#168 Zima koloru turkusu


Tytuł oryginalny: Türkisgrüner Winter
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina'
Liczba stron: 456
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8.5/10


"Dopiero kiedy człowiek przeżyje piekło, może docenić piękno nieba."


Druga część cyklu o Emely i Elyasie, parze studiujących w Berlinie dwudziestoparolatków, którzy – choć prowadzą usiane towarzyskimi i rodzinnymi przygodami życie – tęsknią za prawdziwą miłością.
Emely jest kompletnie zdezorientowana. Dlaczego Elyas, mężczyzna o turkusowych oczach, zniknął właśnie wtedy, gdy zdecydowała się mu zaufać? Na szczęście wciąż może liczyć na swojego tajemniczego, internetowego wielbiciela... Ale czy w końcu dojdzie do ich spotkania? Ciąg dalszy akademickiego romansu o tym, czy warto dawać drugą szansę trudnej miłości.

Pierwsza część serii o Emely średnio mi się podobała. Jednak autorka zakończyła książkę w najmniej odpowiednim momencie, przez co musiałam dowiedzieć się co będzie dalej. 

Jak wszyscy dobrze wiemy, zazwyczaj drugie tomy są gorsze od swoich poprzedników. Tym razem jednak było na odwrót. Zima koloru turkusu spełniła wszystkie moje oczekiwania, które narzuciłam Lecie koloru wiśni. 


"- Emely, tylko nie wymiotuj w mustangu, dobrze?
-  Nie martw się, połknę."


Już w poprzednim tomie domyśliłam się jak potoczą się niektóre wydarzenia. Mimo to książkę czytałam z zapartym tchem. W porównaniu do poprzedniego tomu autorka lepiej opisała emocje towarzyszące bohaterom. Pani Bartsch skupiła się bardziej na "głębi" tej historii. Jest tu zdecydowanie mniej humoru, który polegał głównie na obraźliwej wymianie zdań pomiędzy Emely i Elyasem. Poza tym dostajemy szansę poznania wersji Elyasa tej jakże trudnej i skomplikowanej historii miłosnej. 

Emely jest naprawdę specyficzna. Pewna siebie, ale jednocześnie zamknięta w swoim świecie, niezdecydowana. Nie wiem czy ją lubię czy nie. Musicie jednak wiedzieć, że było przez kilka pierwszych rozdziałów miałam problem z opanowaniem uśmiechu. Chyba nigdy nie zapomnę Pana Krzaka. 
Znacznie bardziej było mi żal Elyasa. Ten sarkastyczny, przebojowy facet pokazał swoją prawdziwą twarz. Pełną bólu, cierpienia, chowaną za pewnością siebie. Poza tym Elyas przeszedł ogromną zmianę i to jego wersja historii o etapach znajomości głównych bohaterów urzekła mnie bardziej. 


"Zacząłem zadawać sobie pytanie, czy rzeczywiście wszystko zaczęło się od nowa, czy może nigdy się nie skończyło."

Wydaje mi się, że najważniejszą częścią książki jest 100 ostatnich stron. To tam kulminują się wszystkie emocje, tam poznajemy historię oraz motywy Elyasa. Od razu mówię, osoby wrażliwe niech zaopatrzą się w (przynajmniej) jedną paczkę chusteczek higienicznych, bo tam dzieją się rzeczy...

Oba tomy serdecznie polecam. Nawet jeśli pierwsza część niezbyt Was zachwyciła to spróbujcie sięgnąć po drugą, bo - przynajmniej według mnie - jest znacznie lepsza niż poprzednia. Tą książką pani Bartsch skradła moje serce i chciałabym znowu być w błogiej nieświadomości, by móc przeczytać ją jeszcze raz.

~ A.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

5 komentarzy:

  1. Mam zamiar przeczytać pierwszy tom ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar przeczytać pierwszy tom ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam pierwszego tomu, ale ostatnio w Empiku przykłuł moją uwagę, skoro mówisz, że warto to na pewno zapiszę go sobie :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. :) od dłuższego czasu czaję sie na pierwszy tom :) ciekawa jestem tej historii. Uwielbiam kiedy książka wzbudza uczucia w czytelniku, więc na pewno postaram się sięgnąć po tę książkę. :)
    Pozdrawiam cieplutko i super recenzja

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapas chusteczek, ciepła herbata i kocyk... dobra, mogę czytać obie części! Cieszę się, że drugi tom podniósł trochę poziom. Zawsze lepiej czyta się bardziej dopracowane zakończenia ;) o serii słyszałam, ale jeszcze nie miałam z nią osobistej styczność :) widziałam ją dosłownie wszędzie, dlatego stwierdziłam, że przeczytam ją dopiero, kiedy cały ten szum wokół niej ucichnie :)

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń