#86 Mara Dyer. Zemsta


Tytuł oryginalny: The Retribution of Mara Dyer
Autor: Michelle Hodkin
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 464 (zdecydowanie za mało)
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 10/10

Pewnego dnia Mara* budzi się w lustrzanym pokoju i nie wie, gdzie jest. Zdaje sobie sprawę, że jej bliscy nie żyją, a ona powoli zaczyna o nich zapominać. Głos w jej głowie powtarza: „musisz uciekać”, ale leki podawane przez doktor Kells zmuszają ją do posłuszeństwa i odbierają jej umiejętność zadawania bólu i zabijania myślami. Mara nigdy nie czuła się tak bezbronna…

Na ostatni tom trylogii o Marze Dyer czekałam prawie cztery miesiące. Druga część została zakończona w tak brutalny sposób, że nie jestem w stanie opisać tego słowami. To trzeba przeczytać samemu, żeby zrozumieć. 


"Kiedy zło się do Ciebie uśmiecha, odpowiedz mu tym samym."

Okładka - jak każda z tej serii - jest piękna. Na zdjęciu nie jesteście tego zobaczyć , ale w rzeczywistości błyszczy się ona. Nie ważne, że przeczytanie opisu podchodzi pod cud, ponieważ praktycznie nic nie widać. To nic nie znaczy. 
Tytuł powieści idealnie odzwierciedla wydarzenia z tego tomu. Mara mści się na wszystkich, którzy podpadli jej lub stanowili zagrożenie dla niej oraz osobom, które kochała. 


" -Nazwiska? - zażądała recepcjonistka.
- Jezus - odpowiedział Jamie.
- Maria - przedstawiła się Stella.
- Szatan - powiedziałam, wymijając ją i wchodząc bez pukania do gabinetu Iry Ginsberga."

Zemsta już od pierwszych stron wciąga Nas w wir zagadek, morderstw, intryg, tajemnic. Styl pisania Pani Hodkin jest cudowny. Autorka idealnie przeplatała ze sobą różne wątki, starannie manipulując i wyjaśniając zagadnienia z Tajemnicy i Przemiany. Chociaż jeden temat nie został do końca wyjaśniony, przynajmniej według mnie. Ostatnie sto stron czytałam z zapartym tchem. To co się wtedy działo było połączeniem snu i najgorszego koszmaru. 


"Cisnął we mnie skittlesem. Cukierek trafił mnie w czoło.

-Au!

-Spróbuj tęczy, jędzo!
-Nie zachowuj się jak dziecko.
-A właśnie, że będę. Zaraz zamknę się w łazience i będę beczał."


Druga połowa książki była pisana z perspektywy nie tylko Mary, ale także Noaha. Już na początku wiedziałam, że to oznacza coś bardzo złego, bo gdy ostatnio czytałam powieść z takim podziałem ról, nie skończyła się ona zbyt dobrze. Poza tym, za każdym razem kiedy główna bohaterka zapadła w sen cofała się ona w czasie, do Anglii. Jednak nie za bardzo zrozumiałam niektóre fakty przedstawione w snach Mary. Niektóre informacje w ogóle do siebie nie pasowały co mnie osobiście denerwowało. 


" -Gdzie byłeś?

Noah chowa za plecami torbę z zakupami.

- Och, wiesz, dziwki, używki, normalka.
- Dlaczego ja cię kocham?
- Bo przynoszę dary."

W Zemście widać wyraźną zmianę w Marze. Dziewczyna zabija bez mrugnięcia okiem. Skończyły się czasy karzącej i żałującej siebie nastolatki, a nadszedł młodej kobiety, która postawi dobro osób, które kocha przed swoje własne. Powiem Wam, że wersja druga Dyer bardziej przypadła mi do gustu.
Noah, Noah, Noah. Było go zbyt mało, ale jak już się pojawił to tylko na niego zwracałam uwagę. W nim także zaszła zmiana, ale trochę mniej widoczna. Przestał być aż tak arogancki, chociaż nie jestem do końca przekonana czy to dobrze. 
Zauważyłam coś. Normalnie w książkach to męski bohater jest tym, jakby to powiedzieć, złym. Tutaj jest na odwrót, to Mara jest Cieniem, a Noah Bohaterem. Ale czy ktokolwiek twierdzi, że ta seria jest normalna? Raczej nie, a jeśli tak to jak najszybciej powinien zmienić nastawienie. 


"-Każdy jest trochę stuknięty, tylko niektórzy nie umieją ukrywać tego tak dobrze jak inni."

No i zakończenie. Ostatnie zdanie jest naprawdę niezwykłe. Nie za bardzo wiem co o tym myśleć, jednak jako osoba z wyobraźnią już mam najróżniejsze scenariusze w głowie.
Jeśli uważaliście, że tom pierwszy i drugi były dziwne, psycholedliczne i momentami mrożące krew w żyłach to poczekajcie aż sięgniecie po ostatnią część trylogii. Wtedy naprawdę się zdziwicie. 
Czy żałuje sięgnięcia po trzeci tom? Tylko troszkę, ponieważ prawdopodobnie już nigdy więcej nie przeczytam równie strasznej, psychicznej i mrocznej historii jaką stworzyła Pani Hodkin. No i nie spotkam się z Marą, Noahem, Jamiem. 

~ A. 

* Wiecie, że imię "Mara" oznacza marzenie senne. Nie wiem czy ma to jakiś wpływ na fabułę, przez przypadek znalazłam tę informację w internecie. 

Jeśli czytaliście trzeci tom i przeżywacie to tak bardzo jak ja, nie macie z kim o tym pogadać to zawsze możecie zwrócić się do mnie w wiadomości na fanpagu bądź w mailu. Może kiedyś urządzę małą dyskusję? Kto wie. 

7 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze tej trylogii ale ciągle słyszę o niej pozytywne opinie, dlatego w końcu muszę to zrobić ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz po nią sięgnąć, bo jest fenomenalna! Tylko od razu mówię: jest dość specyficzna :D

      Usuń
  2. Sam dobre opinie słyszę o tej serii i przy najbliższej okazji na pewno kupię sobie pierwszy tom. :)
    Recenzja świetna, bo nie zdradza nic z poprzednich części.

    Pozdrawiam serdecznie!
    zaczytanekoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nic nie zdradziłam, ale to było naprawdę trudne! O Marze mogłabym gadać i gadać w nieskończoność :D

      Usuń
  3. Świetne cytaty ♥ Myślę, że ta książka spodobałaby mi się ;)
    Pozdrawiam,
    http://wer-pozeraczkaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :) Dziękuję za nominację do Celebrity Book TAG. Już go wykonałam na moim blogu, więc jeśli chcesz poczytać moje odpowiedzi, to zapraszam:
    http://przystanek-bookstock.blogspot.com/2015/07/celebrity-book-tag.html#more

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, zakończenie drugiego tomu zostawiało czytelnika w stanie totalnego rozbicia emocjonalnego...
    Wydaje mi się, że Marę trzeba oceniać jako trylogię. Mnie pierwszy tom nie przekonał, drugi wgniótł w fotel, ale dopiero po trzecim jestem w stanie tak naprawdę ogarnąć to umysłem i stwierdzić, że Hodkin wykonała naprawdę dobrą robotę. Jako całość opowieść prezentuje się znakomicie, jest przemyślana, i (choć nierówna) bardzo dobrze skonstruowana.

    OdpowiedzUsuń