#159 Marsjanin


Tytuł oryginalny: The Martian
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 384
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 39.99 zł
Ocena: 10/10

"Mam całkowicie przesrane."

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.
Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!
Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

Marsjanina zaczęłam czytać z lekką - oraz bezpodstawną - obawą. Jednak moje wątpliwości zostały rozwiane już przy pierwszym zdaniu. Książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ styl autora jest naprawdę genialny. Nie mogę powiedzieć, że język jest prosty, bo skłamałabym. W książce, pan Weir nie raz korzystał z typowo naukowego słownictwa, które dla niektórych mogą okazać się czarną magią. Jednak nie przejmujcie się, wszystkie zjawiska były dokładnie wytłumaczone. Nie należę do osób, które lubią czytać książki o technice, zjawiskach chemicznych, biologicznych czy fizycznych. Ale tutaj wszystko było opisane w taki sposób, że czytanie o tym wszystkim sprawiało mi przyjemność i nie wywoływało nudy co jest ogromnym plusem. 


"[12.04] JPL: (...) Proszę, uważaj na swój język. Wszystko, co napiszesz, nadajemy na żywo na cały świat.

[12.15] WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (.Y.)."

Naprawdę podziwiam autora za jego wiedzę na temat techniki, fizyki oraz innych nauk ścisłych. Widać, że mężczyzna poświęcił wiele czasu na zagłębianie się w - na przykład - technologię wykorzystywaną przez NASA. Muszę przyznać, że zaczytując się w opowieści o Marku czułam się, jakbym czytała historię, która wydarzyła się naprawdę. Wszystko jest bardzo realistycznie opisane, więc trudno uwierzyć mi, że to fikcja. Trzeba być prawdziwym geniuszem, żeby stworzyć coś tak świetnego. 

W powieści występują  dwa rodzaje tekstu. Pierwszy z nich to dziennik Marka, w którym opisuje on wydarzenia, które miały miejsce na Marsie. To właśnie zapiski Watney'a  przeważają w książce. Drugą częścią są zdarzenia dziejące się w siedzibie NASA lub - ogólnie - na Ziemi. Te rozdziały przypominają takie, które znajdują się w zwykłych książkach, czyli jest tak dużo dialogów. 


"Jak to jest? - zastanawiał się. - Utknął tam, myśli, że jest całkiem sam i że go opuściliśmy. Jaki wpływ ma to na ludzka psychikę?

Odwrócił się w stronę Venkata.
- Zastanawiam się, co teraz myśli.

WPIS W DZIENNIKU: SOL 61.
Jak Aquaman może kontrolować wieloryby? To ssaki! Bez sensu."


Marka Watney'a nie da się nie lubić. Bohater został bardzo dobrze wykreowany. Ma ona zalety, ale także wady, dlatego jest bardziej "ludzki". Musicie wiedzieć, że Mark ma niesamowite poczucie humoru. Po pierwszych 50 stronach miałam zaznaczone co najmniej 10 cytatów, śmiesznych cytatów. Bardzo spodobało mi się podejście bohatera do jego jakże beznadziejnej sytuacji. Nie schował się on w kącie, gdy tylko coś szło nie po jego myśli (a działo się tak często) tylko starał się omijać przeszkody i przeżyć na Marsie do przylotu Aresa 4. Mark jest pomysłowy oraz bystry. Ma szeroki zakres wiedzy oraz - co najważniejsze - jest botanikiem. Bójcie się mocy botaników! 

Podsumowując, książkę polecam Wam bardzo,  bardzo gorąco. Zwolennikom książek o tematyce naukowej, ale także tym, którzy powieści o takiej tematyce omijają szerokim łukiem. Naprawdę musicie 
 zapoznać się z historią Marka Watney'a, ponieważ jest ona świetna i wciągająca jak diabli! 


"Natychmiast się rozwalił. Ekran poczerniał, zanim opuściłem śluzę. Wygląda na to, że L w LCD nie znalazło się przypadkiem. Znaczy, że to jest ekran ciekłokrystaliczny. Zgaduję, że albo kryształy wyparowały, albo się zamroziły. Może napiszę opinię klienta. "Zabrałem go na powierzchnię Marsa i przestał działać. 0/10"."

~ A. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat/Muza.

6 komentarzy:

  1. Co prawda nie gustuję w sf, ale do tej książki strasznie mnie ciągnie. Może kiedyś ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie gustuję, tak jak Cynka, w sf. Ale jestem ostatnio bardzo otwarta na nowe gatunki i myślę, że Twoja ocena najbardziej przekonuje mnie, że Marsjanin może się okazać pozycją dobrą. Mam nadzieję, że odbiorę go tak pozytywnie, jak Ty ;)
    U mnie recenzja "Zbuntowanych"!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam tylko film - rewelacyjny :) Matt Damon powinien dostać za to oscara, niech Leo spada :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Marsjanina! Zarówno książkę jak i film :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam, ale po twojej recenzji na pewno to zrobię ! Poczucie humoru u głównego bohatera to podstawa :DD
    Pozdrawiam :)
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze tej książki, ale powiem szczerze, że nie byłam jakoś szczególnie dobrze do niej nastawiona. Przeciwnie książka nie zaciekawiła mnie, ale po twojej recenzji mam inne zdanie :).
    Pozdrawiam. ~ Julka ☺ ~

    OdpowiedzUsuń