Zdjęcia, zdjęcia wszędzie - Miesiąc Cassandry Clare


Przyznam szczerze, że nie miałam pomysłu na ten post więc wstawię Wam ciekawe zdjęcia z planu Shadowhunters. Enjoy!

Luke i Jace chwalą się mięśniami, a Simon podziwia

Magnus w przygotowaniu

Jocelyn i Valentine

Isabell i Alec w Pandemonium

Clary, Magnus i Luke

Clary i Simon

Clary i Simon

Malec <3

Luke, Simon, Jace, Clary, Isabell i Alec 

Pierwsze ujęcia Clary z Jocelyn
Przygotowania do serialu

Pierwsze ujęcia

Jace, Clary i Simon na siłowni

Jace, Clary, Simon i Luke


Clary z dublerką

Logo serialu


Clary z Jocelyn

Magnus i Jocelyn

~ A. 





STOSIK MAJOWY + TBR na czerwiec


Hej, dzisiaj znowu mam dla Was podsumowanie miesiąca. Jak to szybko zleciało. Mimo nawału obowiązków szkolnych udało mi się przeczytać całkiem sporo.

Książki od dołu:
Najlepsza przeczytana książka bez kontynuacji: ---
Najlepsza przeczytana książka z kontynuacją: Urodzona o północy, Czerwone jak krew
Najgorsza przeczytana książka: Po zmierzchu
Największe zaskoczenie: Utrata, Ostatni smokobójca

W maju przeczytałam 10 książek, a zrecenzowałam 11 (Alicja w krainie zombi). Nie jest źle, mimo projektu edukacyjnego, nawału nauki przeczytałam sporo. Nawiązałam kolejne 2 współprace. Tym razem z Wydawnictwem SQN i Wydawnictwem Feeria. 
Poza tym byłam w Warszawie na moich pierwszych targach książki. Spotkałam Flanagana, ale żadnych blogerów. Szkoda, może w Krakowie się uda. Kupiłam sobie 4 książki, jedna była prezentem. O targach powiem tylko tyle, że w pewnym momencie było bardzo ciasno, bo ludzie pchali się strasznie. Ale podobało mi się i za rok raczej też będę. A i kolejka do Flanagana była ogromna i ja z koleżankami zamiast iść na spotkanie z nim czekałyśmy godzinę pod stoiskiem i nie tylko my na to wpadłyśmy. Przed nami było jakieś sześć osób. Dostałam autograf, przypinkę i naszyjnik z liściem dębu. Teraz wszędzie z nim chodzę. 
Na stoisku księgarni internetowej Platon dostałam torbę z napisem "Kto czyta żyje podwójnie". Chyba domyślacie się z jaką torbą będę teraz chodziła na zakupy książkowe :) 

Maj był świetny. 
Piosenka miesiąca: Starset - It Has Begun


Moimi musy have'ami czerwcowymi są Lawendowy pokój i Mara Dyer:Zemsta.
MUSZĘ JE MIEĆ.

~ A. 

#70 Alicja w krainie zombi


Tytuł oryginalny: Alice in Zombieland
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Mira
Ilość stron: 512
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 32.99 zł
Ocena: 9/10

Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją… By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombi. Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.

Alicja w krainie zombi opowiada o nikim innym jak Alicji Bell, głównej bohaterki, a zarazem narratorki naszej historii.

Po tragicznym wypadku dziewczyna zaczyna widzieć potwory, które nie są takimi zwykłymi zombi. Kiedy przeprowadza się do dziadków nie ma pojęcia, że jej życie obróci się o 180 stopni. Jednymi z nowości są wizje, które łączą Ali z najprzystojniejszym, najbardziej tajemniczym i niedostępnym facetem w szkole - Cole'm Hollandem. 


"Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach.

Powiedziałabym swojej siostrze: nie.

Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem.
Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa.
Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni.
Powiedziałabym, że ich kocham.
Żałuję... tak, żałuję"


Książka zaintrygowała mnie już na początku, czyli od chwili, w której zobaczyłam ją w księgarni. Zombie lubię to czemu by nie i tak własnie dostałam Alicję. 

Ali z pozoru żyje normalnie. Z pozoru. Ma kochaną siostrzyczkę, opiekuńczą matkę i lekko szurniętego ojca. Nigdy nie pozwalał wychodzić swoim córkom po zmroku z obawy przed potworami, w które Alicja nie wierzyła. Jednak w drodze powrotnej z przedstawienia Emmy, młodszej siostry Ali coś się stało i kiedy dziewczyna budzi się w przewróconym samochodzie pierwsze co widzi to ojciec pożerany przez...zombi.   

Historia Alicji jest wspaniała. Autorka dopięła wszystko na ostatni guzik i nie mam się do czego przyczepić. Bohaterowie świetnie wykreowani, opisy nie są za długie, a niektóre teksty rozłożyły mnie na łopatki. Do tego nawiązania do Alicji w krainie czarów typu chmura w kształcie królika czy porównania zdarzeń z wersji oryginalnej do tej z zombi.
Niestety jest jedna rzecz, która bardzo mnie irytowała. Mianowicie spolszczenie słowa zombie. W całej książce ten wyraz powtarzał się w kółko i w kółko, ale po pewnym czasie miałam ochotę go pomijać, To tylko szczegół, ale jednak.


"Dlaczego nie miałbym tańczyć?...Bo uważasz,że to głupie?...Coś,co pozwala chłopakowi dotykać wszędzie dziewczyny,nie jest głupie.To genialne."

Postać Alicji uwielbiam. Dziewczyna jest odważna, nie daje sobie w kasze dmuchać. No i tylko ona potrafi w ciągu pierwszych kilku minut w nowej szkole poderwać największe ciacho jednym spojrzeniem. Ali kojarzy mi się z Mare z Czerwonej Królowej. Jest zadziorna, buntownicza, broni swoich najbliższych jak rasowy Rottweiler i do tego zabija zombi, które są niewidoczne gołym okiem. Czy może być lepiej ? Tak może. A tym może jest Cole, facet, którego oczy są fiołkowe, a włosy mają kolor atramentu. 

Powieść bardzo mi się podobała. Wydaje mi się, że jest to coś świeżego, co czego jeszcze nie było. Do tego okładka jest świetna i ten cytat "Skrócić uch o głowę" bardzo mi się spodobał. Dlatego książkę polecam, bo czyta się ją bardzo szybko i nadaje się wprost idealnie na nadchodzące wakacje. 


~ A.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak na marginesie książkę tę czytałam jakiś czas temu. Aktualnie czytam trzeci tom, ale chciałam podzielić się moją opinią na temat wszystkich tomów, a nie tylko o ostatnim. 


O serialu kilka słów cz.1 - Miesiąc Cassandry Clare


Tak Moi Drodzy, dzisiaj prezentuję Wam kolejną odsłonę miesiąca Cassandry Clare! Dzisiaj porozmawiamy trochę o serialu, który powstaje na podstawie znanej serii autorki. 

Zacznijmy od obsady:

Dominic Sherwood jako Jace Wayland. 

Katherine McNamara  zagra Clary Fray. 

Alberto Rosende wcieli się w postać Simona. 

Emeraude Toubia zagra najlepszą na świecie Isabell. 

Isaiah Mustafa będzie Lukiem Garroway'em.

Maxim Roy będzie Jocelyn Fray.

Matthew Daddario zagra Aleca Lightwooda'a.

Harry Shum Junior wcieli się w brokatowego Magnusa Bane. 

Na razie wstawiłam tych najważniejszych bohaterów. 
Czas na moje przemyślenia. 
Dominic świetnie zagra Jace, jestem tego pewna. W przeciwieństwie do Jamiego, którego też lubię, facet ma trochę mięśni. Z Clary też jestem zadowolona, chociaż nie przepadam za tą bohaterką. Simona wyobrażałam sobie podobnie wiec może być. Isabell jest świetna, za to Aleca wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, ale ujdzie. Luka zostawmy na deser... Maxim jest bardzo podobna do aktorki grającej matkę Clary w filmie. No,a Harry podobnie jak Dominic i Isabell jest idealny. 
Wróćmy do Luka, szalonego "wujka" głównej bohaterki Darów Anioła. Nie wiem czy ktoś z Was już to zauważył czy jeszcze nie, ale naszego wilkołaka zagra nie kto inny jak facet z reklamy Old Spice. Tak, ten który jechał na koniu tyłem. Nie powiem, że on jest zły czy coś, ale ta osoba kompletnie odbiega od mojego wyobrażenia Luka. 


Więc obsada mnie zadowoliła i nie mogę doczekać się serialu. Już niedługo post o serialu, serialu, czyli co w nim będzie. A Wy jesteście zadowoleni z nowej obsady ? Podoba Wam się pomysł stworzenia TV Show o Nocnych Łowcach ? 

~ A.

#69 Akademia wampirów

Tytuł oryginalny: The Vampires Academy
Autor: Richelle Mead
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 336
Książek w serii: Sześć
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 6/10


W akademii imienia świętego Władimira wampiry czystej krwi - moroje - uczą się posługiwać swoimi nadnaturalnymi darami, a mieszańce - dampiry - szkolą się na ich opiekunów i oddanych strażników. Posępne mury kryją jednak więcej mrocznych tajemnic, niż można by podejrzewać. Lissie Dragomir, morojce ze szlachetnego rodu, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy dampirka Rose, połączona z nią telepatyczną więzią, zdoła ochronić przyjaciółkę?

O tej książce usłyszałam już jakiś czas temu, ale kiedy miałam ją już kupić to rezygnowałam. Jednak na Targach w Warszawie Wydawnictwo Nasza Księgarnia miało przecenę na książki o wampirach i tak właśnie na mojej półce pojawiły się pierwszy i trzeci tom serii. Trzeci dlatego, że się pomyliłam, no ale cóż. 

Powieść opowiada o dwóch przyjaciółkach, które łączy telepatyczna więź. Razem uciekły z Akademii, jednak po dwóch latach zostały znów sprowadzone do tajemniczej. Rose i Lissa znów muszą uczyć, chodzić na zajęcia. Do tego wszystkiego coś dziwnego dzieje się z księżniczką, a jej ukochany wuj umiera z powodu bardzo rzadkiej choroby. Jak najlepsze przyjaciółki poradzą sobie z tą nową sytuacją ? Czy Lissa znów będzie "królową" Akademii Świętego Władimira ? 

W Akademii Wampirów mamy narrację pierwszoosobową. Wszystko opowiadała nam Rose, ale ze względu na łączącą ją z Wasylisą więź dziewczyna mogła dokładnie opisać emocje i uczucia swojej najlepszej przyjaciółki. Pomysł ten sprawdził się w tej powieści bardzo dobrze. 

Podczas całej książki widzimy jakie diametralne zmiany zachodzą w obu bohaterkach. Lissa zaczyna otwierać się na świat i nie jest już tą przestraszoną "sarenką", którą musiała chronić Rose. Za to druga z dziewcząt zaczyna lepiej rozumieć swoją misję, którą jest ratowanie Lissy, ale poza tym młoda kobieta zakochuje się ze wzajemnością. 
Księżniczkę i jej strażniczkę polubiłam. Nie były one doskonałe i momentami denerwowały mnie, ale dało się to przeżyć. 
No i jeszcze ten nieszczęsny Dymitr. To między innymi za jego sprawą Roza, która potrafiła zaszaleć, uspokoiła się i zaczęła zdawać sobie sprawę z powagi powierzonego jej zadania. 

Jednak każda książka ma swoje wady. Tutaj niestety były to zbyt długie opisy, które zawierały za dużo informacji. Autorka mogłaby porozdzielać niektóre z nich na poszczególne elementy np. szkoła, ludzie. Ale po co skoro można wszystko wymieszać i niech się czytelnicy sami domyślają o co chodzi. Uważam, że Pani Mead powinna poćwiczyć nad pisaniem właśnie tej krótkiej formy wypowiedzi, bo dzięki niej powieść byłaby znacznie lepsza. 
Poza tym w Akademii Wampirów czasem wiało nudą. Nic się nie działo i szczerze mówiąc miałam ochotę odłożyć tę powieść na kiedy indziej, ale ścisnęłam zęby i jakoś przebrnęłam do końca. Zauważyłam pewną zależność, w niektórych książkach. Akcja zaczyna się dopiero praktycznie pod koniec lektury co sprawia, że nie mogę doczekać się następnego tomu. Niestety boję się ją zaczynać, bo sytuacja może się powtórzyć. I tak w kółko. 

Akademię Wampirów traktuję jako miły odmóżdżacz, ale nic poza tym. Po następną część nie planuję sięgać w najbliższym czasie, ale nigdy nic nie wiadomo. Myślę jednak, że warto przeczytać AW tylko i wyłącznie dla przyjemności. 

~ A. 

#68 Urodzona o północy


Tytuł oryginalny: Born at Midnight 
Autor: C.C. Hunter
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 368
Książek w serii: Pięć
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 9/10

Życie nastoletniej Kylie Galen nie jest łatwe. Umiera jej ukochana babcia, rzuca ją chłopak, jej rodzice się rozstają, a w dodatku ciągle widuje dziwną postać, której nikt poza nią zdaje się nie zauważać… Pewnego wieczora Kylie Galen ląduje na nieodpowiedniej imprezie z nieodpowiednimi ludźmi, i to zmienia jej życie na zawsze. Za radą psychologa matka wysyła ją do Wodospadów Cienia – na obóz dla trudnej młodzieży. Już w drodze do obozu Kylie przekonuje się, że określenie „trudna” niezupełnie określa jej współobozowiczów.
Chociaż Kylie niczego nie jest pewna, jedna rzecz staje się dla niej absolutnie jasna. To właśnie tu, w Wodospadach Cienia, jest jej miejsce.

Kylie jest (nie)zwykłą nastolatką, która urodziła się równo o północy. To właśnie o tej godzinie rodzą się nienaturalne postacie rodem z baśni bądź z koszmarów. 
Do tego trzeba dodać, że właśnie zmarła jej ukochana babcia, a rodzice się rozwodzą. Poza tym dziewczyna zostaje rzucona przez ukochanego chłopaka, a jej pierwsza prawdziwa impreza kończy się na komisariacie policji z powodu narkotyków znalezionych wśród aresztowanych nastolatków. To właśnie tak zaczyna się historia niepozornej i słodkiej Kylie. 

Nie oczekiwałam zbyt dużo od tej książki. Kolejna zwykła młodzieżówka z wampirami, wilkołakami i tym podobnymi w tle. Jednak okładka zaintrygowała mnie i sprawiła, że musiałam zdobyć tę książkę. Historia Kylie wciągnęła mnie już od pierwszych stron i nie mogłam się od niej oderwać chcąc dowiedzieć się co będzie dalej. 

Jak w każdej już książce dla młodzieży w Urodzonej o północy pojawia się trójkącik, chociaż momentami czworokącik. Ale nie przeszkadzało mi to i w przeciwieństwie do Igrzysk Śmierci czy Rywalek tutaj polubiłam dwójkę męskich bohaterów zabiegających o serce głównej bohaterki. 

Styl pisania Pani Hunter jest przystępny i barwny co znacznie ułatwia czytanie. Do tego miejsca, osoby czy nawet zwierzęta są opisane w taki sposób, że moja wyobraźnia szalała, wymyślając i podsuwając mi wyimaginowane obrazy przedstawiające wspomniane wcześniej elementy książki. Plusem powieści jest nieprzewidywalność. Kiedy w końcu myślałam, ze wiem jak skończy się historia, Pani Christina zmieniała tor opowieści co za każdym razem wpływało na zakończenie, którego - oczywiście - się nie spodziewałam. Miło było też przeczytać książkę z trzecioosobową narracją, bo powoli mam dość czytania powieści, gdzie znamy myśli tylko jednego bohatera. 

Kylie nie była denerwująca, ale wręcz słodka i miła. Momentami zachowywała się naiwnie, ale nie mogę zarzucić jej niczego więcej. Mimo, że na początku była nieśmiałą to później zaczęła się "rozkręcać". Stawała w obronie swoich znajomych, nie łatwo była ją oszukać. Do tego to właśnie Kylie zazwyczaj wpadała na jakiś postrzelony pomysł, który mógł się skończyć źle, nie tylko dla niej, ale także dla jej przyjaciół. 

Urodzona o północy bardzo mi się podobała. Była ona przyjemną lekturą, którą pochłonęłam bardzo szybko ze względu na ciekawą historię i niewymagający język. Powieść serdecznie polecam, bo ona jest po prostu wspaniała i nie mogę doczekać się, aż sięgnę po następny tom. 

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria. 




TOXIC - Zapowiedź


Tytuł oryginalny: Toxic
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 344
Książek w serii: Cztery 
Data premiery: 03.06.2015 r.

Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego,  zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej.

Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.
Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?




#67 Ostatni smokobójca


Tytuł oryginalny: The Last Dragonslayer
Autor: Jasper Fforde 
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 320
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 7/10

W starych dobrych czasach magia była potężna i niezastąpiona: pomagała obronić królestwo przed najeźdźcą i przeczyścić zatkany odpływ. Ale dzisiaj środek do udrażniania rur jest tańszy niż zaklęcie, a na latających dywanach rozwozi się pizzę. Splendor magii zanika, czarowanie powszednieje, bo i moce już nie te same…
Zupełnie niespodziewanie czarodziejów nawiedzają prorocze wizje, a wraz z nimi rośnie magiczna energia. Co z tym wszystkim ma wspólnego ostatni smok, którego śmierć przepowiedziano?
Odpowiedź na to pytanie znaleźć może jedynie nowo mianowany Smokobójca: nastoletnia Jennifer i jej ukochany Kwarkostwór. 
Jak dziewczyna poradzi sobie w walce ze smokiem ?

Główna bohaterka, Jennifer Strange jest szesnastoletnią, no prawie szesnastoletnią, znajdą. Na barkach nastolatki spoczywa firma Kazam, która zajmuje się wynajmowaniem czarodziejów do różnych zadań. Jennifer traktuje siedzibę niczym dom, ponieważ sama została wychowana przez Błogosławione Służki Homara. Jednak pewnego dnia wszystkich jasnowidzów w królestwie nawiedzają prorocze wizje, które mówią o śmierci ostatniego smoka - Maltcassiona. Wraz z zapowiedzą końca linii wielkich jaszczurów moc czarodziejów rośnie. Czy ma to jakiś związek z mroczną przyszłością potwora ?


" - Naciągacz - powiedział mężczyzna spokojnym, uroczystym głosem. - Miecz Smokobójcy. [...] Jest najostrzejszą bronią na świecie. Przetnie stal karbidową, jakby była mokrą papierową torbą.

- Dlaczego nazywa się Naciągacz?
- A masz pojęcie, ile kosztowało jego wykonanie?"


Zacznijmy od tego, że ilustracje przedstawione w książce są świetne. Ukazują one śmieszne sceny, ale też smutne momenty historii. Okładka jest cudowna, bo nie można jej inaczej określić. Projektantowi okładki i ilustracji gratuluję pomysłowości i talentu.  Wykonawcy zadbali o najmniejsze szczegóły np. zęby smoka i Kwarkostwora, Naciągacz są wypukłe i błyszczące co według mnie wygląda naprawdę dobrze.

Autor stworzył niesamowity świat, w którym się zakochałam. Szczególnie polubiłam siedzibę Kazam, no bo kto nie chciałby mieć pokoju, który sam się sprząta. No i oczywiście magiczna winda, która strasznie przypominała mi kominek w domu Weasleyów. 
Jednak nie tylko miejsca zostały wymyślone, ale także firmy. Jedną z nich są Bąbelki, a prawdopodobnie najpopularniejszym kanałem w Królestwie Snodda jest Mięczak TV. 
Muszę dodać, że w tej historii nie było tematyki związanej z miłością, która nie przysłoniła fabuły. 


"Nagle otworzyły się drzwi do biura i w progu stanął wysoki mężczyzna w nienagannie skrojonym garniturze i kapeluszu z rondem. Od razu zauważył Kwarkostwora, o co było w sumie nietrudno.

- Czy on... gryzie?
- Tylko do kości.”


Mimo, że Ostatni smokobójca mógł wydawać się książeczką dla dzieci to nią nie jest. Powieść ukazuje nam największe wady ludzi - chciwość, chęć zarobienia na czyimś nieszczęściu. Akurat w przygodach piętnastoletniej Strange cechy te ukazane są w humorystyczny sposób, ale jednak przewijały się w tej historii. 

Jennifer nie była schematyczną bohaterką. Tak, została wychowana przez Służki Homara, a na jej barkach spoczywała ogromna odpowiedzialność, ale poprzez niektóre swoje zachowania pokazała się z innej strony. Dziewczyna była czuła, kochająca, ale potrafiła postawić na swoim. Poza tym była pomysłowa co nieraz można zauważyć. 
Jednak zdecydowanie moim faworytem w tej historii jest nie kto inny jak Kwarkostwór. Mimo swojego dość charakterystycznego wyglądu i skłonności do jedzenia metalu kochał on Jen całym swoim serduszkiem i poświęciłby dla niej wszystko. Zdecydowanie jest on jedną z najsłodszych istot istniejących w różnego rodzaju książkach. 
Nie mogłabym nie wspomnieć o uroczej Krewetce Tygrysiej, w skrócie Tygrys. Ten chłopiec był uparty, ale odważny co ukazał nie raz, a dwa. No i także pochodził z sierocińca Homara, a ostatnią Smokobójczynie traktował z wielkim szacunkiem. 


"Smokobójce sponsorują Bąbelki - napój czempionów."

Jednak każda powieść ma swoje minusy i tutaj zdecydowanie było zbyt dużo długich i nudnych opisów przyrody, czego ja nienawidzę w książkach. Niektóre z nich ciągnęły się przez pół, a czasem nawet przez całą stronę. 

Książkę polecam, bo była ona naprawdę śmieszna. Spodoba się ona nie tylko nastolatkom, ale także osobom starszym, bo na każdej stronie działo się coś co wywoływało u mnie uśmiech. Powieść zdecydowanie spodoba się fanom literatury fantastycznej. 

~ A. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.


#66 Następczyni


Tytuł oryginalny: The Heir
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron:  360
Książek w serii: Pięć
Cena z okładki: 37.90 zł
Ocena: 6/10

Dwadzieścia lat temu America Singer wzięła udział w Eliminacjach i zdobyła serce księcia Maxona. Teraz nadszedł czas, by swoje Eliminacje zorganizowała księżniczka Eadlyn. Eadlyn nie oczekuje, że jej Eliminacje będą choć odrobinę przypominać bajkową historię romansu jej rodziców. Jednak gdy rozpoczyna się rywalizacja, dziewczyna odkrywa, iż znalezienie szczęśliwego zakończenia nie jest tak niemożliwe, jak zawsze się spodziewała.

Akcja książki rozgrywa się 20 lat po wygraniu przez  Americę tronu i serca Maxona. Tym razem przyszedł czas na ich córkę, następczynię , Eadlyn. Kiedy rodzice proponują jej tę drogę do wybrania towarzysza życia dziewczyna jest oburzona decyzją pary królewskiej. Jednak księżniczka wie, że tylko Eliminacje mogą uspokoić ludzi, którzy - mimo zniesienia klas - są niezadowoleni z życia w Illei, więc planują bunt przeciwko rodzinie królewskiej. 



"[...] - Mój ojciec był Dwójką.
- To wszystko ?
- Uważam, że to godne podziwu.
- Nie tak bardzo jak posiadanie ojca, który był Jedynką. "

Muszę przyznać, że nie lubię głównej bohaterki. Nie przypomina ona żadnego ze swoich rodziców. Jest samolubna, wredna, momentami infantylna. Obwinia cały świat za to, że jest królową, mimo to pokazuje wszystkim na prawo i lewo, że jest od nich ważniejsza. Nie tak wyobrażałam sobie córkę Maxona i Americy, jednych z najlepszych postaci z książek. 

Skoro mowa już o parze królewskiej to przyznam, że to nie było już to co w pierwszych tomach. Po pierwsze bardzo brakowało Ami oraz jej męża, ponieważ pojawiali się oni niezwykle rzadko. Mimo, że rodzice Eadlyn nadal rozwijali swoje pasje dotyczące fotografii i muzyki to w niczym nie przypominali szalonej pary, która poznała się w ogrodzie. Wiem, dorośli, mieli dzieci, ale Pani Cass wyssała z nich całą energię życiową. Maxon zamienił się w kłębek nerwów, a Mer za bardzo przypominała mi mdłą matkę obecnego króla. 

Następczyni sama w sobie była bardzo dobra. Spodobał mi się pomysł autorki, która wplotła bohaterów występujących w Rywalkach. Żadne z nich w ogóle się nie zmieniło i mimo trudnego charakterku księżniczki to wszyscy traktowali ją jak swoją córkę. 

Co do kawalerów, walczących o serce zimnej Eadlyn byli oni naprawdę różnorodni. Jedni lepsi, drudzy gorsi. Ale z całej grupki polubiłam tylko czwórkę: Heriego, Eana, Hala i Kila. Nie mogłabym zapomnieć także o  Eriku, ponieważ jeden z wybranych potrzebował tłumacza. Mimo, że młody mężczyzna nie brał udziału w Eliminacjach to był naprawdę dobrym przyjacielem i nie zdziwiłabym się, gdyby pod koniec konkurencji księżna brałaby go pod uwagę na rolę swojego męża. 


"- Wasza Królewska Mość - przywitał mnie.
- Wasza Wysokość - poprawiłam go.
- Ależ nie trzeba, wystarczy Ean."


Muszę za to przyznać, że okładka jak zwykle jest piękna. Mimo, że nienawidzę sukienek to tą ze strony tytułowej nie pogardziłabym. Ukłony dla w wykonawców tego zdjęcia, bo jest prześliczne*.

Podsumowując, książka mi się spodobała, ale to niestety była gorsza od swoich poprzedniczek. Poza tym jedną "gwiazdkę" odejmuję za zakończenie, które wstrząsnęło mną dogłębnie i jeśli autorka nie napisze kontynuacji to będzie źle. 
Powiem szczerze, że jeśli Rywalki nie podobały Wam się aż tak bardzo to lepiej nie sięgajcie po Następczynie, bo jeszcze bardziej zniechęcicie się do tej serii. Ja kocham historię Mer i Maxona, więc musiałam kupić tę powieść chociaż oczekiwałam od niej chyba trochę za dużo.

~ A. 

*Link do filmu przedstawiającego przygotowanie do zdjęcia TU.

#65 Utrata


Tytuł oryginalny: Ruin
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 304
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 32.90 zł
Ocena: 9/10

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.
Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego? 

Byłam pewna, że będzie to kolejne romansidło w stylu Gwiazd naszych wina. Myliłam się. 

Książka opowiada o 18-letniej Kiersten, dziewczynie, która z małej wioski wyjechała do wielkiego miasta by studiować. Już pierwszego dnia poznaje ona przystojnego Wes'a, ośmieszając się przy tym. Tylko Kiersten potrafi pomylić przystojniaka, który ma ośmiopak (nie przewidzieliście się, napisałam ośmiopak) z drzewem. 


"Czasami musisz przejść przez piekło, aby znaleźć swoje niebo."

Książka zaczyna się jak każdy romans. Mego super przystojny facet i nieśmiała dziewczyna zakochują się w sobie, ale ta historia ma drugie dno. Choroba, poświęcenie, miłość, nadzieja to właśnie ta mieszanka spowodowała, że Utrata trafia na listę "Moje ulubione". Powieść nie raz wywołała u mnie wybuchy niepohamowanego śmiechu, jednak w niektórych momentach współczułam głównym bohaterom. 

Styl pisania autorki był przejrzysty, więc książkę przeczytałam w oka mgnieniu. Powiem Wam, że ta powieść mnie zahipnotyzowała, bo nie mogłam się od niej oderwać. Kolejnym plusem są krótkie opisy i interesujące dialogi. Nie zawierały one niepotrzebnych informacji, tylko konkrety co bardzo cienię sobie w książkach. Dobrym pomysłem było podzielenie rozdziałów na punkt widzenia chłopaka i dziewczyny, dzięki czemu miałam szanse poznać myśli obojga. 

Pani Dyken mogę pogratulować stworzenia realistycznych bohaterów, którzy są młodzi i lubią zaszaleć. W przeciwieństwie do Hazel i Gusa z GNW postacie z Utraty zachowywały się bardziej jak studenci, a nie jak filozofowie co według mnie jest zaletą tej książki. 
Kiersten dołącza do elity moich ulubionych bohaterek. Mimo, że momentami była trochę denerwująca to spodobał mi się tok jej myślenia. Poza tym przez niektóre swoje zachowania dziewczyna rozśmieszała mnie. 
Weston, co można o nim powiedzieć. Niby śliczny syn bogacza, świetnie grający w football chłopak jednak jak każdy, młodzieniec skrywa swoje tajemnice, które mogą wpłynąć na jego związek z Kiersten. Wes oczarował mnie już na początku książki, czyli od momentu porównania jego brzucha z drzewem. Postać ta kojarzy mi się z Noahem z książki Michelle Hodkin, którą osobiście uwielbiam. 
W powieści wystąpiła także Lisa, współlokatorka Kiersten, która uwielbia, kiedy faceci mają tatuaże na sześciopakach i , która w liceum uważana była za prostytutkę. Do tego dodajmy jeszcze Gabe, kuzyna Lisy. Facet traktuje dziewczyny jak jednorazowe chusteczki do nosa, ale o współlokatorkę swoje kuzynki dba jak ojciec. 

Mimo, że nie przepadam za romansidłami to ta powieść bardzo mi się podobała i nie mogę doczekać się aż sięgnę po następny tom. Polecam Utratę wszystkim, nawet osobom, które nie czytają na co dzień książek o miłości. 

~ A. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria. 


Cassandra Clare to nie jej imię ?! - Miesiąc Cassandry Clare


Przepraszam Was za opóźnienie, ale wczoraj wieczorem wróciłam z WTK i nie miałam już siły na pisanie posta. Dzisiaj przygotowałam kilka ciekawostek o jednej z moich ulubionych autorek, Cassandrze Clare!
Enjoy!

1. Cassandra Clare tak naprawdę nazywa się Judith A.Rumelt.

2. Pseudonim Cassie pochodzi z jednego z jej pierwszych opowiadań pt." Piękna Cassandra ". Opowieść bazowała na krótkiej książce Jane Austen. Po pewnym czasie Judith przejęła imię swojej bohaterki. 

3. Jak wcześniej wspomniałam Cassie na początku pisała opowiadania. Głównie były to historyki, mające na celu rozśmieszenie znajomych.

4. Zanim skończyła dziesięć lat autorka mieszkała w Iranie (tam się urodziła), Francji, Anglii i Szwajcarii. 

5. Poza znanymi seriami Dary Anioła czy Diabelskie Maszyny Cassandra napisała popularne w fandomie Harrego Pottera opowiadania The Draco Trylogy, oraz znane wśród fanów Władcy Pierścieni, The Very Secret Diaries. 

No i to wszystko co znalazłam, ale przecież nie jestem na tyle zła, żeby napisać tylko 5 ciekawostek i koniec posta, na który - mam nadzieję - ktoś czekał. Nie, mam coś jeszcze. Mianowicie nowe okładki do książek Cassie. Od razu mówię, nie wiem czy ta wersja okładkowa pojawi się w Polsce. 



 


~ A.