#85 Chłopcy 2: Bangarang


Tytuł oryginalny: Chłopcy 2: Bangarang
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 304
Książek w serii: Cztery
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 7/10

Dzwoneczek i jej banda wyrośniętych, wiecznie niedojrzałych Chłopców po raz kolejny pokazują, że nie da się oddzielić dobrej zabawy od solidnych kłopotów. I nieważne, czy to klubowy Zjazd, motocyklowa wycieczka do pobliskiego miasta czy pozornie leniwe popołudnie w opuszczonym Lunaparku – każdy dzień to nowa przygoda, a na końcu czai się ta największa. I najbardziej przerażająca. Śmierć…

Dzwoneczek wraz z bandą Chłopców - niby dorosłych mężczyzn, a w środku jednak dzieci - powraca z pełną parą. Zagubieni Chłopcy znów pakują się w kłopoty. Nie ważne czy to podczas Zjazdu czy po prostu podczas leniwego dnia w opuszczonym lunaparku. Oni zawsze muszą coś zmajstrować. 


"-Chcesz powiedzieć,że masz tak ubogi słownik, że nie umiesz się wyrazić? - zapytał.
-Mój słownik jest na tyle opasły, że jakbym ci nim pierdolnął..."


Wydaje mi się, że w tej części było znacznie mniej wulgaryzmów. Nie przeszkadzały mi one w tomie pierwszym, więc tutaj jakoś szczególnie zwracałam na nie uwagi. Styl pisania autora jest niesamowity. Powieść jest interesująca, zabawna, a momentami prostacka. Szczególnie bawiły mnie sceny gdzie występował mały Kubuś, który miał ripostę na każdą okazję.

Jednak znów tak jak w przypadku poprzedniej części, autor rozpoczynał wątek z zupełnie nowymi bohaterami, ale później go nie kończył. Zostawiał, bez słowa wytłumaczenia. Jest to zdecydowanie największa wada powieści. Na początku Bangarang Pan Ćwiek napisał, żeby wszystkie uwagi zapisać i poczekać do trzeciego tomu. Może wtedy wszystko się wyjaśni ? Na razie nie jestem w stanie Wam tego powiedzieć.

"Pierwszy wciąż skubał strupa. Jak każdy szanujący się dwunastolatek miał ich na swoim ciele całe mnóstwo, ale ten na łokciu, dorodny, zaschnięty, ale wciąż trochę miękki jak pęcherz na pięcie, był jego ulubionym. Miał nadzieję, szczerą, prawdziwą, że będzie go miał już zawsze."

Myślę, że bohaterowie wiele się nie zmienili. No może poza Kędziorem, który - prawdopodobnie - ze względu na małego Kubusia stał się milszy. Za to Kruszyna był nie miły i momentami chciałoby się go wyjąć z książki i udusić gołymi rękami. Oczywiście, to niemożliwe, ponieważ pewnie oddałby ze zdwojoną siłą, ale to nieważne. 

Zakończenie, a właściwie ostatni rozdział był naprawdę szalony. To co wymyślił autor przechodzi ludzkie pojęcie. Mogę Wam zdradzić, że Kubuś, tak, ten mały geniusz jest współsprawcą wydarzeń, które miały miejsce wtedy miejsce. Jak ja nienawidzę takich zakończeń. 

Chłopcy 2 byli nawet lepsi od pierwszego tomu. Więcej akcji, nowi bohaterowie, no i ta końcówka. Teraz muszę jak najszybciej dorwać przedostatnią część, bo jestem bardzo ciekawa co tym razem spotka Zagubionych Chłopców i Dzwoneczka. 

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

1 komentarz:

  1. Nigdy nie miałam styczności z tą książką, ale raczej po nią nie sięgnę... Trochę nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń