#156 Armada


Tytuł oryginalny: Armada
Autor: Ernest Cline
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 548
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 6/10

"Zabijesz albo dasz się zabić. Podbijesz albo ciebie podbiją. Przetrwasz albo zginiesz."

Zack Lightman całe życie miał głowę w chmurach, marząc, by świat trochę bardziej przypominał filmy i gry komputerowe, które pożera. Niechby jakieś fantastyczne, przełomowe zdarzenie roztrzaskało wreszcie monotonię jego bezbarwnej egzystencji i porwało go na szlaki kosmicznej przygody… W końcu co szkodzi sobie trochę pomarzyć. Ale Zack umie odróżnić rzeczywistość od fantazji. Wie, że tu, w realu, nadpobudliwi nastoletni gracze nie dostają misji zbawiania świata. Aż pewnego dnia widzi latający spodek. Więcej: ten statek kosmitów jest jakby żywcem wzięty z gry, której oddaje się co wieczór – popularnego symulatora lotów "Armada". Nie, nie zbzikował. A jego umiejętności – wraz z umiejętnościami milionów podobnych mu graczy na świecie – będą potrzebne, by uratować planetę. Nareszcie jest jego upragniona szansa! Tylko gdzieś w tyle głowy czai się dziwna wątpliwość – podsycana przez pamięć opowieści sci-fi, z którymi wyrastał – czy coś w tym scenariuszu nie wydaje się zanadto… znajome?

Zack jest zwykłym nastolatkiem. Uwielbia grać w gry komputerowe, szczególnie w Armadę. Mieszka razem z mamą, jego ojciec zginął kiedy Zack był dzieckiem. To właśnie przez to chłopak czuje się w obowiązku dowiedzieć się wszystkiego o zmarłym rodzicu, wpadając w obłęd. Jednak tata Zack'a różnił się od ojców rówieśników nastolatka. Mężczyzna był bowiem pewien, że gry stworzone są po ty, aby przygotować ludzi na wojnę z kosmitami. Brzmi jak jakieś szaleństwo, nie? Ale to prawda. Wszystko jest prawdą.
Jak Zack oraz inni świetni gracze poradzą sobie jako obrońcy Ziemi? Kto wygra: ludzie czy kosmici?

"Dorosłem przekonany, że wbrew naszym aspiracjom my, ludzie, nadal jesteśmy tylko gromadą dwunożnych małp, podzieloną na przypadkowe plemiona, które nieustannie wojują ze sobą o ubożejące zasoby naturalne swojej zrujnowanej planety."

Ernesta Cline'a możecie kojarzyć z książki Player One. Nie miałam przyjemności jej czytać, jednak kiedy usłyszałam o Armadzie miałam nadzieję dostać świetne SF. Niestety, jestem trochę zawiedziona. Powieść napisana jest lekkim językiem, czyta się ją w miarę szybko oraz przyjemnie. Humor autora jest świetny, dlatego podczas czytania zdarzało mi się uśmiechnąć do książki. Nie mogę powiedzieć, że Armada jest przewidywalna, bo nie jest. Było kilka momentów, które były dla mnie sporym zaskoczeniem, ale pojawiały się także takie, które łatwo przewidzieć.

Zaletą powieści są nawiązania do znanych i uwielbianych na całym świecie filmów/seriali ściśle związanych z kosmosem oraz z samymi kosmitami. W Armadzie znajdują się między innymi cytaty Yody z Gwiezdnych Wojen. Zastosowanie gier, by trenowały ludzi do walki kojarzyło mi się z Grą Endera autorstwa Orsona Scotta Carda, ale te podobieństwa jakoś szczególnie nie przeszkadzały w czytaniu. 

Zack był zwykłym nastolatkiem, którego pasją były gry komputerowe do dnia kiedy przed jego szkołą wylądował statek rodem z Armady, ulubionej gry chłopaka. Muszę przyznać, że polubiłam głównego bohatera. Może nie był idealny, miał kilka wad, to dzięki temu wydawał się bardziej...ludzki, naturalny. 

Książka nie każdemu może się spodobać. Fanom SF na pewno przypadnie do gustu. W powieści jest sporo nawiązań do gier, kosmitów i tym podobnych. Mi niestety Armada nie "podeszła", ale zapalonym fanom tej tematyki polecam serdecznie. 

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria. 

3 komentarze:

  1. Raczej nie sięgnę po tę książkę, ale kto wie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mój dział jeśli chodzi o literaturę, ale może kiedyś ;)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Może okazać się fajną możliwością oderwania się od rzeczywistości. Zapraszam do siebie. http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń