#82 Endgame. Wezwanie


Tytuł oryginalny: Endgame. The Calling
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 512
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 7/10

Przyszłość nie została jeszcze określona.
Dopiero "Endgame" ją zweryfikuje.
W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza…
W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji.
W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie.
W ich rękach znajduje się los świata.
Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią.
Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi.
Nadszedł czas.
Usłyszeli wezwanie.
Rozpoczyna się "Endgame"!

W 12 miejscach w tym samym czasie spadły meteoryty, które rozpoczęły Endgame - walkę o przetrwanie. Jednak tylko nieliczni wiedzą co to oznacza. 12 nastolatków od dziecka uczyło się jak zabijać bez mrugnięcia okiem. Gracze muszą dotrzeć do Chin gdzie zacznie się śmiertelna - nie tylko dla wybranych, ale także dla całego świata - gra. 


Koniec świata jest bardzo częstym tematem we współczesnej literaturze. Jeśli na Ziemie nie spadnie meteoryt, nie wybuchną epidemie lub klęski żywiołowe ominą Nas szerokim łukiem to zawsze pozostaje inwazja kosmitów. Może to być zielony stworek z antenkami bądź ogromny robot. Zdarzają się także dusze, według których najlepszym miejscem do założenia domu jest ludzki mózg. W Endgame także mamy kosmitów tylko trochę innych. To własnie oni wieki temu stworzyli znany Nam świat. Przez 12 ludów są uważani za Bogów kierujących Ziemią. I to przez nich rozpoczęło się Endgame. 


Na początku miałam dość duże problemy z połapaniem się kto jest kim. Nawet fakt, że na początku każdego rozdziału byli wypisani główni bohaterowie danej części książki miałam trudności z rozpoznaniem wszystkich 12 osób. Właściwie 13, ponieważ przez całą powieść Graczom towarzyszył chłopak jednej z wybranych,  Christopher. 



Podczas czytania Endgame momentami czułam się jakbym czytała historię nie 13 osób, a maksymalnie 8. Najczęściej rozdziały dotyczyły Sarah i Jago, dwójki rywalki, którzy połączyli siły. Jednak moją faworytką zostanie na zawsze Chiyoko Takeda. Dziewczyna była silna, odważna, niezależna. Sama potrafiła o siebie zadbać. Przypominała mi ona w pewien sposób Limukki z Czerwone jak krew. Obie bohaterki nie lubiły być w centrum uwagi i potrafiły trzeźwo myśleć w każdej sytuacji. 

Minusem powieści jest niedopracowanie bohaterów. Było ich wiele i żadnego z nich nie poznaliśmy bliżej. Tylko najważniejsze informacje. Zamiast tego autorzy skupili się na dopracowywaniu akcji co wyszło im naprawdę dobrze. 

Endgame nie jest zwykłą książką. Jest to połączenie fikcji z rzeczywistością. Pod koniec każdego rozdziału możemy znaleźć obrazek-zagadkę lub szyfr. Na końcu książki znajdują się linki do stron internetowych gdzie znajdziemy różne informacje, które mogą pomóc rozwiązać zagadkę i wygrać 3 000 000 $ w złocie. Ja co prawda skupiłam się bardziej na samej książce niż na łamigłówce, ale myślę, że pomysł na tę powieść jest dość oryginalny. Panowie Frey i Johnson-Shelton sporo główkowali nad tą pozycją, żeby wszystko układało się w jedną, logiczną całość. 


Podsumowując, Endgame to dobrze dopracowana powieść z końcem świata w tle. Zagadki, dość okrutne opisy walk, to właśnie największe zalety książki. Do tego łamigłówki, które pozostawili Nam do rozwiązania autorzy podwyższają moją ocenę. 

Największą wadą są słabo wykreowani bohaterowie, których tak na dobrą sprawę nawet nie znamy. 
Lektura jest warta polecenia i jestem pewna, ze podczas czytania Endgame nie znudzicie się, a może nawet rozwiążecie zagadkę ?

~ A. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.



6 komentarzy:

  1. Mam tę książkę na półce od stycznia, intrygują mnie zagadki w niej zawarte. Trzeba będzie się za nią w końcu zabrać. :)

    Pozdrawiam!
    zaczytanekoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawi mnie ta książka, ale wymieniłaś dość spore minusy...Pewnie do niej zajrzę, ale już nie będę miała tak wygórowanych oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i książka nawet mi się podobała :) takie "Igrzyska..." dla dorosłych :) ale faktycznie było za dużo postaci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te zagadki przyciągnęły moją uwagę.... może w wolnym czasie skuszę się na przeczytanie taj powieści :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie, że Endgame wypadłby lepiej, gdyby pojawił się na rynku trochę wcześniej, na początku tej całej fali na young adult, postapokalipsę i dystopie. Dla mnie warstwa z konkursem i zagadkami nie jest w żadnym stopniu interesująca, a jako książka sama w sobie wypada to po prostu przeciętnie. Czyta się w porządku, owszem, ale nic ponadto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie skończyłam czytać Endgame i zastanawiam się czy mam już szukać podziemnego bunkra czy jednak i tak 'co ma być to będzie' ;)
    Myślisz, że wszystkie przypisy przestrzegające przed realnością Endgame mają na celu jedynie zaintrygowanie czytelnika? :) Ciekawe!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na świeżutką recenzję Wezwania:
    www.favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń