć matki, rozstanie rodzeństwa, wybuch w słynnym muzeum. Jednak dopiero od momentu wybuchu i uwolnienia Seta wszystko zaczęło się rozkręcać. Później wydarzenia pędziły i nie dawały mi odetchnąć od natłoku wrażeń i informacji. Powieść napisana jest prostym językiem, który pełen jest humoru i żartów dlatego czytanie takiej książki jest bardzo przyjemne. 

Carter Kane
Bardzo polubiłam głównych bohaterów. Sadie, czyli siostra Carter'a słucha głośnej muzyki, ma różowe pasemka i kota, który pilnuje jej na każdym kroku. A może to nie jest zwykły kot? Dziewczyna jest uparta, sarkastyczna, ale i odważna - co jak wiecie z innych recenzji bardzo sobie cenię w postaciach książkowych. Carter kiedy go poznajemy ma czternaście lat i na początku bardzo mnie irytował, ale nikt nie jest idealny. Później, wraz z rozkręcającą się akcją poznajemy zupełnie nowego chłopka. Odważnego, dorastającego młodzieńca, a nie nastolatka który użala się nad własnym losem. Tak wiem, przecież on ma tylko czternaście lat no, ale żeby dwunastoletnia siostra zachowywała się doroślej od niego? No proszę Was. Pomysł na wprowadzenie zwierząt, które rozumieją ludzi oraz jedzą jedzenie tylko na literkę - F, bardzo mi się spodobał. 

Książka podobała mi się, ale momentami nudziłam się. Mimo, że pomysł na fabułę zaintrygował mnie to powieść nie była aż tak dobra jak się spodziewałam. Wszystko ratowali bohaterzy, których pokochałam. Polecam książkę fanom mitologii, ale nie nastawiajcie się na coś wspaniałego. 

~ A. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz