Favs of October 2015



Nie wiem jak Wam, ale mi październik minął bardzo szybko. Pewnie dlatego, że miałam dużo nauki i nie zwracałam uwagi na pędzący czas. Trudno. Zdarza się. Trzeba żyć dalej. Tak więc przyszła pora na rozpoczęty we wrześniu cykl "Favs of..." We wrześniu królowało OUaT, kawa i piękny perfum. A co takiego urzekło mnie w październiku...? 



Kiedyś w Toruniu była fajna księgarnia z tanimi książkami. Teraz jest tam pączkarnia... Bez komentarza. Ale ostatnio będąc w mieście razem z taką jedną panią znalazłyśmy 2 inne dla nas nie znane (przynajmniej dla mnie). Jedną kojarzę ze strony internetowej: Tak czytam. Całkiem fajne miejsce, w którym siedziałbym godzinami. Druga księgarnia ukryta była koło restauracji Metropolis (czy coś w ten deseń), ale była og-rom-na!.


Kolejnym wspaniałym i godnym odwiedzenia miejscem w Toruniu jest kawiarnia Central Coffee Perks. Nazwa ta niektórym może kojarzyć się z pewnym serialem, a mianowicie z Przyjaciółmi. Wnętrze zrobione jest na podobiznę serialowej kawiarni. A musicie wiedzieć, że kawę robią rewelacyjną!


Osoby śledzące bloga wiedzą, że w październiku oszalałam na punkcie książki Jennifer Niven Wszystkie jasne miejsca. [RECENZJA] Powieść ta jest niesamowita. Jedna z najlepszych pozycji jakie miałam przyjemność czytać w tym roku, a w 2015 - dotychczas - przeczytałam wiele świetnych historii. Jeśli nie wiecie co kupić sobie lub komuś bliskiemu pod choinkę to serdecznie polecam All the bright places. 


Zanim pokochałam kawę, byłam ogromną fanką herbat. Ale nie smakowych tylko zwykłych, czarnych. Teraz nie mogę takich pić, bo są według mnie bez smaku. Ostatnio kupiłam jakąś paczkę herbat owocowych o smaku owoców leśnych czy czegoś takiego (herbata jest z Lidla) i dawno nie piłam lepszej. Jeśli jesteście koneserami tego gorącego napoju to spróbujcie, bo może też się w niej zakochacie. 

Jak widzicie, w październiku nie było aż tak dużo rzeczy, które mnie zachwyciły, ale lepiej mniej wspaniałych niż więcej słabych, prawda? Tak więc mam nadzieję, że nie zanudziliście się za bardzo. 
Do następnego, a tym czasem Rumplowego dnia życzę!

~ A. 

3 komentarze:

  1. Ja do TakCzytam chodzę w Bydgoszczy, bo jest bardzo blisko mojej szkoły i zawsze przed lekcjami, albo po lekcjach można wpaść ;) Mają spory wybór i czasem ciężko się zdecydować, a ceny powalają :D
    Pozdrawiam, Julka
    karmeloweczytadla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, ta księgarnia jest w Poznaniu! Muszę do niej wpaść! Książką, którą pokochałam w listopadzie to Lawendowe dziewczyny Claire Cook ;) Również kocham herbaty i w tamtym miesiącu namiętnie piłam Magic moments od Tekanne (nie wiem jak to się pisze :D) Nie zaobserwowałam żadnej fajnej kawiarni ;( Jeżeli chodzi o księgarnię, to może nie w październiku ją wypatrzyłam, ale już w wakacje, jest księgarnia Arsenał na Starym Rynku w Poznaniu, także jeśli ktoś tam mieszka, to polecam wpaść :) Upolowałam tam zakładki z Pottera. Jedna po 50 gr. Tak, dobrze widzisz 50 gr! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi październik się okropnie dłużył... listopad też idzie jak krew z nosa ;)

    OdpowiedzUsuń