#91 Czas Żniw



Tytuł oryginalny: The Bone Season
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 520
Książek w serii: Siedem
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8/10

Rok 2059. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney pracuje w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Jej szefem jest Jaxon Hall, na którego zlecenie pozyskuje informacje, włamując się do ludzkich umysłów. Paige jest sennym wędrowcem i w świecie, w którym przyszło jej żyć, zdradą jest już sam fakt, że oddycha.
Pewnego dnia jej życie zmienia się na zawsze. Na skutek fatalnego splotu okoliczności zostaje przetransportowana do Oksfordu – tajemniczej kolonii karnej, której istnienie od dwustu lat utrzymywane jest w tajemnicy. Kontrolę nad nią sprawuje potężna, pochodząca z innego świata rasa Refaitów. Paige trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika – staje się on jej panem i trenerem, jej naturalnym wrogiem. Jeśli Paige chce odzyskać wolność, musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.

Po Czas Żniw sięgnęłam głównie przez pozytywne opinie oraz swoją ciekawość. Ta powieść jest zupełnie inna od pozostałych. Nie mamy tu wampirów, wilkołaków tylko jasnowidzowie. Jednak są oni podzieleni na podkategorie. Na przykład: wieszcze, śniący wędrowce. 
Pierwszą rzeczą, która mnie zaskoczyła jest autorka. Ma ona 22 lata, a Czas Żniw to jej debiutancka książka. Nie da się tego poznać, ponieważ powieść napisana jest bardzo dobrze. Czytając opinie na okładce, które porównują pozycję do Matrixa i Doctora Who w jednym można się domyślić, że to będzie coś. I jest.

"- Nie jesteś niemową - powiedział. - Odezwij się.
- Myślałam, że nie mam prawa odzywać się bez pozwolenia.
- Zezwalam ci.
- Nie mam nic do powiedzenia."


Świat wykreowany przez autorkę jest dopracowany i rzeczywisty. Jestem w stanie uwierzyć, że Pani Shannon przewidziała naszą przyszłość ostrzegając Nas przed tym co może nastać. Mam nadzieję, że nie.  Wszystkie rozpoczęte wątki łączyły się w całość, żaden z nich nie został niewyjaśniony. Cały ten majstersztyk działał idealnie, począwszy od bohaterów po zwykłe opisy, które swoją drogą nie były aż takie długie oraz nużące. 

Bohaterzy są wspaniali. Każdy z nich jest inny, ma swoją historię. 
Paige jest typową postacią z książek dla młodzieży. Odważna kick-ass bohaterka, która zawsze stara się ratować najbliższych całą sobą. Jednak jak każdy miała chwile słabość, traciła w wiarę na ucieczkę.
Naczelnik jako osoba przypominał mi Halta ze Zwiadowców. Trenował Paige, nie śmiał się, zawsze był poważny, czasami ostry. Ale pod koniec Pale Dreamer* i władca krwi zachowywali się jak Rose i Dimitr z Akademii Wampirów. Szefa Paige, Jaxa znienawidziłam już na początku. Denerwował mnie, ale jednocześnie uważam go za bardzo tajemniczą postać. Nick, to co autorka wymyśliła, tego się nie spodziewałam. Po jednym zdaniu wypowiedzianym przez tą postać do głównej bohaterki moja miłość do niego pękła jak bańka mydlana. 


"- Jak się czujesz? - zapytał.
- Pieprz się.
Jego oczy zapłonęły.
- Widzę, że lepiej."


Powieść dość długo się rozkręcała. Miałam problemy z wciągnięciem się. Poza tym na początku kompletnie nie rozumiałam słów używanych przez bohaterów, a historia Sajonu była dla mnie jak z kosmosu. Dopiero po mniej więcej 50-100 stronie moja głowa zaczęła powoli zapamiętywać kto jest kim oraz znaczenia pewnych słów. 

Słyszałam kilka porównań do Igrzysk Śmierci czy Harrego Pottera. Całkowicie się nie zgadzam. Jedyne co kojarzyło mi się z Igrzyskami to były Żniwa, do których co 10 lat zbierano jasnowidzów. To koniec. Właściwie to teraz praktycznie każda dystopia czy antyutopia jest porównywana do książki Pani Collins oraz znanej serii Niezgodna Veronicy Roth. 

"- Masz periorbital haematoma.
- Co?
- Podbite oko."


Powieść polecam, ale od razu zaznaczam, że jeśli chcecie przeczytać Czas Żniw musicie mieć w sobie trochę cierpliwości. Czas także się przyda, ponieważ, żeby wszystko zrozumieć trzeba skupienia. Dopiero kiedy przyswoicie potrzebne informacje - kiedyś na pewno to nastąpi - zaczniecie czerpań radość z lektury. Mam nadzieję, że następne tomy będą równie dobre, a może nawet lepsze?

~ A. 

8 komentarzy:

  1. Z chęcią wreszcie przeczytam tą książkę, ale chyba dopiero po wakacjach żeby usiąść i jak sama piszesz zrozumieć książkę na razie będę w wakacje czytała jakieś lekkie powieści.
    Pozdrawiam, Obserwuje
    http://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka! Nominowałam Cię do Liebster Blog Award http://alejaczytelnika.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-2-3-i-4.html :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać kiedy po nią sięgnę! Już kiedyś o niej słyszałam, ale ostatnio jakoś tak nabrałam chęci, żeby ją przeczytać i mieć w swojej biblioteczce. Poza tym okładka jest piękna.
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam wiele na temat tej powieści, ale dalej nie jestem przekonana czy po nią sięgnąć.
    Może kiedyś :)
    Pozdrawiam,
    http://isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham ten ostatni cytat pomimo, że jeszcze nie czytałam książki. Myślę, że zniechęca mnie tylko okładka.
    Buziaki!
    www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podobała ta książka, teraz muszę się zabrać za drugą część :)

    naczytane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz bardziej ciekawi mnie ta książka, zwłaszcza, że słyszę na jej temat same pochlebne opinie. Chyba jestem ostatnią osobą, która jeszcze nie sięgnęła po "Czas Żniw". ;_;

    OdpowiedzUsuń
  8. W drugiej części bardzo mi brakowało Naczelnika :( Było go zdecydowanie za mało :) Gdybym wybrała którą bardziej wolę wybrałabym właśnie "Czas Żniw" jednak "Zakon Mimów" kończy się epicko :D

    OdpowiedzUsuń