#47 Atrofia


Tytuł oryginalny: Wither
Autor: Lauren DeStefano
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 320
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 34 zł
Ocena: 8/10

Dzieci poczęte naturalnie są niedoskonałe. Dlatego - żeby stworzyć idealnych ludzi - ruszyła produkcja embrionów bez najmniejszych wad genetycznych. Ale tylko pierwsze pokolenie to okazy zdrowia; potomkowie perfekcyjnych ludzi umierają w wieku dwudziestu paru lat. W tym ponurym świecie dziewczęta zmuszane są do poligamicznych małżeństw, by zapewnić przetrwanie gatunku. Rhine, Jenna i Cecily trafiają do ekskluzywnej rezydencji w gaju pomarańczowym, gdzie wszystkie poślubia młody syn właściciela. Serce Rhine bije jednak dla Gabriela, młodego Służącego, który zaryzykuje wszystko, by pomóc jej odzyskać wolność. Dziwaczny świat luksusu i piękna, skrywający mroczne sekrety, rozciąga swoje macki, wabi dziewczęta iluzją. Lecz widmo śmierci wciąż krąży wokół nich, niepogodzonych z losem. Liczą na cud, a każdemu z czymś innym się kojarzy prawdziwe życie.

Atrofia jest to pierwszy i jedyny tom trylogii Chemiczne światy wydany w Polsce. Książkę kupiłam w Matrasie za około jedenaście złoty, według mnie opłacało się ją kupić. Powieść nie jest popularna w naszym kraju, ale kiedyś, dawno temu widziałam ją u jednej z polskich booktuberek, więc pomyślałam czemu nie. 

Już od pierwszych stron zauważyłam podobieństwo do znanej wszystkim serii Kiery Cass Rywalki, ale jednak Pani DeStefano wybrała inną, mroczniejszą drogę w przeciwieństwie do autorki bestsellerowej serii o Mer. W Atrofii bohaterowie są tajemniczy, a pan domu wręcz przerażający. Świat przedstawiony jest pełen zagadek, ja mam wiele pytań jednak na razie nie znajdę na nie odpowiedzi. Przyczyna jest jedna: wydawnictwo nie chce wydać kolejnych tomów. Smutne, ale prawdziwe. 

Główną bohaterkę naprawdę polubiłam. Ma w sobie to coś, co ja uwielbiam w postaciach fikcyjnych. Dba o najbliższych, jest arogancka, ale nie zarozumiała. Mimo, że nie była zachwycona z przymusowego ślubu to nie użalała się nad sobą. Do tego wszystkiego nie odpuszczała tak łatwo i starała się ze wszystkich sił doprowadzić swój plan do końca. 

Kolejną postacią, o której muszę wspomnieć jest Jenna. Z pozoru cicha dziewiętnastolatka okazała się śmiałą dziewczyną, która zarabiała na życie w niecodzienny sposób, jednak nie przeszkadzało jej to. Ona i Rhina zaprzyjaźniły się jednak coś stanęło im na drodze. Humor i pewność siebie sprawiły, że Jenny tak jak i Rhiny nie da się nie lubić. 

Ostatnią żoną Lidena, syna Mistrza jest Cecily. Imię ma wspaniałe, osobowość nie tak bardzo. Dziewczyna jest marudna, przewidywalna i zachowuje się jak księżniczka, a tak naprawdę jest tylko maszyną do "produkowania" dzieci, których zadaniem jest podtrzymywanie gatunku do czasu aż wynajdzie się lek na dłuższe życie. Muszę wspomnieć, że gdy poznajemy młodą matkę, ma ona trzynaście lat, a kobiety w tej historii umierały w wieku dwudziestu. 

Sam pomysł na fabułę jest świetny, książka, mimo że mniej popularna od Rywalek to na tym samym poziomie. Powieść czytało mi się przyjemnie i szybko. Dlatego jeśli nie przeczytaliście jeszcze Atrofii to serdecznie Wam ją polecam. 

~ A. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz