#142 Restart


Tytuł oryginalny: Reboot
Autor: Amy Tintera
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 304
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 32 zł
Ocena: 7.5/10

"Nienawidzę wrzasku"

Przed pięciu laty Wren Connolly została postrzelona trzykrotnie w klatkę piersiową. Po 178 minutach powróciła. Jako restart - silniejsza, szybsza, posiadająca możliwość samoleczenia i niemal pozbawiona emocji. Im dłużej Restart pozostaje martwy, tym mniej z człowieka w nim zostaje po powrocie. Wren 178 jest najbardziej martwym Restartem w Republice Teksasu. Ma siedemnaście lat i służy jako żołnierz Korporacji Odnowy i Rozwoju Populacji. Ulubioną stroną pracy Wren jest trenowanie nowych restartów, ale jej ostatni nowicjusz okazuje się najgorszym, z jakim kiedykolwiek miała do czynienia. Callum Reyes 22 jest praktycznie człowiekiem. Ma za słaby refleks, zadaje dużo pytań, a uśmiech stale obecny na twarzy chłopaka doprowadza Wren do szaleństwa. Jednak jest w nim coś, czego nie powinna zignorować. Kiedy Callum odmawia wykonania rozkazu, Wren dostaje ostatnią szansę na utrzymanie go w ryzach – inaczej będzie musiała go zlikwidować...


Temat jaki poruszyła autorka bardzo mnie zainteresował. Ludzie, którzy zaraz po śmierci wracali do życia byli znacznie silniejsi, szybsi, zdolniejsi. Nie do pokonania. Jest jedna zasada. Im dłużej jest się martwym, tym mniej cech ludzkich w restarcie pozostaje. Wren była martwa przez 178 minut, co znaczy, że nie pozostało w mniej już prawie nic ludzkiego. Jednak wszystko zmienia się, gdy poznaje Callum'a, chłopaka nieżywego 22 minuty. Pełnego ludzkich uczuć, zachowań. 



"Pamiętam, że gdy się zbudziłam po restarcie, usłyszałam przeraźliwe wycie odbijające się od ścian i dźwięczące mi w uszach. Pomyślałam: Co za idiota się tak wydziera?
To byłam ja. Wrzeszczałam i dygotałam jak narkomanka na głodzie.
Żenujące."


Styl pisania autorki nie jest jakoś bardzo skomplikowany, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Do tego w Restarcie nie znajdziecie długaśnych i nudnawych opisów co sprawia, że powieść ma trochę więcej niż 300 stron. Niestety, przez 100-150 pierwszych stron nie dzieję się nic szczególnie ciekawego. Dopiero później akcja przyspiesza, a książka robi się naprawdę wciągająca. Jednak zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Myślę, że zabieg jaki zastosowała autorka miał na celu zaintrygowanie czytelnika, ale nie jestem pewna czy to co zrobiła jest plusem czy może jednak działa na niekorzyść tej historii. 

Powieść podobała mi się, ale nie mogę pojąć jednego faktu. Jak postać, która przez 5 lat nie miała uczuć, nagle zaczęła czuć jak człowiek? Jest to minus, ponieważ zdecydowanie wolałam Wren, która zabijała bez skrupułów. Zresztą powiem szczerze, iż główna bohaterka mimo swojej "bezduszności" bardziej zachowywała się jakby była po prostu wyobcowana. Nie nieczuła, oziębła, gruboskórna. Raczej osamotniona.  Callum przypominał mi Levi'ego z Fangirl. Wesoły, towarzyski, pełen życia. Zupełnie nie pasujący do roli zimnokrwistego żołnierza. I to było naprawdę dobre. Był takim promyczkiem słońca w pozbawionej uczuć grupie restartów. 


 "Jestem martwa.
- Jak my wszyscy (...)
- Czyżbyś właśnie powiedziała żart?
- Drobny. Taki sobie."

Wątek miłosny jest, jak pewnie się domyślacie. Jednak mnie jest on aż tak ważny. Niby wiadomo, że bohaterowie coś do siebie czują, ale nie ma pomiędzy nimi ogromnej zażyłości. Jednak mimo wszystko podobał mi się on i jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się historia miłości głównych postaci.


Mimo, że jestem lekko zawiedziona to ze zniecierpliwieniem czekam na kolejny tom. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy Wren 178 i Callum'a 22. Powieść polecam, ale nie nastawiajcie się na coś super-extra, bo możecie żałować. Uważam, że Restart nadaje się na nudne, jesienno-zimowe popołudnia, gdy nie mamy ochoty na żadne wymagające lektury. 


~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG.

#141 Tajemny Ogień


Tytuł oryginalny: The Secret Fire
Autor: C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 392
Książek w serii: Jedna (na razie)
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 6/10

"To co za dnia za dnia wydaje się bezpieczne i znajome, nocą staje się całkiem obce."

Dzielą ich setki kilometrów, łączy przeznaczenie.

Taylor Montclair (Anglia)
Pewnego dnia wybuch złości Taylor powoduje, że przedmioty wokół niej zmieniają swoje położenie, a silne emocje zakłócają przepływ elektryczności. Dziewczyna poznaje szokującą prawdę o swoim pochodzeniu. Dowiaduje się, że drzemie w niej tajemny ogień. 
Sacha Winters (Francja) 
Setki lat temu na stosie spłonęła alchemiczka, która rzuciła klątwę na trzynaście pokoleń pierworodnych synów z rodu jej zabójców. Sacha jest trzynasty – za osiem tygodni ma umrzeć. Na świecie jest tylko jedna osoba, która może mu pomóc. 
Czy Taylor i Sacha zdążą się odnaleźć, nim on zginie, a świat pochłonie ogień?

C.J. Daugherty. Brzmi znajomo? Jest to nazwisko popularnej ostatnimi czasy autorki serii Wybrani. To właśnie ona jest współtwórczynią Tajemnego Ognia. Ową powieść pisała także Carina Rozenfeld. Muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu słyszę to nazwisko. Perspektywa Sachy pisana jest właśnie przez Panią Rozenfeld, ponieważ pochodzi ona z Francji, kraju, z którym mieszka jej bohater. Natomiast rozdziały opowiadające o drugiej postaci, Taylor zostały stworzone przez Daugherty. 


Taylor żyje w Anglii. Ma bardzo dobre oceny, jest ambitną nastolatką. Sacha z kolei jest buntowniczym, gniewnym francuzem, który za kilka tygodni ma umrzeć. Jednak kiedy Tay zostaje zmuszona udzielać młodemu mężczyźnie korepetycji z języka angielskiego oboje zaczynają podejrzewać, że ich "spotkanie" nie jest całkowicie przypadkowe. Jakie moce posiada Taylor? Czy jest jeszcze ratunek dla Sachy? 

"Taylor przeszło przez myśl, że w widoku twardego człowieka o krwawiącym sercu jest coś przygnębiającego. Wydaje się wtedy zaskoczony, zupełnie jakby w momencie, gdy pęka mu serce, uświadamia sobie, że je ma."

Książka napisana jest przystępnym językiem, dzięki czemu powieść czyta się stosunkowo szybko. Jak praktycznie każda pozycja młodzieżowa, Tajemny Ogień jest przewidywalny, chociaż było kilka momentów, które mnie zaskoczyły. Czytając tę powieść czułam się jakbym zapoznawała się dopiero ze wstępem mającym zachęcić mnie do dalszego zapoznawania się z tą historią. Jednak, żeby cała książka miałaby być owym wprowadzeniem jest lekką przesadą, przynajmniej w moim mniemaniu. 


Taylor i Sacha są po prostu świetnymi bohaterami. Taylor nie należy do osób dających sobą rządzić, ale jednocześnie nie należy do wrednych oraz sarkastycznych. Sacha z kolei zaimponował mi swoją odwagą. Wiedział, że umrze i to niedługo. Mimo to dalej szukał rozwiązania, wyjścia z tej jakże przykrej sytuacji. Ale jest jedna postać, którą po prostu uwielbiam. Louisa. Niebieskowłosa alchemiczka o bardzo silnym charakterze. Chociaż jest inna od głównej bohaterki to dziewczyny po pewnym czasie zaczęły się dogadywać. 


 "Zawsze zadajesz głupie pytania? - spytała - A może to ja cię prowokuję swoją błyskotliwą osobowością?"

Powieść ta jest pierwszym tomem cyklu The Alchemist Chronicles (w Polsce Tajemny Ogień) mimo, że książka nie zachwyciła mnie to czekam na kolejną część. Jestem ciekawa co autorki wymyślą. Jeśli szukacie powieści na deszczowe, zimne popołudnie, to Tajemny Ogień nada się idealnie. 


~ A.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.

#140 Kosogłos


Tytuł oryginalny: Mockingjay
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 376
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 11/10 (nie ważne, że poza skalą)


"Ogień się rozprzestrzenia! Jeśli spłoniemy, ty spalisz się razem z nami!'

Katniss po ciężkich przeżyciach na arenie przebywa z matką, Prim i przyjaciółmi w Trzynastce, dystrykcie, który szykuje się do rozprawy z Kapitolem. Katniss, mimo początkowej niechęci, decyduje się zostać Kosogłosem – symbolem rewolucji przeciwko Kapitolowi.

Nie ma już chyba osoby, która chociaż raz nie słyszałaby o Igrzyskach Śmierci, książce opowiadającej o śmierci, tyraństwie, Igrzyskach, Dziewczynie Igrającej z Ogniem, jagodach, buncie, Kosogłosie. 
W ostatniej części trylogii jesteśmy świadkami przebiegu rewolucji, która rozpoczęła się po wydarzeniach z W pierścieniu ognia. Katniss wraz z rodzinom i przyjaciółmi mieszka w Trzynastce, pomaga przywódcom buntu zwrócić przeciwko Kapitolowi pozostałe dystrykty. Jednak dziewczyna ma inne priorytety. Na przykład pomóc Peecie. 


"Are you, Are you
Coming to the tree
Where they strung up a man they say murdered three
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met up at midnight in the hanging tree


Are you, Are you
Coming to the tree
Where the dead man called out for his love to flee
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met up at midnight in the hanging tree


Are you, Are you
Coming to the tree
Where I told you to run, so we'd both be free
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met up at midnight in the hanging tree.


Are you, Are you
Coming to the tree
Wear a necklace of rope, side by side with me.
Strange things did happen here,
No stranger would it be,
If we met up at midnight in the hanging tree."


Igrzyska Śmierci są zdecydowanie najlepszą serią książek jaką dotychczas przeczytałam. Mimo, że istnieje wiele powieści, które lubię bądź uwielbiam, ale żadna nie wygrała z serią Pani Collins (nawet Harry Potter, którego wszyscy tak kochają). Kosogłos przesycony jest śmiercią oraz zniszczeniem. Musicie wiedzieć, że w trzeciej części ginie dużo postaci znanych i lubianych, ale także najzwyklejszych ludzi. Gdziekolwiek Katniss się nie obejrzy, widzi ciała osób, które chciały zmian dla siebie, dla przyszłych pokoleń. 
Cała trylogia, nie tylko ostatni tom jest istną kopalnią cytatów. Jest ich pełno. Śmieszne, nieśmieszne, mogące zmienić coś w naszym życiu. Ogromny plus! 


"- Akcja! - słyszę.
Unoszę łuk nad głową i ryczę z całą złością, na jaką mnie stać:
- Ludu Panem, walczymy śmiało i nasycimy głód sprawiedliwości!
Na planie zapadła grobowa cisza, która trwa i trwa.
W końcu przerywa ją trzask interkomu oraz donośny, zgryźliwy śmiech Haymitcha. Udaje mu się w końcu zapanować nad sobą na tyle, by wykrztusić:
- I tak oto, przyjaciele, umiera rewolucja."


Katniss jest jedną z moich ulubionych postaci. Tak samo jak Peeta, Finnick, Johanna, Haymitch, Effie. Silna, niepozwalająca się kontrolować młoda kobieta. Zależy jej na najbliższych, ale... Jest Kosogłosem. Symbolem rebelii, co sprawia, ze ukochane osoby Kotny są w wielkim niebezpieczeństwie. Szczególnie, jeśli znajdują się w łapach Snow'a.

Powieść bardzo, ale to bardzo polecam, bo lepszej książki nie znam. Naprawdę, przeczytajcie! Chociaż szczerze wątpię w to, że ktoś mógł tego nie przeczytać. A jeśli tak to wiedzcie jedno: dużo tracicie! Nadal nie mogę pogodzić się z myślą, że to koniec. Nie chcę w to wierzyć. I nie uwierzę. No, może kiedyś...

~ A. 


Za możliwość powrotu do mojej ulubionej powieści dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.


#139 Pod kloszem


Tytuł oryginalny: Belzhar
Autor: Meg Wolitzer
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 288
Książek w serii: Jedna (książka pochodzi z serii "Myślnik")
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 5.5/10

"Czasem myślimy, że ludzie będą z nami na zawsze, a potem tracimy ich bez żadnego ostrzeżenia."

Gdyby życie było sprawiedliwe, Jam Gallahue nadal mieszkałaby w rodzinnym New Jersey ze swoim uroczym chłopakiem z Wielkiej Brytanii – Reevem Maxfieldem. Oglądaliby razem stare skecze i całowali się między regałami szkolnej biblioteki. Z pewnością nie byłaby teraz w Wooden Barn, szkolnym ośrodku terapeutycznym w Vermoncie, i nie chodziłaby na przeznaczone tylko dla wybranych uczniów (rzekomo odmieniające życie) lekcje pt. „Specjalne zagadnienia z literatury angielskiej” poświęcone wyłącznie twórczości Sylvii Plath. Życie jednak nie jest sprawiedliwe. Reeve’a nie ma już od ponad roku, a Jam wciąż nie może otrząsnąć się po stracie. Kiedy zadanie domowe polegające na pisaniu pamiętnika otwiera Jam i pozostałym uczniom drogę do innego świata, nazwanego przez nich Belzharem, dziewczyna odkrywa rzeczywistość, w której czas staje w miejscu, a ona znów może poczuć obecność Reeve’a. Jednak zapełniając kolejne strony dziennika, Jam musi zmierzyć się z prawdą i zdecydować, jak wiele jest gotowa poświęcić, by odzyskać to, co utraciła.

Każdy człowiek spotkał się w swoim życiu z sytuacją, o której chciałby zapomnieć. Wyprzeć ją ze świadomości z powodu trudnych wspomnień. To właśnie zrobiła główna bohaterka, Jam, wyparła się prawdy na rzeczy życia w kłamstwie. I to chyba najgorsza decyzja jaką mogła podjąć. 

Okładka książki jest piękna, intrygująca. Odkąd ją zobaczyłam wiedziałam, że muszę tę powieść przeczytać. Przedmioty pokazane na oprawie mają związek z Pod kloszem. Na przykład słoik dżemu czy vansy, ulubione buty Jam. Jednak piękne wydanie nie wpływa a ocenę treści, która była średnia.

Po pierwsze: Jam. Jamaica. Główna bohaterka, a zarazem narratorka była niezwykle irytująca. Ale to można powiedzieć praktycznie o każdej postaci damskiej występującej we współczesnych powieściach dla młodzieży. Właściwie to doprowadziła mnie do szału kiedy dowiedziałam się co stało się z Reeve'em. Jam jest płytka. Bardziej skupionej na sobie bohaterki nie spotkałam już od dawna. Na początku bardzo jej współczułam. Straciła ukochanego chłopaka. Jednakże pod koniec stwierdziłam, iż jest ona po prostu wariatką. Nienawidziłam jej "przyjaciółek", które mówiły, że Jam i chłopak z Anglii tak naprawdę się nie znali, nie mogła go pokochać. Później moje stosunki do postaci się odwróciły. 

Na początku powieść była niezwykle interesująca, nie mogłam doczekać się chwili aż w końcu poznam powód zniknięcia Reeve'ego z życia Jam. A kiedy się doczekałam miałam ochotę rzucić Pod kloszem o ścianę. Zakończenie jest bezsensu, a Jamaica - jak wcześniej wspominałam - wyszła na wariatkę. Świetnie.
Ale powieść ma także plus. Belzhar. Świat, w którym bohaterowie ponownie spotykali się ze swoimi zaginionymi bliskimi. A wszystko dzięki pamiętnikowi otrzymanemu od pani Quenell - prawdopodobnie najstarszej nauczycielki w Wooden Barn. Ale więcej nie powiem!

Właściwie to nie wiem co myśleć o tej książce. Polecić czy nie polecić? Mimo, że kilka elementów podobało mi się, to raczej więcej sprawiało, iż chciałbym o tej powieści zapomnieć. Dlatego, oceńcie sami czy chcecie poznać "głęboką" książkę autorstwa pani Wolitzer, ja jednak odradzam. Po skończeniu możecie czuć, że tylko straciliście na nią czas. 

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las.

#138 Pozory Mylą


Tytuł oryginalny: Two Truths and A Lie
Autor: Sara Shepard
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 296
Książek w serii: Cztery
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 7/10

Dwa miesiące przed moim zniknięciem zaginął słuch o Thayerze – chłopaku, w którym podkochiwała się Laurel. Nie mam pojęcia, co się z nim stało, ale myślę, że to była moja wina. Niestety nie mogę cofnąć czasu. Jestem martwa, a Emma, moja siostra bliźniaczka, udaje mnie, żeby dowiedzieć się, kto mnie zabił. Powrót Thayera sprawia, że na jaw wychodzą kolejne tajemnice...

Pozory mylą to trzeci, przedostatni (jak na razie) wydany w Polsce tom drugiej serii autorki bardzo popularnego "tasiemca" (mi tam to nie przeszkadza), Pretty Little Liars. Jak nie słyszeliście o książce, to może o serialu, bardzo popularnym. W naszym kraju: Słodkie Kłamstewka. Ale to nie o PLL dzisiaj będzie mowa. 

Akcja wygląda podobnie jak w poprzednich tomach. Szukamy mordercy razem z Emmą, dowiadujemy się nowych informacji o dniu śmierci Sutton. Ale hola, hola. Nie myślcie, że to jest jakieś kopiuj-wklei. Bo nie jest. W Pozorach pojawia się kolejny podejrzany, a może....świadek? Jak w każdej książce Pani Shepard nie mam najmniejszego pojęcia kto jest zły, a kto dobry (chociaż mam pewne przypuszczenia). Z każdym kolejnym tomem historia co raz bardziej się komplikuje, a niektórzy zachowuję się jakby znali prawdę o "zamianie" bliźniaczek. Ale czy wiedzą?

Emma, Emma, Emma. Z każdym tomem lubię tę postać co raz bardziej. Mimo, że nie jest już taką samą dziewczyną jak w pierwszej części to nadal - przynajmniej w połowie - zachowuje się jak kiedyś. Poza tym mam co raz większe podejrzenia co do Ethana. Coś z nim nie tak. Nie dziwiłabym się gdyby odpowiadał za zabójstwo. Wracając do Emmy, myślę, że niedługo jej maskarada skończy się. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo to podwójne życie, ukrywanie się zaczyna mnie męczyć.

Mimo kilku plusów, mam też kilka zastrzeżeń. Po pierwsze: w porównaniu do pierwszego i drugiego tomu, Pozory wypadają bardzo słabo. Kiedy czytałam powieść czekałam na coś niesamowitego. Tak, był jeden taki moment, jednak później wiało trochę nudą. Książkę czyta się naprawdę szybko, ale podczas zagłębiania się w trzecią cześć historii Emmy czułam się jakbym czekała na coś super, extra. Jakby to był dopiero wstęp. 

Narracja. Pomysł autorki, że to zmarła Sutton będzie prowadzić narrację i towarzyszyć Emmie wszędzie, opisując nam zdarzenia bardzo mi się podoba. W końcu, ja osobiście nie słyszałam o czymś takim w książkach. Poza tym narratorka miała przebłyski wspomnień ze swojego życia, które przypadły mi do gustu i były chyba ciekawsze niż zdarzenia mające miejsca w czasie trwania powieści. 

Tak więc, książkę polecam, ale nie nastawiajcie się na dzieło sztuki, bo możecie się zawieść (ponownie jak ja). Jeśli nie czytaliście pierwszego tomu lub żadnej powieści tej autorki to zachęcam, ponieważ to co ta kobieta tworzy (szczególnie w PLL) jest po prostu...zaskakujące. 

~ A.

Favs of October 2015



Nie wiem jak Wam, ale mi październik minął bardzo szybko. Pewnie dlatego, że miałam dużo nauki i nie zwracałam uwagi na pędzący czas. Trudno. Zdarza się. Trzeba żyć dalej. Tak więc przyszła pora na rozpoczęty we wrześniu cykl "Favs of..." We wrześniu królowało OUaT, kawa i piękny perfum. A co takiego urzekło mnie w październiku...? 



Kiedyś w Toruniu była fajna księgarnia z tanimi książkami. Teraz jest tam pączkarnia... Bez komentarza. Ale ostatnio będąc w mieście razem z taką jedną panią znalazłyśmy 2 inne dla nas nie znane (przynajmniej dla mnie). Jedną kojarzę ze strony internetowej: Tak czytam. Całkiem fajne miejsce, w którym siedziałbym godzinami. Druga księgarnia ukryta była koło restauracji Metropolis (czy coś w ten deseń), ale była og-rom-na!.


Kolejnym wspaniałym i godnym odwiedzenia miejscem w Toruniu jest kawiarnia Central Coffee Perks. Nazwa ta niektórym może kojarzyć się z pewnym serialem, a mianowicie z Przyjaciółmi. Wnętrze zrobione jest na podobiznę serialowej kawiarni. A musicie wiedzieć, że kawę robią rewelacyjną!


Osoby śledzące bloga wiedzą, że w październiku oszalałam na punkcie książki Jennifer Niven Wszystkie jasne miejsca. [RECENZJA] Powieść ta jest niesamowita. Jedna z najlepszych pozycji jakie miałam przyjemność czytać w tym roku, a w 2015 - dotychczas - przeczytałam wiele świetnych historii. Jeśli nie wiecie co kupić sobie lub komuś bliskiemu pod choinkę to serdecznie polecam All the bright places. 


Zanim pokochałam kawę, byłam ogromną fanką herbat. Ale nie smakowych tylko zwykłych, czarnych. Teraz nie mogę takich pić, bo są według mnie bez smaku. Ostatnio kupiłam jakąś paczkę herbat owocowych o smaku owoców leśnych czy czegoś takiego (herbata jest z Lidla) i dawno nie piłam lepszej. Jeśli jesteście koneserami tego gorącego napoju to spróbujcie, bo może też się w niej zakochacie. 

Jak widzicie, w październiku nie było aż tak dużo rzeczy, które mnie zachwyciły, ale lepiej mniej wspaniałych niż więcej słabych, prawda? Tak więc mam nadzieję, że nie zanudziliście się za bardzo. 
Do następnego, a tym czasem Rumplowego dnia życzę!

~ A. 

Dokładnie rok temu...


Moi drodzy, dzisiaj jest bardzo, ale to bardzo szczególny dzień...dokładnie 16 listopada 2015 roku powstały Bukowe Opowieści. No teoretycznie, ponieważ pierwsza nazwa jaką nosił ten blog to Zaczytana później Książkoholiczka na tropie. Jednak pewnego dnia postanowiłam zmienić wszystko. Wszystko. Nazwę, baner i chyba nie jest aż tak źle, co? 

Wiedziałam, że kiedyś ten dzień nadejdzie i nie byłam zbytnio przygotowana. Nie chcę pisać Wam tego co wszyscy: że super, że świetnie, że Was kocham...No ale co innego mogłabym napisać? 
Po pierwsze: bardzo Wam dziękuję. Każdej osobie, która odwiedza bloga regularnie, ale także tym, które wpadają tu raz na jakiś czas. Po drugie, odkąd założyłam bloga jakoś tak coś zaczęło się dziać, zmieniać. Stałam się trochę bardziej systematyczna (z naciskiem na trochę) i udało mi się poznać kilka naprawdę świetnych osób. Szczerze to nie za bardzo wiem co napisać, ale musicie wiedzieć, że jestem Wam bardzo, bardzo wdzięczna. Ponieważ, czy jest sens pisać coś dla nikogo? Jasne, liczy się pasja, ale każdy bloger dobrze wie, że miło czyta się komentarze od czytelników. Wtedy człowiek czuje jakby osiągnął coś świetnego, bo w końcu kto nie lubi pochwał? 
Nie uważam, że to co piszę można nazwać "profesjonalną recenzją". Moje teksty mają pewnie wiele błędów, których ja nie dostrzegam, czasami zdania są bez ładu i składu. Nadal się uczę, ale daję z siebie wszystko, a nawet więcej. 
Poza tym dziękuję każdemu wydawnictwu, które dało mi szanse. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek uda mi się nawiązać jakąkolwiek współpracę i nadal trochę w to nie wierzę. 
Poza tym chciałbym podziękować takim dwóm osóbkom, które cudem ze mną wytrzymują, za to, że (chyba) mnie wspierają. Uczucie, że ktoś mnie zawsze wspiera w moich małych-dużych zwycięstwach jest świetne. 

BARDZO DZIĘKUJĘ ZA KAŻDĄ OBSERWACJĘ (TAK TO SIĘ ODMIENIA?), KOMENTARZ I MIŁE SŁOWA...NAPRAWDĘ, JESTEŚCIE WIELCY. 

Planuje zrobić konkurs urodzinowy, ale chyba będziecie musieli jeszcze trochę poczekać, bo trzeba wszystko zorganizować ;D Bójcie się! 

Dobra, koniec tego rozczulania ;) Życzę Wam wszystkiego dobrego i jeszcze raz dziękuję. Oby następny rok był równie dobry. 
Bukowego dnia (a właściwie wieczora).
~ A. 

Albo Albo TAG 2.0


Tag, tag, tag! Dzisiaj mam dla Was tag książkowy: Albo albo Tag, wersja 2.0. Za nominację dziękuję Kubie z bloga Blue Kuba Books. Szczerze mówiąc to nie robiłam pierwszej wersji tej zabawy książkowej, bo z tego co widziałam na żadne z pytań bym chyba nie odpowiedziała. No ale zaczynajmy! 

1. Wolałabyś na swoim blogu publikować tylko recenzje czy tylko posty około książkowe?
Oł gat. Nie mam pojęcia. Chyba tylko recenzje, bo jednak na moim blogu są głównie recenzje. No więc wybieram opcję pierwszą. 

2. Wołałabyś zawsze widzieć ekranizacje książki najpierw, zanim ją przeczytasz, czy przeczytać książkę i nigdy nie obejrzeć filmu?
Najpierw obejrzeć ekranizację, nie ważne, że spoilery ;_; 

3. Wolałbyś mieć listę wszystkich książek w swoim życiu czy posiadać egzemplarz swojej pierwszej ulubionej książki?
To pytanie jest według mnie bez sensu. No ale dobra, wybieram opcję numer jeden. 

4. Wolałbyś należeć do klubu książkowego, w którym nie ma osób z blogosfery i spotkać się w nim regularnie czy spotykać się raz w roku z najlepszym przyjacielem z blogosfery?
Zdecydowanie opcja druga. Po pierwsze, codziennie spotykam się z taką jedną, która zabrania mi o sobie tutaj mówić (niektórzy ją znają) i jest ona moją przyjaciółką. Poza tym bardzo chciałbym kiedyś spotkać się z Izą z Isabel czyta i Karoliną z In Bookland 

5. Wolałabyś mieć czas, by przeczytać wszystkie książki, jakie tylko chcesz, czy mieć pieniądze, by kupić wszystkie książki jakie tylko chcesz?
Zdecydowanie kupić. Czytać potrafię bardzo szybko, a na aż tak duży brak czasu nie narzekam (po co się uczyć). 

6. Gdyby ekranizowano Twoją ulubioną książkę, wolałabyś mieć kontrolę nad tym, kto będzie w obsadzie, czy nad tym, co znajdzie się w scenariuszu?
Chciałbym decydować co znajdzie się w scenariuszu. Na przykład do Kosogłosa kazałbym dokręcić scenę z Finnick'iem w majtkach. 

7. Wolałabyś mieć ulubioną książkową supermoc czy ulubioną książkową technologie?
Szczerze to nie wiem. Chciałabym władać mocą Mary Dyer lub Ruby z Mrocznych Umysłów, ale jednocześnie chciałbym mieć serafickie ostrze (nie wiem czy to można nazwać technologią) lub łuk Katniss z Kosogłosa. 

8. Wolałabyś przeczytać niesamowitą książkę ze słabym zakończeniem czy słabą książkę z dobrym zakończeniem?
Oczywiście, że niesamowitą ze słabym zakończeniem! Według mnie tak właśnie skończył się Kosogłos i nie chodzi tu o wybranka Kotny.

9. Wolałabyś nie być w stanie czytać w jadącym pojeździe czy nie być w stanie czytać na leżąco?
To zależy jak na leżąco. Jeśli miałabym leżeć na plecach to wybrałabym opcję drugą, jeśli na brzuchu to opcję pierwszą...Dobra, wybieram niemoc czytania na leżąco.

10. Wolałabyś zapomnieć treść ulubionej książki lub serii, by móc ją przeczytać ponownie po raz pierwszy, czy zapomnieć treść wszystkich kiepskich książek, które przeczytałaś?
Dałbym wiele, by zapomnieć treść Igrzysk Śmierci...Oj wiele.

Nominuję: 
- Karolinę z http://my-life-in-bookland.blogspot.com/
- Izę z http://isabelczyta.blogspot.com/
- Agę z http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com/
- Eleonorę z http://stronice-pelne-slow.blogspot.com/

~ A. 

#137 Wybacz mi, Leonardzie


Tytuł oryginalny: Forgive Me, Leonard Peacock
Autor: Matthew Quick
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 408 
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 36.90 zł
Ocena: 8/10

"Inność to cecha pozytywna. Ale inność jest również trudna."

Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet… Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!

Wybacz mi, Leonardzie nie jest moim pierwszym spotkaniem z Matthew Quick'iem, ponieważ jakiś czas temu (czyt.dobry rok temu) przeczytałam Poradnik pozytywnego myślenia i przyznam szczerze, ta książka mi się nie podobała. Jednak historia Leonarda Peacook'a zaintrygowała mnie, więc musiałam po nią sięgnąć. I nie żałuję.


"Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją,
potem cię zwalczają, potem wygrywasz."


Książka opowiada o Leonardzie Peacook'u, chłopaku, którego poznajemy w dniu jego 18 urodzin. Jednak to nie młody mężczyzna dostaje prezenty, tylko on przygotowuje je dla swoich bliskich. Szczególny podarunek otrzyma Asher, kumpel Leonarda. Naprawdę bardzo szczególny. Ale, ale, przecież to urodziny Leo, więc on sam dla siebie także coś przygotował... 

Quick w swojej książce poruszył ważne tematy. Autor w powieści pokazuje nam jak poprzez ignorancję może dojść do ogromnej tragedii. To co przeżył główny bohater jest naprawdę przykre, a najgorsze jest to, że może to dotknąć wiele dzieci i nastolatków. 

Leonard był naprawdę dziwną postacią. Co jakiś czas ubierał się w garnitur i jadąc metrem wybierał sobie "ofiarę", czyli dorosłego człowieka, za którym szedł aż do do jego miejsca pracy. Szczerze nie mogę przyznać, że go lubię, bo to nie prawda. Na pewno mu współczuję, bo chłopak wiele przeżył. Właściwie to jego życie nie jest łatwe. Ma matkę, projektantkę mody, dla której ważniejsza jest praca niż syn-świr. 
Skoro o tej kobiecie mowa, to musicie wiedzieć, że strasznie mnie ona denerwowała. Leo wysyłał jej wiele sygnałów, niemych próśb o pomoc, a ona to ignorowała. Tylko wziąć i trzasnąć, by się nareszcie obudziła! 

"Kurwa, ależ ja siebie nienawidzę."

Książkę czyta się dość szybko i nie ma w niej większych problemów z językiem. Powieść ta jest idealnym prezentem nie tylko dla młodzieży, ale także dla dorosłych (w szczególności rodziców). Myślę, że autor chciał przez tę historię "zmusić" na do refleksji nad życiem, wyczulić na znaki, które mogą wysyłać nam najbliżsi, albo zwykli znajomi. 

Wybacz mi, Leonardzie z czystym sumieniem polecam. Jednak nie jest to powieść lekka, dlatego jeśli chcecie przeczytać coś o życiu, dorastaniu, problemach to sięgnijcie po historię Leonarda Peacook'a. Jednak mówię od razu:  Pan Quick porusza tutaj bardzo kontrowersyjne tematy, z którymi wiele osób może się nie zgadzać, a nawet momentami czuć się dotkniętymi słowami autora. 

~ A. 

Wyniki konkursy - "W sieci umysłów"

Tak, nadszedł TEN dzień. Dzisiaj mam dla Was wyniki konkursu z książką "W sieci umysłów". Całkiem sporo osób wzięło udział i niektórzy pewnie czekają na wyniki. A więc...powieść autorstwa James'a Dashner'a...wygrywa..... Paula G
To był trudny wybór, jednak to jej odpowiedź najbardziej do mnie przemówiła. Ale głowy do góry! Myślę, że w najbliższym czasie będzie kolejny konkurs z okazji... przekonacie się za tydzień może dwa :) 

Tak więc, droga Paulino wysłałam Ci maila (w temacie piszę: Nagroda w konkursie "W sieci umysłów")
Jeśli Paulina nie odpowie w ciągu 5 dni (do 18 listopada) wyłonię innego zwycięzcę. 

~ A.  

#136 Dziedzictwo Ognia


Tytuł oryginalny: Heir of Fire
Autor: Sarah J.Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 656
Książek w serii: Pięć
Cena z okładki: 39.99 zł
Ocena: 4/10


"Była dziedziczką popiołu i ognia, i nie będzie się nikomu kłaniać."

Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. 
Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie.

Tom pierwszy serii Szklany Tron nie podobał mi się. Drugi pokochałam. Co z trzecim? Dziedzictwo Ognia znienawidziłam. Nie mogłam pojąć czemu ludzie tak bardzo uwielbiają Sarah J. Maas. To pytanie szczególnie nurtowało mnie po przeczytaniu Szklanego Tronu, który - według mnie - był średni. Dopiero druga część sprawiła, iż pokochałam świat wykreowany przez autorkę. Pani Maas postawiła sobie bardzo wysoką poprzeczkę po Koronie w mroku. Niestety, zbyt wysoką.
W Dziedzictwie nie ma akcji. Po prostu. Nic się nie działo, no może poza kilkoma momentami, jednak nawet one mnie nudziły. Powieść ma ponad 650 stron, zaciekawiło mnie 20 ostatnich. Wiele rozdziałów wyglądało tak samo. Celaena wstawała, szła do kuchni, szła na trening, rzucała przekleństwami jak leci, kładła się spać. Czułam się jakby autorka z braku pomysłu robiła raz za razem kopiuj-wklei. Niektóre z rozdziałów pełniły chyba rolę tak zwanych "zapychaczy". Nic w nich nie było, tylko rutyna, rutyna i - o zgrozo - rutyna. 

Chyba każdy kto czytał tę serię uwielbia (albo chociaż lubi) Celaenę. Sarkastyczna, wredna, zabójcza dziewczyna, która skopała tyłki tylu ludziom, że trudno byłoby to policzyć. Ta osoba, która tyle przeszła, ale zawsze starała się to ukrywać stała się tchórzem. Z morderczyni przemieniła się w histeryczkę, cykora i nie wiadomo kogo jeszcze. Nagle nie potrafiła walczyć, zaczęła zachowywać się jak ostatnia sierota. To nie była Celaena, uparta pannica poznana w Szklanym Tronie. 


"-  Chyba wolałabym śmierć z twojej ręki niż z ręki Meave.
- Niewykluczone, że to pierwsza mądra rzecz, którą przy mnie powiedziałaś."

Do gustu nie przypadł mi również fakt, że autorka starała się wszystkim - ładnie mówiąc - popsuć życie. Czy żaden z bohaterów nie zasługiwał na szczęście? W mniemaniu pani Maas najwyraźniej nie. A szkoda, bo to właśnie przez pewne wydarzenia znienawidziłam tę powieść jeszcze bardziej. 

Okładka Dziedzictwa jest bardzo ładna. Ale tylko z przodu. Tył wygląda zupełnie inaczej. Przede wszystkim postać dziewczyny, która chyba miała być Celaeną wygląda jak jakaś lalka Barbie. Zazwyczaj tył książek z tej serii odzwierciedla postać głównej bohaterki, tyle że ubrana jest ona w piękną suknię. Tutaj niestety tak nie jest, przynajmniej według mnie. 

Nie mogę powiedzieć, że książkę odradzam, bo nie odradzam. Jednak nie nastawiajcie się na nie wiadomo co, tak jak ja, bo potem możecie żałować (również jak ja). Szczerze to nie wiem czy sięgnę po czwartą część, jak na razie nie mam takiego zamiaru. Zobaczymy co będzie w chwili wydania owej powieści w Polsce. 

~ A. 

Pogodynka #5 - Listopad 2015

Ave, 
Jako, że jest pierwszy piątek miesiąca przyszła pora na Pogodynkę, czyli kilka bukowych nowości książkowych. W listopadzie zaproponuję Wam kilka naprawdę interesujących i wartych uwagi powieści dlatego zapraszam.

Podaruj mi miłość - 12 autorów (dużo nie?) 4 listopad
Dwunastu autorów powieści dla młodzieży, m.in. Rainbow Rowell, Gayle Forman i David Levithan, w te święta sprawią Ci najlepszy prezent.
Popularna piosenkarka ucieka przed sławą, udając kogoś innego.
Czy dla miłości dziewczyna adoptowana przez Świętego Mikołaja opuści krainę elfów?
W przygotowaniach do jasełek uczestniczy młodociany przestępca. Podczas prac społecznych zakochuje się w najmniej odpowiedniej dla siebie osobie...
Uwierz w magię świąt - bez względu na to skąd pochodzisz i kim jesteś! Przecież wszyscy pragniemy tego samego: by ktoś podarował nam miłość.



Girl Online. W trasie - Zoe Sugg 4 listopad
Gwiazdor rocka Noah wyrusza w europejskie tournee. Zamierza zabrać ze sobą Penny, która wprost nie może doczekać się, aż w końcu spędzi ze swoim niesamowitym chłopakiem więcej czasu. Jednak okazuje się, że życie w trasie nie jest spełnieniem marzeń dziewczyny. Wiecznie zajęty Noah boryka się z kłopotliwym kolegą z zespołu oraz przepełnionymi groźbami wiadomościami od zazdrosnych fanek. Penny zaczyna tęsknić z rodziną, Elliotem i swoim blogiem, Girl Online. Czy uda jej się odnaleźć w nowej sytuacji? Czy może straci wszystko w pogoni za wymarzonym latem?





Zwiadowcy.Wczesne Lata: Turniej w Gorlanie - John Flanagan 4 listopad
Halt i Crowley odkrywają, że ambitny Morgarath infiltrował zwiadowców aby znieprawić Korpus. Młodzi Zwiadowcy wyruszają więc na północ, by znaleźć Księcia Duncana i zdobyć królewski nakaz, dzięki któremu zatrzymają Morgaratha zanim będzie za późno. Osłabiając Zwiadowców, najpotężniejszą siłę wspierającą króla, Morgarath planuje zagarnąć tron. Gdy Halt i Crowley docierają do Gorlanu, odkrywają, jak bliski sukcesu jest Morgarath. Ma on plan by skompromitować księcia i oddalić go od ojca. W tym samym czasie Baron Gorlanu knuł, aby zdobyć zaufanie i podziw Rady Baronów i wspomóc realizację swego planu. Jeśli młodzi zwiadowcy mają zapobiec dalszym nadużyciom, będą musieli wstąpić na niebezpieczną ścieżkę, której kres spotka ich na corocznym turnieju w Gorlanie. Tam musi zostać stoczona i zwyciężona seria zajadłych pojedynków.


Księga wyzwań Dasha i Lily - Rachel Cohn, David Levithan 18 listopad
Zainspirowana przez szczęśliwie zakochanego brata, szesnastoletnia Lily zostawia czerwony notatnik pełen wyzwań na ulubionej półce w swojej ulubionej księgarni. Notes czeka na odpowiedniego chłopaka, który odważy się podjąć grę. Ciekawski, ironiczny, lekko cyniczny Dash nie boi się zagadek - księga wyzwań staje się dla niego tak potrzebną odskocznią od codzienności. Dash i Lily urządzają podchody na wielką skalę – szukają notesu (i siebie) po całym Manhattanie. Podczas gry zaczyna rodzić się uczucie. Tylko czy na żywo zrobią na sobie równie dobre wrażenie, co na papierze? To spotkanie może okazać się największym wyzwaniem!




Rozkaz Zagłady - James Dashner 18 listopad
Choć myśleli, że koniec świat już nastąpił, to najgorsze dopiero nadchodzi.
Zanim powstał Dreszcz, zanim zbudowano Strefę, zanim Thomas znalazł się w Labiryncie, słoneczne rozbłyski doprowadziły do zagłady znacznej części ziemskiej populacji.
Wśród ocalałych wybucha epidemia. Wirus zmienia ludzi w mordercze bestie. Nie ma leku. Nie ma ucieczki. Mark i Trina przetrwali i wierzą, że istnieje ratunek dla tych, którzy przeżyją. W nowej rzeczywistości każde życie ma swoją cenę. A dla niektórych martwy jest więcej wart niż żywy... 





Harry Potter. Książka do kolorowania 18 listopad
Wspaniałe uzupełnienie kolekcji każdego fana Harry’ego Pottera!
Książka do kolorowania stworzona na podstawie filmów, które pokochały miliony widzów.

Otwórz ją, weź kredkę i… niech dzieje się magia!
Zajrzyj do zakamarków Hogwartu, odkrywaj też inne niezwykłe miejsca w świecie czarodziejów. Ożywiaj ukochane postaci: Harry’ego, Rona, Hermionę, ich nauczycieli i przyjaciół. Przypomnij sobie niesamowite sceny: przybycie sowy z wiadomością o przyjęciu Harry’ego do szkoły, ceremonię przydzielania uczniów do poszczególnych domów, mecze quidditcha, ostatnie starcie z Lordem Voldemortem…
Ostrzegamy: w książce natkniesz się na fantastyczne stworzenia oraz niebezpieczne magiczne przedmioty.


~ A.