#105 Nigdy, przenigdy


Tytuł oryginalny: Never Have I Ever
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 304
Książek w serii: Sześć
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8/10

Niewiele pamiętam ze swojego życia, pozostały zaledwie przebłyski wspomnień. Wiem jedno: nie tak dawno miałam wszystko – wspaniałych przyjaciół, cudownego chłopaka i kochającą rodzinę. Teraz Emma, moja siostra bliźniaczka, zajęła moje miejsce i desperacko próbuje rozwikłać zagadkę mojego zniknięcia. Jednak czuje, że ktoś śledzi każdy jej ruch…

Gra w kłamstwa spodobała mi się, dlatego organizując urodziny jedną z moich koleżanek poprosiłam o drugi tom, czyli Nigdy, przenigdy. I teraz po przeczytaniu mogę stwierdzić, że ta część podobała mi się o wiele bardziej.


Zaczynając powieść miałam problem z wkręceniem się, jednak później wszystko wróciło na swoje miejsce i tak oto pochłonęłam Nigdy, przenigdy w jeden dzień. Fabuła jak zwykle jest zawiła, a tajemnic zamiast ubywać - przybywa. Zupełnie jak w Pretty Little Liars! Do tego znajdziemy tu kilka wątków trzymających w napięciu. Te elementy są "wizytówką" Sary Shepard, którą od wczoraj znienawidziłam oraz pokochałam na nowo (Marlene King jest tą złą)*.

"Czasem bowiem ci, których najmniej podejrzewamy, mogą stanowić dla nas największe zagrożenie."

Nie przepadam za wątkami romantycznymi w książkach, jednak ten tutaj jest subtelny, więc podczas spotkań Emmy i Ethana nie mogłam się nie uśmiechnąć. Jeśli mowa o Ethanie to jest on naprawdę świetny. Taki, idealny. I właśnie tutaj jest haczyk. Czy na pewno jest tym za kogo się podaje? Bo ja mam pewne podejrzenia...
Emma jak każda bohaterka książek Pani Shepard miała swoje "momenty", czyli chwile, w których chciałbym ją zabić. Zastanawia mnie fakt dlaczego nie powiedziała, że nie jest Sutton. Wiem, że dziewczyna dostawała groźby, ale mogła to zrobić, pokazać jednej z "przyjaciółek" na przykład: swoje dokumenty. 

"Można być uśmiechniętym, ciągle uśmiechniętym i być skończonym łotrem."

Powieść podobała mi się i jestem gotowa nie czekać roku na sięgnięcie po trzeci tom. Wszystkie książki Sary Shepard polecam, nawet jeśli oglądacie serial na podstawie Pretty Little Liars, ponieważ jestem pewna, że one także mogą zaskoczyć. 

~ A. 


Okey, teraz pora na pytanie dnia. Kto także nienawidzi Marlene King za to co zrobiła w ostatnim odcinku PLL. Ona ma coś nie po kolei w głowie. Tylko bez spoilerów w komentarzach! I jak można tak skończyć odcinek?! Trzeba być diabłem, że tak się wyrażę. 

11 komentarzy:

  1. Będę oryginalna, ponieważ nie oglądałam żadnego odcinku PLL :D Aczkolwiek druga seria pani Shepard zainteresowała mnie odkąd przeczytałam fragment, i teraz na nią poluję, bo wydaje się ciekawa. No cóż, coś nie po drodze mi z tymi kłamstewkami :D Recenzja świetna, jak zwykle :*m
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję bardzo <3 Ja najpierw przeczytałam Grę w kłamstwa, dopiero w grudniu/styczniu sięgnęłam po pierwszy tom Kłamczuch, ale ja byłam wtedy na bieżąco z serialem więc...

      Usuń
    2. Słyszałam, że jeśli oglądało się serial, to książki wydają się nieciekawe, ponieważ są zupełnie takie same, ale jak jest naprawdę, to nie wiem :D Według mnie jeśli to prawda, to raczej dobrze, bo znaczy to, że idealnie go odwzorowali... Ale sorry za ten spam ;D

      Usuń
    3. Musze się nie zgodzić, ponieważ serial i książki to zupełnie co innego, chyba tylko imiona bohaterów są podobne. Nawet A jest inny (tak, przeczytałam spoiler ;_;)

      Usuń
    4. Naprawdę? A, to okej, mogę zacząć oglądać serial, a potem książka nie będzie mi się nudzić :D Dzięki za info, właśnie na kilkunastu blogach czytałam, że i ekranizacja, i powieść toczą się tym samym rytmem, dlatego chciałam najpierw przeczytać, a potem dopiero obejrzeć.
      a u mnie na blogu nowa recenzja <3

      Usuń
  2. Mam zamiar przeczytać część pierwszą, bo ostatnio już trzy osoby ją polecały! :P Chyba rzeczywiście musi być dobra ;)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej! Nominowałam cię do TAG'u "7 grzechów głównych książkoholika"
    http://zaczarowana-me.blogspot.com/2015/08/7-grzechow-gownych-ksiazkoholika.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3 Mimo, że robiłam już to chętnie zrobię go ponownie :)

      Usuń
  4. Sarę Shepard poznałam dzięki serii Pretty Little Liars. O Grze w kłamstwa również słyszałam, ale na tę serię chyba nie mam ochoty.
    Co do ostatniego odcinka PLL - czy tylko ja jestem zawiedziona tym, kto jest A? Obstawiałam zupełnie inną, ciekawszą osobę na to miejsce. Cały odcinek również inaczej sobie wyobrażałam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem zawiedziona. I myślę, że ten odcinek - mimo odkrycia tajemnicy wszechświata - był nudnawy :/ Po raz pierwszy PLL mnie zawiodło.

      Usuń