Stosik grudniowy + TBR na styczeń


Grudzień. Miesiąc zimowy (przynajmniej w teorii). W grudniu jest chyba najwięcej okazji do dostania książek. Mikołajki, Wigilia klasowa oraz Wigilia z rodziną. U mnie był to miesiąc owocny w nowe powieści. Poza tym dużo udało mi się przeczytać. 


STOSIK:
- Magnus Chase and the Sword of Summer - Rick Riordan (prezent)
- Girl Online i Girl Online: W trasie - Zoe Sugg (prezenty)
- Harry Potter i kamień filozoficzny - J.K. Rowling (egz.rec.)
- Kłamstwo doskonałe - Sara Shepard (prezent)
- Bez serca i  (przedpremierowo) Mordercze - Sara Shepard (egz.rec)
- Królowa i Faworytka - Kiera Cass (prezent)
- Łuska w cieniu - Rachel Hartman (egz.rec.)
- Misja 100 - Kass Morgan (egz.rec)
- Will Grayson, Will Grayson - David Levithan, John Green (egz.rec.)
- Rozkaz zagłady - James Dashner (prezent)
- Chłopcy 4: Największa z przygód - Jakub Ćwiek (prezent)
- Małe wielkie odkrycia - Steven Johnson (egz.rec.)

PRZECZYTANE:
Harry Potter i kamień filozoficzny - J.K. Rowling
Girl Online - Zoe Sugg
Bez serca - Sara Shepard
Królowa i Faworytka - Kiera Cass
- Serafina Łuska w cieniu - Rachel Hartman
Misja 100 - Kass Morgan
- Will Grayson, Will Grayson - David Levithan, John Green
- Księga wyzwań Dasha i Lily - David Levithan, Rachel Cohn
- Małe wielkie odkrycia - Steven Johnson 

EBOOKI:
6 tomów Pretty Little Liars: Zabójcze, Bez serca (najpierw ebook, potem dostałam wersję papierową od Otwartego), Pożądane, Uwikłane, Bezlitosne oraz Olśniewające. 


Przeczytane książki: 14
Nowych w biblioteczce: 14
Najlepsza książka z kontynuacją: Uwikłane
Najlepsza książka bez kontynuacji: Królowa i Faworytka
Najgorsza książka: Łuska w cieniu
Największe zaskoczenie: Girl Online

TBR na styczeń: 
Girl Online: W trasie - Zoe Sugg
Magnus Chase and the sword summer - Rick Riordan
Chłopcy 4: Największa z przygód - Jakub Ćwiek
- 5 pozostałych tomów Pretty Little Liars

~ A. 

Podsumowanie roku 2015


Nie wiem jak Wam, ale mi 2015 zleciał bardzo szybko. Zbyt szybko. Był to rok naprawdę fantastyczny. Spełniło się w nim wiele moich marzeń i postanowień, które sobie "narzuciłam" pod koniec 2014. Z dumą mogę powiedzieć, że spełniłam prawie wszystkie (zostało jedno). 

Pierwszym postanowieniem było napisanie 150 postów na blogu. Udało mi się, ponieważ włączając trzy posty (stosik oraz to podsumowanie) napisałam 226 postów. Tak, bardzo się cieszę, że mi się udało, ponieważ kiedy wymyślałam te postanowienia blog miał około 2 miesiące i taka liczba postów mnie dość przerażała. 

Po drugie postanowiłam, że spróbuję pojechać na chociaż jedne Targi książkowe. I się spełniło! Wraz z moimi przyjaciółkami w maju byłam na moich pierwszych targach. Odbywały się w Warszawie. Powiem Wam tylko, że było super, nawet siedzenie w niewygodnej pozycji przez godzinę, czekanie na Flanagana i zazdroszczenie dwóm dziewczynom kawy ze Starbucksa. A i wstanie o 6, żeby pofarbować włosy na niebiesko. Tak, było świetnie. 

Kolejne postanowienie może wydawać się niektórym puste i zaraz wyjdę na jakąś materialistkę, ale wisi mi to. Właściwie bardziej niż postanowienie było to marzenie, nieosiągalne dla początkującej blogerki. Mowa oczywiście o współpracy recenzenckiej. Marzyła mi się choć jedna, a teraz mam ich 9. Jestem dumna z każdej, a szczególnie tej z Otwartym, ponieważ kiedy wysłałam maila z propozycją współpracy nie sądziłam, że mnie przyjmą. Ale warto próbować. Tylko teraz, żeby nie było, że założyłam bloga dla współprac. Nie. O czyś takim usłyszałam dopiero później, jakieś 3 miesiące po powstaniu Bukowych

Trzecim postanowieniem było posiadanie 50 obserwatorów. Tak, udało mi się. Jest Was tutaj 114. Wiem, że są blogi, które mają po 200 czy nawet 300 obserwatorów, a są "młodsze" od mojego. Powiem Wam, że mało mnie to obchodzi. Jestem zadowolona, że tyle osób chce czytać te brednie, które wypisuję na Bukowych

Czwartym postanowieniem było przeczytanie 100 książek. Przed chwilą liczyłam i przeczytałam ich 124 chociaż czytałam też na e-book'u. Więc coś około 130 książek przeczytałam. A teraz pora na mój wywód. Kilka razy dostałam komentarze typu: "Czy ty w ogóle śpisz i się uczysz?", "Wydaje mi się, że tylko przeglądasz te książki". Tak, wydaje Wam się. Czytam bardzo szybko, tak jak wiele innych osób. Moi rodzice czytają szybko, ja czytam szybko i za pewne miliony innych osób czytają szybko. Ale to nie znaczy, że NIE CZYTAM. Nie ważne w jakim tempie pochłaniamy książki. Liczy się to, że w ogóle czytamy, prawda? 

Ostatnim postanowieniem, którego nie udało mi się spełnić jest poznanie/spotkanie jakiego blogera. Właściwie spełniłam to w połowie. Poznałam kilka blogerów (Isabel, Charlotte oraz wiele innych, głównie dzięki wspaniałej grupie na facebooku, Pogaduchy u Aguchy) jednak nie udało mi się nikogo spotkać na żywo. Na Targach w Warszawie minęłam co prawda Jane Rachel i Abigail Jailette, ale zniknęły równie szybko jak się pojawiły. 

W tym roku udało mi się spotkać także trójkę świetnych autorów: Johna Flanagana, Jakuba Ćwieka oraz Veronicę Roth. Poza tym byłam na Maratonie Igrzysk Śmierci, który uwielbiam wspominać, bo było fantastycznie. 
Więc tak wyglądał mój rok. A Wasz? Mam nadzieję, że był równie wspaniały. Oby 2016 był jeszcze lepszy! 

~ Alaska (wow, co się dzieje, podpisałam się pełnym nickiem :o) 

#150 Will Grayson, Will Grayson


Tytuł oryginalny: Will Grayson, Will Grayson
Autorzy: David Levithan, John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 368
Książek w serii: Jedna (powieść pochodzi z serii Myślnik)
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8/10

"jestem cały czas rozdarty pomiędzy decyzją, czy zabić siebie, czy też zabić wszystkich wokół."

Pewnego zimnego wieczoru w Chicago przecinają się ścieżki dwóch Willów Graysonów. Nazywają się tak samo, ale do tej chwili żyli w zupełnie różnych światach. Teraz ich życie rusza w całkiem nowym i nieoczekiwanym kierunku. Po drodze jest miejsce na przyjaźń i miłość, muzykę i futbol, a emocjonalna plątanina znajduje kulminację w najbardziej szalonym i spektakularnym musicalu, jaki kiedykolwiek wystawiono na deskach licealnych scen.

John Green słynie z powieści Gwiazd Naszych Wina. Z kolei Levithan'a możecie kojarzyć jako autora Każdego Dnia. Ta dwójka razem stworzyła świetną historię o problemach młodych ludzi, pierwszych zauroczeniach, depresji. A wszystko to - w pewnym sensie - łączy szkolny musical, Kruchy Tancerz.


"willupleasebequiet: po prostu nie mogłem być dla niego właściwą osobą.
WGrayson7: właściwą?
willupleasebequiet: tą, której naprawdę chce.
willupleasebequiet: szkoda, że to się odbywa metodą prób i błędów.
willupleasebequiet: bo tak właśnie jest, prawda?
willupleasebequiet: próby i błędy."


Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu styl pisania Levithana. W jego rozdziałach nie był wielkich liter, a dialogi nie zaczynały się od myślników (jak to zwykle bywa w książkach). Przypomniało mi to trochę podział na role. Green pisał "normalnie", trzymał się reguł. A Levithan nie i to najbardziej mnie urzekło w jego części książki. 

Książka pisana była z perspektywy dwóch Will'ów Grayson'ów. Pierwszy z nich, Will Grayson, czyli bohater John'a Green'a jest typowym bohaterem książek tego autora. Odludek, unikający ludzi, trzymający się swoich najbliższych przyjaciół. Nie mogło zabraknąć także kogoś śmiesznego (w tym przypadku Kruchego Cooper'a) oraz tajemniczej dziewczyny (tutaj była to Jane). Chyba to przeszkadzało mi najbardziej. Green znowu użył "swojego: schematu, który za pierwszym i drugim razem może był dobry, ale teraz zaczyna być nudny. 


"jestem jak
martwa begonia
wisząca do góry nogami
ponieważ
jak martwa begonia
mam wszystko w dupie."


Drugi will grayson (jak wcześniej wspomniałam, Levithan nie używał wielkich liter) był chodzącą depresją. Cały czas marudził, jednak wolę go niż pierwszego Will'a Grayson'a. Nie wiem czemu. Zawsze tak jakoś wybieram na moich ulubieńców te postacie, które mają problemy różnego rodzaju. Przemoc, trauma z dzieciństwa, depresja. Według mnie tacy bohaterzy są bardziej realni. 

Książkę bardzo polecam. Jednak wiem, że ze względu na tematykę jaką porusza (homoseksualizm, depresja) nie każdemu się ona spodoba. Mi bardziej przypadły do gustu rozdziały o will'u grayson'ie niżeli o Will'u Grayson'ie, ale z tego co słyszałam wiele osób denerwował pierwszy z wymienionych przeze mnie bohaterów. 

~ A.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bukowy Las.

#149 Łuska w cieniu - Read More Books Challange


Tytuł oryginalny: Shadow Scale
Autor: Rachel Hartman
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 624
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 39 zł
Ocena: 5.5/10

Królestwo Goreddu – świat, w którym ludzie i smoki żyją w niepewnej równowadze, a ci nieliczni, którzy są jednocześnie ludźmi i smokami, muszą ukrywać prawdę. Jedno z nich – w połowie ludzka dziewczyna, w połowie smoczyca, imieniem Serafina – niechętnie dało się wciągnąć w politykę swojego świata. Kiedy dochodzi do wybuchu wojny między smokami a ludźmi, Serafina musi wyruszyć w podróż, by odnaleźć innych podobnych sobie – ponieważ łączy ją niewyjaśniona więź z nimi wszystkimi, a razem będą zdolni walczyć przeciwko smokom w potężny, magiczny sposób.
Zbierając tę barwną gromadkę, Serafina musi uciekać przed ludźmi, którzy próbują ją zatrzymać. Jednak najbardziej przerażająca jest inna pół-smoczyca, która umie wkradać się w ludzkie umysły i je przejmować. Aż do tej pory Serafina chroniła swój umysł przed intruzami, co jednocześnie oznaczało ograniczenie jej możliwości. Nadszedł czas, by podjąć decyzję – trzymać się bezpiecznego starego życia czy przyjąć potężne nowe przeznaczenie?


Łuska w cieniu jest kontynuacją powieści Serafina. Jest to historia młodej dziewczyny, której nie można nazwać zwyczajną. Jest ona pół-smokiem. Jej dotychczasowe życie nie było łatwe. Musiała ukrywać swój dar. A może przekleństwo? Jednak po wydarzeniach z poprzedniego tomu Fina nie musi już kryć się tak jak dawniej. Jej przyjaciele nareszcie poznali prawdę, dzięki czemu Serafina wyrusza na wyprawę, której celem jest odnalezienie innych ityasaari, pół-smoków. Jednak wszystko komplikuje się, gdy na drodze dziewczyny staje pół-smoczyca opanowująca umysły innych z ich gatunku.  Jak Fina sobie poradzi? Czy da radę pokonać zawziętą ityasaari gotową zrobić wszystko, by wygrać?

Pierwszy tom bardzo mi się spodobał. Drugi natomiast bardzo mnie zawiódł. Tak jak w przypadku Serafiny przebrnięcie przez kilkadziesiąt pierwszych stron było koszmarem. Na szczęście później akcja zaczęła się rozkręcać, ale i tak nie było najlepiej. To właśnie brak zwrotów akcji, niespodziewanych wydarzeń było największym minusem książki. 

Autorka zamiast skupić się na garstce poznanych wcześniej postaci zaczęła tworzyć miliard innych, słabo wykreowanych osób,  których imion nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Pani Hartman mogła lepiej pokierować Serafiną, ponieważ główna bohaterka niczym mnie nie zaskoczyła, a do tego stała się kimś zupełnie innym. Jak widziała, że dzieje się coś złego, ktoś cierpiał, po prostu patrzyła i współczuła. To nie pasowało mi do dziewczyny poznanej w pierwszej części. Glisselda nadal pozostała moją ulubioną bohaterką. Była szczera, pełna życia, mimo że musiała objąć bardzo ważne oraz wymagające stanowisko, rolę królowej. 

O wątku miłosnym wolałabym zapomnieć. Jest on tak denny i beznadziejny, że nie chcę nawet o nim mówić. Po przeczytaniu ostatniego rozdziału nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Podejście Finy do pewnych wydarzeń było po prostu śmiechu warte. 

Podsumowując, książka była średnia. Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobała, ponieważ były momenty, które bardzo mi się podobały. Jednak jeśli powieść ma ponad 600 stron, a wydarzenia, które przypadły mi do gustu zajęły łącznie maksymalnie jedną trzecią książki to nie mogę powiedzieć, że Łuska jest arcydziełem, prawda? 

~ A

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG.


Książka bierze udział w wyzwaniu "Read More Books Challange", który został zorganizowany przez Otwartą Księgę.
Więcej o wyzwaniu tu: Read More Books Challange

Życzenia, życzenia wszędzie...



Merry Ho Ho! Tak, więc dzisiaj Wigilia i takie tam. Prezenty, spotkania rodzinne, pyszne jedzenie oraz - najgorsza według mnie część wieczoru - składanie życzeń. Nie jestem w tym dobra, zawsze mnie to, nie wiadomo czemu, krępuje. Jednak gdybym nie złożyła Wam, moim czytelnikom, życzeń to zadręczałbym się przez następny tydzień. 
Moi kochani życzę Wam wesołych, spędzonych w rodzinnej atmosferze Świąt Bożego Narodzenia. Żeby wszystko było super, świetnie i fajnie. Każdemu kto się nadal uczy życzę siły i wytrwałości, ponieważ wiem jak bardzo są one potrzebne. Każdej dziewczynie życzę wspaniałego faceta, takiego jak z ulubionej książki, a każdemu chłopakowi cudownej dziewczyny. Pieniędzy, które Nam, Czytelnikom przydadzą się bardzo, bo w 2016 tyle wspaniałych nowości wejdzie na rynek wydawniczy! W Nowym Roku życzę Wam spokoju, by wszystkie Wasze problemy odeszły w zapomnienie. Kochających przyjaciół (tak wspaniałych jak moich - nie będę rzucać imionami, te osoby wiedzą, że chodzi o nie). Każdemu blogerowi życzę wielu obserwatorów, owocnych współprac. Żeby blogerzy zamiast ze sobą rywalizować, współpracowali. Tak więc, napisałam wszystko co przyszło mi do głowy. Bardzo dziękuję, że jesteście! Jeszcze raz wesołych Świąt! 

~ A. 

Favs of November 2015



Ave, dzisiaj mam dla Was kolejną odsłonę serii Favs. Wiem, minęło już sporo czasu od końca listopada, ale jakoś nie mogłam zebrać się do napisania tego posta. Wszystko przez Igrzyska Śmierci. Poza tym listopad była bardzo zabieganym miesiącem i nie było aż tak dużo rzeczy, które mnie zachwyciły. Ale koniec tego gadania, przejdźmy do konkretów. 


W listopadzie miał premierę film. Nie byle jaki. Kosogłos jest moją ulubioną części trylogii Igrzyska Śmierci. Ja byłam w nocy z 20 na 21 na maratonie w toruńskim Cinema City na maratonie. Byłe epicko. Po pierwsze galerie handlowe w nocy są świetne. Serio. Szczególnie nadają się na udawanie Golluma w drodze do toalet. Po drugie bawiłam się świetnie. Kiedy skończyła się ostatnia część miałam łzy w oczach (płakałam jak jakiś bóbr, ale tylko chwilę, bo ludzie się gapili). Nawet moje najlepsze przyjaciółki się wzruszyły. Powiem Wam tylko, że ten film jest zdecydowanie najlepszą części i emocje bijące z niego przytłaczają.  


24 listopada w księgarni Hobbit w Toruniu odbyło się spotkanie z pewnym autorem. Mianowicie moje rodzinne miasto odwiedził Jakub Ćwiek. Uwielbiam Chłopców, więc oczywiście musiałam się tam zjawić chociaż na chwilkę i zdobyć autograf Ćwieka. Było warto. Ludzi było sporo, a atmosfera świetna. Ćwiek odpowiadał na pytania, do tego kilka osób przyszło w przebraniach. Warto brać udział w takich spotkaniach.



W listopadzie na okrągło słuchałam dwóch utworów. Jeden z nich to True Friends Bring Me The Horizont. Piosenka świetna, jednak od razu mówię, że nie każdemu się spodoba. Do tego bardzo spodobał mi się tekst, który nie należy do tych głupich i bezsensownych. 
Drugą rzeczą, którą słucham i nucę jest soundtrack z Kosogłosa, a dokładniej z epilogu, który mnie zniszczył ;_; Serio, jest ge-nial-ny. Jak go słyszę to znowu ryczę. Super. 




~ A. 

#148 Girl Online


Tytuł oryginalny: Girl Online
Autor: Zoe Sugg
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 368
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 39.99 zł
Ocena: 9/10

Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie. Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu. Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.

Zoe Sugg jest bardzo popularną i uwielbianą na całym świecie vlogerką oraz blogerką. Mieszka w Anglii i zawsze marzyła, by wydać własną książkę. Jak widać, marzenia się spełniają. Girl Online jest - jak się domyślacie - debiutem Zoe. Powieść ta zbiera różne opinie. Na początku byłam do niej sceptycznie nastawiona, ale jak to ja, musiałam wyrobić własne zdanie. 

Książka opowiada o Penny, dziewczynie, która pod nickiem Girl Online pisze bloga. Czuje się tam bezpiecznie, pisze swoje sekrety, przemyślenia. Jej życie w realu nie jest takie łatwe. Dziewczyna co raz częściej doświadcza ataków paniki. Do tego po feralnej wpadce na szkolnym przedstawieniu staje się pośmiewiskiem całej szkoły. Wytchnienie daje jej dopiero wycieczka do Nowego Yorku, gdzie matka Penny ma zorganizować ślub. To właśnie w Stanach poznaje Noah'a, chłopaka w którym z dnia na dzień zakochuje się co raz bardziej. Jednak każdy skrywa jakiś sekret, nawet ten jakże przystojny gitarzysta. Sekret, który może wszystko zepsuć...

Powieść napisana jest łatwym, młodzieżowym językiem dzięki czemu Girl Online czyta się bardzo szybko. Do tego pomiędzy rozdziałami znajdują się wpisy Penny na blogu, w których opisuje między innymi swoje ataki paniki, przyjaźń z Wiki (skrót od Wikipedia). Niby pomysł na powieść jest banalny, ale muszę przyznać, że jestem zachwycona tą książką. Oglądam Zoe od roku i w końcu musiałam sięgnąć po powieść jednej moich ulubionych vlogerek. 

Penny jest świetną bohaterką. Cicha dziewczyna, która zakochana jest w chłopaku, u którego nie ma szans (przynajmniej według niej). Jej "przyjaciółką" jest dziewczyna ciesząca się z każdego błędu Penny, lubiąca naśmiewać się z niej, krytykować. Na początku denerwowało mnie zachowanie Penny. Dawała sobą pomiatać. Dopiero później się "ogarnęła". I dobrze. Najlepszy przyjaciel głównej bohaterki, Elliot (na blogu nazywała go Wiki) był po prostu straszny. Kiedy Penny się zakochała, zamiast ją wspierać strzelał fochy o nie wiadomo co. Jakby uważał, że młoda blogerka jest tylko jego. Noah'a z kolei pokochałam. Ideał. Przystojny gitarzysta,  do tego zabawny. Przyznam szczerze, że jego sekret bardzo mnie zaskoczył i przy okazji zdenerwował. 

Okładka książki jest prze-pięk-na! Powieść wydana jest w twardej oprawie co ja bardzo sobie cenię, ponieważ mi takie wydania łatwiej się czyta. Wklejka także jest śliczna. Różowa, w gwiazdki. Taka książka na półce to skarb! 

Powieść serdecznie polecam. Jest warta przeczytania, mimo że niektórym może wydać się przewidywalna. Na pewno będzie idealnym prezentem dla nastolatki na gwiazdkę. Pryz tej powieści można się odstresować i chwilowo zapomnieć o codziennych problemach, smutkach. 

~ A. 

#147 Harry Potter i Kamień Filozoficzy


Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Philosopher's Stone
Autor książki: J.K. Rowling
Autor ilustracji: Jim Kay
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 250
Książek w serii: Siedem (w wersji ilustrowanej na razie wydany został jeden tom)
Cena z okładki: 59 zł
Ocena książki: 3/5
Ocena ilustracji: 5/5
Łącznie: 8/10

Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley - traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a będzie to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy...

Kto nie słyszał o Harry'm Potter'ze? Nikt. Jest to prawdopodobnie najpopularniejsza książka na świecie. Każdy chociaż oglądał film o przygodach nastoletniego czarodzieja-sieroty. Minęło 18 lat od wydania tej jakże uwielbianej przez miliony powieści, a mimo to ludzie dalej kochają historię Rowling. Z tego co słyszałam autorka pisze opowiadania związane z uniwersum HP. Poza tym działa strona Pottermore gdzie możecie zapisać się do Hogwartu, grać i bawić się. A w 2016 roku wejdzie do kin adaptacja jednego z podręczników uczniów magicznej szkoły, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. A teraz do tego wszystkiego doszła ilustrowana wersja pierwszego tomu, Kamienia Filozoficznego

Nigdy nie byłam fanką serii o Chłopcu, który przeżył. Myśl, że mogłabym dostać się do Hogwartu nie wywoływała u mnie dreszcze ekscytacji. Nie marzyłam o tym. Szczerze mówiąc, wolałabym pojechać na Głodowe Igrzyska. Właściwie nie umiem wytłumaczyć co w Harry'm Potter'ze mi się nie podoba. Może to, że książkę kochają miliony? Nie mam najmniejszego pojęcia. 

Nie mogę zaprzeczyć, styl Rowling jest świetny. Potrafi tak manewrować słowami, że nie można oderwać się od jej książek. Do tego miała nie tuzinkowy pomysł, a sama seria była pełna zwrotów akcji. Ale pomimo tych plusów ja nadal zadaję sobie pytanie: czemu ludzie tak bardzo uwielbiają HP? Wiem, że wiele z Was ma pewnie do tej historii sentyment. Że to właśnie Harry przekonał Was, iż książki są wspaniałe. Ja po prostu tej historii nie trawię, ale zaczynam się do niej przyzwyczajać ze względu na to, że osoba, z która spędzam dużo czasu uwielbia HP. 

Są bohaterowie, których lubię, ale są tacy, których bardzo nie lubię. Ron jest idiotą. Harry'ego i Hermionę da się jeszcze nieść, ale młodego Weasley'a nienawidzę. Harry miał trudne dzieciństwo. Wychowywał się w domu, w którym traktowano go jak śmiecia. Kiedy poszedł do Hogwartu czuł się jakby wygrał na loterii. Jednak okazuje się, że szkoła magii nie jest tak bezpieczna jak może się wydawać. Fred i George są świetni. Ich dowcipy i teksty potrafią rozbawić za każdym razem równie mocno. Jak się pewnie domyślacie, są moimi ulubionymi postaciami w książce. Ach, uwielbiam także Voldemort'a. Szczególnie pokochałam go w późniejszych częściach. 

Ilustracje wykonane przez Jim'a Kay'a są niesamowite. Najbardziej spodobała mi się ta, gdzie jest Malfoy. Każda ze stron jest ilustrowana. Nie zawsze są to obrazki przedstawiające bohaterów. Na niektórych stronach widnieją kleksy farby lub atramentu, a na jednej są latające klucze.

Postacie nie przypominają tych filmowych. I bardzo mi się to podoba, ponieważ dzięki temu mogłam zobaczyć jak on wyobrażał sobie bohaterów, a nie po raz kolejny oglądać odwzorowania aktorów. Wystarczą mi filmy.

Autor zdradził, że na stworzenie każdej ilustracji musiał poświęcić tylko kilka dni, ponieważ miał wykonać ich ponad 100. Poza tym szukał on inspiracji wśród ludzi i miejsc, które dobrze zna. Powiedział, iż postać Hermiony wzorowana jest na jego siostrzenicy. 

Harry'ego Potter'a nie muszę chyba polecać nikomu, bo chyba każdy czytał choć pierwszą część. Jednak fanom gwarantuję, że wersja ilustrowana spodoba Wam mu i nie zawiedziecie się. Czy warto wydać 60 zł na tę książkę? Tak. Obrazki są przepiękne. Jestem pewna, że dla każdego Potterhead będzie to idealny prezent. 

~ A.

Za możliwość przeczytania i podziwiania tej książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.



#146 Księga wyzwań Dasha i Lily


Tytuł oryginalny: Dash & Lily's Book of Dares

Autor: Rachel Cohn, David Levithan
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 312
Książek w serii: Jedna (powieść znajduje się w serii wydawnictwa Bukowy las o nazwie Myślnik)
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8.5/10

„W środku znajdziesz wskazówki. Jeśli chcesz je poznać, przewróć stronę. Jeśli nie – proszę, odłóż notatnik na półkę”. Zainspirowana przez szczęśliwie zakochanego brata, szesnastoletnia Lily zostawia czerwony notatnik pełen wyzwań na ulubionej półce w swojej ulubionej księgarni. Notes czeka na odpowiedniego chłopaka, który odważy się podjąć grę. Ciekawski, ironiczny, lekko cyniczny Dash nie boi się zagadek - Księga Wyzwań staje się dla niego odskocznią od codzienności, której nieświadomie szukał. 

Dash i Lily urządzają podchody na wielką skalę - szukają notesu (i siebie) po całym Manhattanie. Podczas gry zaczyna rodzić się uczucie. Tylko czy na żywo zrobią na sobie równie dobre wrażenie, co na papierze? To może okazać się największym wyzwaniem...

Idą święta. A to oznacza, że wszystko staje się kolorowe. Miasta są pięknie oświetlone wieczorem, kupujemy prezenty, czekamy na Wigilijną kolację. Jednak święta Lily i Dash'a nie są takie wesołe. Młody chłopak oszukał mamę, że spędza ten radosny czas z tatą, natomiast ojcu powiedział, iż w tym roku postanowił zostać z matką. Tak oto w święta pozostał sam w domu. 

Lily natomiast spędza je z bratem oraz jego chłopakiem, ponieważ ich rodzice polecieli na Boże Narodzenie na Fidżi. Pewnego dnia brat Lily zdenerwowany jej natręctwem radzi, by nastolatka znalazła sobie kogoś. I tak oto zaczyna się świąteczna pogoń głównych bohaterów. 


Jak zobaczyłam tę powieść to nie było opcji, żebym jej nie przeczytała. Uwielbiam świąteczny klimat, a w zazwyczaj w grudniu muszę przeczytać przynajmniej jedną książkę o tej tematyce. W 2015 padło na Księgę Wyzwań. Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy jest okładka. Śliczna, utrzymana w kolorystyce typowo świątecznej. Ja wiem i Wy to wiecie, że patrzy się na oprawy książek, bo ludzie lubią to co ładnie wygląda. Ja też. Przyznaję się bez bicia. Jednak to właśnie przez wydanie nie można koło niej przejść obojętnie. 

Rozdziały z perspektywy Dash'a napisane były przez Levithan'a. Natomiast te o Lily zostały stworzone przez Rachel Cohn. Dzięki takiemu rozwiązaniu mamy wgląd w myśli oraz uczucia obu postaci. 

Pomysł na powieść jest świetny. Kiedy zaczynałam Księgę to uznałam, że ta książka będzie świetna. Spotkać swoją drugą połówkę w ulubionej księgarni to po prostu cud, miód i maliny. A do tego ta zabawa w podchody? Pomysł genialny. Jednak było kilka sytuacji według mnie nie realnych co trochę popsuło moje zdanie o tej pozycji. 

Muszę szczerze pogratulować autorom wykreowania postaci. Nie są idealne, mają wady jak i zalety. Dash'a polubiłam od pierwszych stron. Jest inny od swoich rówieśników. Szczerze nienawidzi świąt, zakupów świątecznych i wszystkiego co z nimi związane. Jego ulubionym miejscem jest księgarnia rzadko odwiedzana przez ludzi. I to właśnie tam znajduje czerwony notatnik ze wskazówkami. 

Lily z kolei dołącza do grona znienawidzonych przeze mnie bohaterek. Zachowywała się dziecinnie i infantylnie. Bardzo często podczas czytania rozdziałów z jej perspektywy przewracałam powieść na tył okładki gdzie znajduje się opis i czytałam go w kółko. Tam pisze, że Lily ma 16 lat. taka sama informacja znajduje się w książce. Jednak jaka normalna nastolatka zachowuje się jak 5-latka? Nie wiem. Nie znam takiej osoby.

Podsumowując, powieść jest idealna na święta, mimo że ma parę wad. Czyta się ją szybko oraz przyjemnie. Przygody Lily i Dash'a bardzo mi się spodobały, jednak niestety powieść straciła w moich oczach przez denerwującą bohaterkę. Jeśli szukacie czegoś lekkiego co pomoże Wam zrelaksować się podczas przerwy od szkoły czy pracy to serdecznie polecam Księgę Wyzwań Dasha i Lily. 


~ A. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bukowy Las. 

#145 Małe wielkie odkrycia


Tytuł oryginalny: How We Got To Now

Autor: Steven Johnson
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 288
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 7/10

Które wynalazki miały największe znaczenie dla historii ludzkości? Co tak naprawdę wpłynęło na nasz rozwój? Jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? Jakim cudem dotarliśmy tak daleko!?

Najpierw pojawia się problem. Później ktoś wpada na pomysł jego rozwiązania – nieraz szalony. Powstaje nowy wynalazek, który z czasem trafia do powszechnego użytku. To z kolei prowadzi do rewolucyjnych zmian.
Oto niezwykła historia zwykłych przedmiotów – tych, z których korzystamy każdego dnia. Przeczytacie o geniuszach z przypadku i zbawiennych pomyłkach, kuriozalnych koncepcjach i niespodziewanych efektach. Przekonacie się, że każde wielkie osiągnięcie było poprzedzone maleńkim odkryciem. Taka jest właśnie historia innowacji.

Małe wielkie odkrycia opisują powstanie przedmiotów, których używamy codziennie. Rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Na przykład, czy wiedzieliście, że gdyby nie odkrycie szkła moglibyśmy nie korzystać teraz z Internetu? Albo, żeby poczytać sobie dobrą książkę przy świecy ktoś inny ryzykował życiem na polowaniach na kaszaloty, by z substancji zwanej spermacet znajdującej się w mózgu zwierzęcia zrobić świeczki, które teraz mają raczej funkcje dekoracyjne? 


Książka zawiera wiele bardzo interesujących ciekawostek takich jak te powyżej. Autor pokazuje nam, że odkrycie czegoś może zajmować bardzo długo, a czasami ów wynalazek jest doceniany dopiero po śmierci

twórcy. Małe wielkie odkrycia napisane są przystępnym językiem, ale zdarzały się fragmenty zapisane typowo naukowymi sformułowaniami. 

Nigdy jakoś szczególnie nie ciągnęło mnie do popularnonaukowych powieści. Po prostu takie rzeczy według mnie są nudne i często - o zgrozo - pisane językiem, którego za nic w świecie nie rozumiałam. I w tym aspekcie MWO zaskoczyły mnie. 

Powieść podzielona jest na sześć rozdziałów: szkło, zimo, dźwięk, czystość, czas, światło. Mi najbardziej podobała się historia powstania lodówek, klimatyzacji, czyli odkrycia opisane w drugim rozdziale. Nadal fascynuje mnie to, że wielkie blogi lodu przewożone na statkach przez sporo czasu nie roztapiały się. Magia?

Poza tym bardzo spodobał mi się rozdział o czystości. Ludzie nie myli się, uważali to za głupie i niepotrzebne. Twierdzili, że brud chronił przed chorobami. Dopiero później odkryto, że nie jest to takie złe. Najśmieszniejsze jest jednak to, że na ulicach rozdawano ulotki jak się kąpać/myć. 


Małe wielkie odkrycia na pewno spodobają się osobom, które ciekawi świat oraz jego rozwijanie się. Na pewno człowiek interesujący się nauką będzie zachwycony z takiego prezentu pod choinką,. Książkę polecam i nawet jeśli nie jesteście fanami literatury popularnonaukowej to sięgnijcie, ponieważ MWO pełne są ciekawostek oraz informacji dotyczących rzeczy, z których korzystamy w codziennym życiu. 


~ A. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

#144 Serafina


Tytuł oryginalny: Seraphina
Autor: Rachel Hartman
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 480
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 39 zł
Ocena: 8/10

"Smoki nie mają dusz. Nikt nie oczekuje od nich pobożności."

Królestwo Goreddu zamieszkują ludzie, a także smoki przybierające ludzką postać. Żyją obok siebie, jednak pokój między nimi pozostaje niepewny. Kiedy ginie członek rodziny królewskiej, a zbrodnia wydaje się smoczym dziełem, pokojowi i traktatowi między obiema rasami zaczyna grozić poważne niebezpieczeństwo… W samym środku tej historii znajduje się Serafina, utalentowana muzyczka, która przybywa na dwór jako asystentka nadwornego kompozytora. Wkrótce angażuje się w śledztwo w sprawie morderstwa i odkrywa ślady mrocznego spisku mającego na celu zniszczenie pokoju w Goreddzie. Jednakże Serafina ukrywa tajemnicę – i źródło swojego talentu – a jeśli wyjdzie ona na jaw, jej życie znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.

Serafina jest pierwszym tomem otwierającym serię opowiadającej o historii nastoletniej Serafiny. Ważnym elementem powieści są  smoki. Niby bardzo popularne, ale wydaje mi się, że powstaje co raz mniej książek, w których owe wielkie jaszczury występują. 
Styl pisania autorki jest młodzieżowy, jednak utrudnieniem mogą być słowa wymyślone przez Panią Hartman. Ale nie martwcie się, na końcu książki znajduje się słowniczek oraz lista postaci. 
Na początku Serafinę czytało mi się trochę opornie. Gubiłam się, a cała opowieść strasznie się ciągnęła, Zupełnie jakby autorka pisała trochę na siłę. Ale potem było już znacznie lepiej. 

"Czasami prawda ma problem z przebiciem murów naszych przekonań. Kłamstwo, odziane w stosowną liberię, przechodzi o wiele łatwiej."

Serafina jest bardzo dojrzałą bohaterką. Sympatyczna, uprzejma, ale także ta zadziorna 16-latka nigdy nie miała łatwego życia. Przez swoje pochodzie nie jest akceptowana przez ojca, co sprowadza się do tego, iż nie akceptuje samej siebie. Do tego musi żyć w ciągłym strachu przed odkryciem swojej tajemnicy. Serafinę, właśnie ze względu na jej dojrzałość, bardzo polubiłam. Cicha, utalentowana muzycznie dziewczyna, a do tego świetnie wykreowana postać.  

Polubiłam także Kiggsa, Kapitana Gwardii Królowej, ciekawskiego inteligentnego. Mimo, to bywał denerwujący i to tak już bardzo denerwujący. Jednak osobą, która po prostu rozpierniczała system była Glisselda, księżniczka, którą główna bohaterka uczyła muzyki. Jej bezpośredniość oraz szczerość podobały mi się, ale przyznam, iż na początku nie lubiłam jej. Myślałam, ze będzie kolejną poboczną, bardzo wkurzającą postacią, a tu proszę, niespodzianka. 

"Wszyscy byliśmy potworami i bękartami, i wszyscy byliśmy piękni."

Wątek miłosny w tej książce jest jej największym minusem. Jak pewnie się domyślacie uczucie rodzi się pomiędzy tytułową Serafiną, a księciem Kiggs'em. Jednak nie podoba mi się to. Zazwyczaj nie mam nic przeciwko związkom głównych postaci w powieściach, to tutaj jestem absolutnie na nie. Kiggs jest zaręczony z Glisseldą i niech tak zostanie. Błagam.

Ogólnie rzecz biorąc, powieść spodobała mi się i naprawdę nie mogę doczekać się sięgnięcia po drugi tom, czyli Łuskę w cieniu. Jestem ciekawa co autorka wymyśliła dla głównych bohaterów, jakie kłody pod nogi rzuci im tym razem. Serafina jest oryginalną książką, dlatego jeśli jeszcze nie przeczytaliście to żałujcie, ponieważ historia autorstwa Rachel Hartman jest jak najbardziej warta uwagi. 

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG

Stosik listopadowy + TBR na grudzień


Ave,
Przyszła pora na to co ja osobiście lubię czytać i oglądać najbardziej, czyli na Book Haul oraz TBR. W listopadzie przyszło do mnie kilka ciekawych pozycji, ale tak naprawdę tylko jedną z nich kupiłam. Tak więc zapraszam do czytania.


BOOK HAUL:
- Folwark zwierzęcy - George Orwell (zakup własny)
- Serafina - Rachel Hartman (egz.rec. od MAG)
- Restart - Amy Tintera (egz.rec. od MAG)
- Kosogłos - Suzanne Collins (egz.rec. od Media Rodziny)
- Tajemny Ogień - C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld (egz.rec. od Otwartego)
- Księga wyzwań Dasha i Lily - David Levithan, Rachel Cohn (egz. rec. od Bukowego lasu)
- 2x Pod kloszem - Meg Wolitzer (egz. rec. od Bukowego lasu)
- Ekspozycja - Remigiusz Mróz (egz. rec. od księgarni Matras)







PRZECZYTANE:
- Folwark zwierzęcy - George Orwell
- Restart - Amy Tintera
- Tajemny Ogień - C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
- Kosogłos - Suzanne Collins
- Wybacz mi, Leonardzie - Matthew Quick
- Pozory Mylą - Sara Shepard
- Zabójczyni i Podziemny Świat - Sarah J. Maas
- Dziedzictwo Ognia - Sarah J. Maas
- Pod kloszem - Meg Wolitzer
- Ekspozycja - Remigiusz Mróz
- Endgame: Klucz NiebiosJames Frey, Nils Johnson-Shelton








Najlepsza przeczytana książka z kontynuacją: Ekspozycja
Najlepsza przeczytana książka bez kontynuacji: Kosogłos
Najgorsza przeczytana książka: Dziedzictwo Ognia
Największe zaskoczenie: Ekspozycja 

TBR na grudzień:
- Harry Potter i Kamień Filozoficzny
- Serafina
- Małe Wielkie Odkrycia
- Księga wyzwań Dasha i Lily

~ A.