Moje odczucia - odc.11-15 sezonu 6 Pretty Little Liars



Kto nie słyszał o serialu Pretty Little Liars? Jestem pewna, że każdemu z Was ta nazwa obiła się chociaż o uszy. 
Jeden z najpopularniejszych seriali ostatnich lat wrócił po 6-miesięcznej przerwie. W odcinku 10 dowiedzieliśmy się kto jest A. "Niespodzianka" jaką zaserwowała nam Marlene King była najgłupszym pomysłem w historii tego serialu przez co stracił on dużo w moich oczach. A jakie są moje odczucia po 5 odcinkach sezonu 6B? Przekonajcie się sami.

Teraz osoby nie oglądające powinny opuścić ten post, ponieważ będzie dużo spoilerów oraz wzmianek kim jest A. Z kolei osoby oglądające serial i są jego ogromnymi fanami powinny liczyć się z tym, że moja opinia może różnić się od Ich odczuć. 




Zacznijmy może od pomysłu na postać A. Kiedy dowiedziałam się, że Charles tak naprawdę nazywa się Charlotte, a my znany ją jako Cece myślałam, że umrę...ze śmiechu. To jest tak niedorzeczne, że nadal trudno mi w to wierzyć. A minęło 6 miesięcy. Charles był chłopcem. Potem stał się dziewczynką o imieniu Charlotte. Kiedy dorósł zmienił imię na Cece i chodził ze swoim bratem Jasonem oraz był najlepszym przyjacielem Alison. Potem torturował Ali oraz jej przyjaciółki. Norma. Nie ma w tym nic dziwnego. 

Minęło 5 lat odkąd dziewczyny dowiedziały się kim jest A. Ich życia ułożyło się w różny sposób. Jednak Aria, Spencer, Hanna oraz Emily zostały znowu ściągnięte do Rosewood, by wypowiedzieć się w sprawie wypuszczenia Cece na wolność. Znowu kłamią dla Alison. Znowu muszą stawić czoło wspomnieniom z liceum oraz ich największemu koszmarowi. 

Okey, więc zacznijmy od wypuszczenia Charlotte na wolność. Po jaką cholerę dziewczyny wróciły do Rosewood? Żeby po raz kolejny stać się zabaweczkami Alison? Bo według mnie zawsze tym były dla niej te osoby: lalkami, którymi mogła bawić się kiedy miała na to ochotę. Jednak rzeczą, która jeszcze bardziej nie wkurzyła były te kłamstwa dla Ali w sądzie. Po co? Bały się Cece, jednak tylko jedna z nich to otwarcie przyznała i była to osoba, po której totalnie się tego nie spodziewałam. Aria. Ale ten dzielny czyn nie zmienił mojego stosunku do tej postaci. Nadal jej nie lubię. 
Jednak najlepsze stało się później. Kiedy ktoś zabił Charlotte. Wtedy zaczęło się pasmo wydarzeń, które zniechęciły mnie do Pretty Little Liars. 

Dorosłe kłamczuchy denerwują mnie jeszcze bardziej niż ich licealne wersje. Hanna, moja ulubiona bohaterka zachowuje się naprawdę idiotycznie. Daje sobą pomiatać. Nie podoba mi się to. Aria z kolei zachowuje się jak księżniczka. "Ezra napisz książkę, nie mogę stracić pracy". "Ezra nie masz nikomu mówić, że się widzieliśmy". "Hanna musisz usunąć nagrania, żeby mnie nie podejrzewali". Za kogo ona się uważa? I nadal ubiera się koszmarnie. Ja nie wiem, czy ludzie pracujący przy serialu mają aż tak zły gust? 

Podobno Emily miała mieć jakiś ogromny sekret. Mam nadzieję, że to co wyjawiła w jednym z odcinków nie jest tą "wielką tajemnicą". Ale mimo to jej postępowanie zaimponowało mi. 

Teraz coś co boli mnie najbardziej. Serialowe pary. Moim OTP w tym serialu był Haleb. Niestety, ich związek rozpadł się i Hanna ma teraz narzeczonego Jordana, a Caleb spotyka się z Spencer. Lubię Spence, ale bez przesady. Nie pasują do siebie z Calebem. Chociaż dużo ludzi jest zadowolona z takiego obrotu rzeczy. 

Jak na razie serial jest nudny. To nie jest już to samo PLL. Do tego Nowy Nie-A używające emotikonek? Błagam Was. Czuję się jakbym oglądała Scream Queens. Ten serial robi się tak samo denny. Tylko, że w przeciwieństwie do Pretty Little Liars, ten pierwszy jest śmieszny. Jestem zawiedziona, bo poziom drastycznie spadł. Kiedyś PLL było moim ulubionym serialem na równi z Once Upon a Time. Teraz niestety spadło na trzecie miejsce (tak, mam ranking ulubionych serialów). Mam nadzieję, że potem się rozkręci. 

~ A.

9 komentarzy:

  1. Nigdy nie ciągnęło mnie do tych książek, serialu też. Za duża ilość do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, ale jak wciągnęłam się w książki to w ciągu miesiąca przeczytałam 7 tomów :D

      Usuń
  2. Ja tam kocham styl Arii =D
    Ale szczerze, to obejrzałam tylko pierwszy odcinek 5B i to tyle na razie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie. Tak samo Alison. Ubierają ją jak starszą panią. Poza tym nie lubię Arii co mówi samo za siebie.

      Usuń
  3. Bardzo ciągnie mnie do tego serialu i muszę w końcu zacząć go oglądać :D. Z książek czytałam tylko 1 część.
    Pozdrawiam :) /Julka
    Zapraszam na nową recenzję:
    http://odkawywoleksiazke.blogspot.com/2016/02/az-po-horyzont-morgan-matson.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki są znacznie lepsze niż serial (nic nowego :P), a poza serial i książki to zupełnie różne rzeczy. Najlepsze sezony to 1 i 2. Zdecydowanie najciekawsze. I ta niepewność kto jest A... <3

      Usuń
  4. Nie oglądałam, ale widziałam już opinie o tym serialu i przyznam, że może się do niego przekonam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałam, ale mam nadzieję nadrobić braki w ferie - na razie te serialowe, w książki zaopatrzę się pewnie bliżej wakacji, gdy zaoszczędzę nieco na niekupowaniu każdego tytułu z promocji :D

    Nominowałam Cię do mojego nowego TAGu pełnego miłości! :)
    http://limobooks.blogspot.com/2016/02/przysowiowa-para-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dla mnie serial powinien się skończyć już dawno. Teraz oglądam z sentymentu, ale to już nie to samo co na początku. Poza tym: Caleb i Spencer?! :/
    Pozdrawiam
    szumiabooki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń