#95 Zakon Mimów


Tytuł oryginalny: The Mime Order
Autor: Samantha Shannon
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 544
Książek w serii: Siedem
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8/10

Paige Mahoney uciekła z brutalnej kolonii karnej Szeol I, ale jeśli myślała, że to koniec jej problemów, to bardzo się pomyliła. Od teraz jest bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Kiedy Sajon zwraca swoje wszystkowidzące oko w stronę Paige, mim-lordowie i mim-królowe gangów miasta zostają zaproszeni na bardzo rzadkie wydarzenie. Jaxon Hall i jego Siedem Pieczęci są gotowi na pojawienie się w samym centrum uwagi. W społeczności jasnowidzów pojawia się jednocześnie coraz więcej gorzkich oskarżeń, a za każdym rogiem czają się mroczne sekrety. Z cieni wypełzają Refaici...

Akcja powieści ma miejsce dosłownie kilka minut po ucieczce Paige i jej towarzyszów. Jednak powrót do Londynu, "normalnego" życia nie jest taki łatwy jak się wydaje. W Syndykacie nie dzieję się dobrze. Za każdym rogiem na Bladą Śniącą czyha niebezpieczeństwo. Jak to się skończy dla Pale Dreamer? Kto okaże się dobry, a kto zły? 

Często zdarza się, że drugi tom serii jest gorszy od pierwszego. Nie tym razem. Powrót do świata wykreowanego przez autorkę, wciągnięcie się w fabułę nie było już takie trudne. Po zapamiętaniu kto jest kim bez najmniejszego problemu rozpoczęłam drugi tom przygód Paige Mahoney - jednej z najbardziej poszukiwanych osób w całym Londynie. 

Cały czas nie mogę wyjść z podziwu. Jak ktoś tak młody (24 lata) mógł stworzyć coś czego nie wymyślił jeszcze nikt inny. Nie oszukujmy się, na naszym rynku wydawniczym pojawia się co raz więcej książek bardzo do siebie podobnych. Z kolei Pani Shannon udało się wykreować tak wspaniałe uniwersum Dopracowała Ona wszystkie szczegóły, nawet te nieistotne na pierwszy rzut oka detale sprawiały, że cała historia łączyła się w całość. 

Czas Żniw skupiał się głownie na przedstawieniu nam Sajonu oraz jego historii. Akcja także pędziła, ale to nic w porównaniu z Zakonem Mimów. Tutaj mamy znacznie więcej kłamstw, intryg. Cały czas myślałam tylko o tym kto faktycznie jest dobry, a kto tylko udaje dobrego. 
Poza tym mamy szanse lepiej poznać współpracowników Paige. Jaxona Hilla, bezwzględnego mim-lorda, którego szczerze nienawidzę od początku. Nicka, przyjaciela Śniącej. Wraz z główną bohaterką poznajemy ich inne strony, cechy charakteru mogące zaskoczyć, i to bardzo. Musze poruszyć jeszcze kwestię Naczelnika. Było go stanowczo za mało. Nadal uważam, że jest najlepszą postacią. Mimo, że poznajemy część jego historii, to jest owiany tajemnicą. Jax był także fascynującym bohaterem. Nigdy nie było wiadomo co akurat zrobi. To chodzący człowiek-zagadka. Co nie zmienia faktu, że go nie lubię. 

Zakon Mimów przypadł mi do gustu bardziej niż tom pierwszy. Zakończenie, które zaserwowała autorka jest tak straszne, że aż wspaniałe. Powieśc na pewno przypadnie do gustu fanom dobrego fantasy, dystopii. Kłamstwa, zdrady, tajemnice. Do tego jasnowidzowie mogący zabić swoim duchem, Refaici, którzy zachowaniem mogą przypominać krwiożercze bestię. Czego chcieć więcej niż tylko następnego tomu?

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.


6 komentarzy:

  1. Cały czas słyszę, że drugi tom jest o wiele lepszy od pierwszego a ja nawet jeszcze "Czasu żniw" nie przeczytałam. Co prawda mam tę książkę na półce, ale czuję, że będzie świetna i chcę jak najdłużej ją odkładać, żebym mogła dopiero kiedyś ją przeczytać.
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cwana jesteś xD Nigdy bym na coś takiego nie wpadła.

      Usuń
  2. A ja właśnie na nią czekam^^ (i na "Czas żniw" też :P). Już nie mogę się doczekać! <3

    Pozdrawiam *^*
    isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak bardzo chciałabym przeczytać "Czas żniw", ale pocieszam się faktem, że jak już "dorwę" pierwszy tom to będę mogła pobiec od razu po drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ale z tego co wiem to jest w drodze do mnie :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie z kolei "Zakon..." spodobał się minimalnie mniej niż "Czas Żniw" - w pierwszym tomie miałam wrażenie, że ciągle coś się dzieje, a tu z kolei więcej było intryg i kombinowania. Nie znaczy to jednak, że uważam książkę za złą; wręcz przeciwnie - cykl bardzo mi się podoba i zdecydowanie nabiera rozpędu. A zakończenie... nic nie mów, to było okrutne. ><

    OdpowiedzUsuń