#66 Następczyni


Tytuł oryginalny: The Heir
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron:  360
Książek w serii: Pięć
Cena z okładki: 37.90 zł
Ocena: 6/10

Dwadzieścia lat temu America Singer wzięła udział w Eliminacjach i zdobyła serce księcia Maxona. Teraz nadszedł czas, by swoje Eliminacje zorganizowała księżniczka Eadlyn. Eadlyn nie oczekuje, że jej Eliminacje będą choć odrobinę przypominać bajkową historię romansu jej rodziców. Jednak gdy rozpoczyna się rywalizacja, dziewczyna odkrywa, iż znalezienie szczęśliwego zakończenia nie jest tak niemożliwe, jak zawsze się spodziewała.

Akcja książki rozgrywa się 20 lat po wygraniu przez  Americę tronu i serca Maxona. Tym razem przyszedł czas na ich córkę, następczynię , Eadlyn. Kiedy rodzice proponują jej tę drogę do wybrania towarzysza życia dziewczyna jest oburzona decyzją pary królewskiej. Jednak księżniczka wie, że tylko Eliminacje mogą uspokoić ludzi, którzy - mimo zniesienia klas - są niezadowoleni z życia w Illei, więc planują bunt przeciwko rodzinie królewskiej. 



"[...] - Mój ojciec był Dwójką.
- To wszystko ?
- Uważam, że to godne podziwu.
- Nie tak bardzo jak posiadanie ojca, który był Jedynką. "

Muszę przyznać, że nie lubię głównej bohaterki. Nie przypomina ona żadnego ze swoich rodziców. Jest samolubna, wredna, momentami infantylna. Obwinia cały świat za to, że jest królową, mimo to pokazuje wszystkim na prawo i lewo, że jest od nich ważniejsza. Nie tak wyobrażałam sobie córkę Maxona i Americy, jednych z najlepszych postaci z książek. 

Skoro mowa już o parze królewskiej to przyznam, że to nie było już to co w pierwszych tomach. Po pierwsze bardzo brakowało Ami oraz jej męża, ponieważ pojawiali się oni niezwykle rzadko. Mimo, że rodzice Eadlyn nadal rozwijali swoje pasje dotyczące fotografii i muzyki to w niczym nie przypominali szalonej pary, która poznała się w ogrodzie. Wiem, dorośli, mieli dzieci, ale Pani Cass wyssała z nich całą energię życiową. Maxon zamienił się w kłębek nerwów, a Mer za bardzo przypominała mi mdłą matkę obecnego króla. 

Następczyni sama w sobie była bardzo dobra. Spodobał mi się pomysł autorki, która wplotła bohaterów występujących w Rywalkach. Żadne z nich w ogóle się nie zmieniło i mimo trudnego charakterku księżniczki to wszyscy traktowali ją jak swoją córkę. 

Co do kawalerów, walczących o serce zimnej Eadlyn byli oni naprawdę różnorodni. Jedni lepsi, drudzy gorsi. Ale z całej grupki polubiłam tylko czwórkę: Heriego, Eana, Hala i Kila. Nie mogłabym zapomnieć także o  Eriku, ponieważ jeden z wybranych potrzebował tłumacza. Mimo, że młody mężczyzna nie brał udziału w Eliminacjach to był naprawdę dobrym przyjacielem i nie zdziwiłabym się, gdyby pod koniec konkurencji księżna brałaby go pod uwagę na rolę swojego męża. 


"- Wasza Królewska Mość - przywitał mnie.
- Wasza Wysokość - poprawiłam go.
- Ależ nie trzeba, wystarczy Ean."


Muszę za to przyznać, że okładka jak zwykle jest piękna. Mimo, że nienawidzę sukienek to tą ze strony tytułowej nie pogardziłabym. Ukłony dla w wykonawców tego zdjęcia, bo jest prześliczne*.

Podsumowując, książka mi się spodobała, ale to niestety była gorsza od swoich poprzedniczek. Poza tym jedną "gwiazdkę" odejmuję za zakończenie, które wstrząsnęło mną dogłębnie i jeśli autorka nie napisze kontynuacji to będzie źle. 
Powiem szczerze, że jeśli Rywalki nie podobały Wam się aż tak bardzo to lepiej nie sięgajcie po Następczynie, bo jeszcze bardziej zniechęcicie się do tej serii. Ja kocham historię Mer i Maxona, więc musiałam kupić tę powieść chociaż oczekiwałam od niej chyba trochę za dużo.

~ A. 

*Link do filmu przedstawiającego przygotowanie do zdjęcia TU.

7 komentarzy:

  1. Właśnie jestem w połowie "Jedynej",więc pewnie niedługo sięgnę po "Następczynię".

    https://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam niczego tej autorki i jak na razie nie jestem przekonana, czy to zrobię... ale właściwie, czemu nie – szczególnie, że mogę pożyczyć "Rywalki" od koleżanki. :)
    ocean-slow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy ten film. Nie wiedziałam, że okładki można robić aż tak profesjonalnie. Ja, jak dotychczas, utknęłam przy drugim tomie "Rywalek". Well, ta powieść jeszcze trochę poczeka.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. America mnie trochę wkurzała, a wszyscy mówią, że jej córka jest sto razy gorsza, więc chyba sobie odpuszczę. Chociaż wizja Eliminacji dla panów bardzo mnie ciekawi. ;)

    of-books-and-coffee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko nie to! Jak autorka mogła tak odsunąć Americę i Maxona na dalszy plan! ;/ Foch na nią ;p

    Galeria Książek - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy Cass to pisała to piła herbatkę z diabłem.

      Usuń
  6. Muszę w końcu pojechać i odebrać następczynię, żebym sama mogła się przekonać jak to tam się wszystko zadziało.

    OdpowiedzUsuń