#54 Buszujący w zbożu


Tytuł oryginalny: The Catcher in the Rye
Autor: Jerome David Salinger
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 304
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 29.40 zł
Ocena: 9/10

Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...

Ostatnio naszła mnie chęć na przeczytanie czegoś z klasyki, a jako, że egzemplarz Buszującego w zbożu był w mojej szkolnej bibliotece to postanowiłam wykorzystać okazje i sięgnąć po tę pozycję. 

Książka opowiada o 16-letnim Holderze Caulfieldzie, który (po raz kolejny) został wyrzucony ze szkoły. Buntownik postanawia uciec więc do Nowego Jorku, w którym spędza kilka dni tracąc wszystkie pieniądze, upijając się i męcząc znajomych, z którymi nie utrzymuje stałego kontaktu. Czy te 72 godziny zmienią nastawienie Holdera do życia? Czy młody mężczyzna dowie się co dzieje się z kaczkami na zimę ? Odpowiedzi na te pytania musicie znaleźć sami sięgając po Buszującego w zbożu. 


Postać Caulfielda jest naprawdę skomplikowana, ale dzięki temu bohater jest realistyczny. Już od pierwszych stron pokochałam Holdera za jego buntowniczy charakter. Utożsamiłam się z nim, a poza tym to główny bohater ma jedną charakterystyczną cechę, którą posiada większość ludzi - lenistwo. Mimo, że z niektórymi poglądami młodego człowieka zgadzałam się to sposób w jaki Holder patrzy na świat, jak ocenia ludzi denerwował mnie. Uważał się za lepszego od innych, obrażając ich na każdym kroku, nie znając tych osób za dobrze. 

Styl pisania autora nie jest prosty i nie każdemu może przypaść do gustu. Na przykład tę książkę czytało mi się szybko i nie sprawiało to dużych problemów, jednak mojej przyjaciółce powieść nie spodobała się właśnie za sposób w jaki została napisana, ale czego można wymagać od książki napisanej w 1951 roku, w zupełnie innych czasach. 

Niestety żadna powieść nie jest idealna i podobnie jak inne Buszujący  w zbożu w niektórych momentach strasznie mnie nudził. Jednak uważam, że ta książka powinna być lekturą szkolną, ponieważ jest to jedna z tych powieści, które powinni przeczytać wszyscy. Buszujący w zbożu Salingera jest to pozycja szczera do bólu i pełna emocji, które wylewają się ze stron strumieniami. Polecam ją wszystkim, którzy lubią książki głębokie, ale zarazem dziwne. 

~ A. 

2 komentarze:

  1. Miałam "Buszującego w zbożu" jako lekturę i bardzo mi sie podobał,musze zaopatrzyć sie w swój egzemplarz :D
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moje klimaty, jednak recenzja brzmi zachęcająco. Chyba ją przeczytam, zwłaszcza, że uważasz ją za powieść obowiązkową :D
    Pozdrawiam
    isabellin5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń