#178 Remedium


Tytuł oryginalny: The Remedy
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria
Liczba stron: 432
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 9/10

"Byłam plasterkiem na ich rany, ale nie mogłam ich uleczyć."

Siedemnastoletnia Quinlan McKee ma niezwykły dar i od lat z powodzeniem go wykorzystuje – niesie pocieszenie rodzinom zmarłych nastolatków. Pomaga krewnym przetrwać żałobę, wchodząc na pewien czas w rolę tych, którzy niedawno odeszli. Nosi ubrania i fryzury zmarłych, a obejrzawszy filmy i zdjęcia z ich udziałem, przejmuje ich zachowania. Czasem nawet zdarza jej się mylić swoją własną przeszłość z losami tych, których role odgrywa. Jest tylko jeden warunek: nie wolno jej się angażować emocjonalnie. 
Choć doskonale wie, że jest to surowo zabronione, to od kiedy stała się Cataliną Barnes, między nią a chłopakiem zmarłej dziewczyny zaczyna rodzić się więź. A to dopiero początek trudności. Bo gdy Quinlan poznaje prawdę o śmierci Cataliny, komplikacji przybywa. Ponieważ ta śmierć mogła nastąpić w wyniku epidemii…

Od stycznia z utęsknieniem czekałam na kolejny tom serii pani Young. Uwielbiam styl pisania autorki, wykreowaną przez nią wizję przyszłości, w której nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W Remedium cofamy się jednak do czasów przed programem, gdzie plaga dopiero się zaczynała. 


"Staraliśmy się na nowo złożyć w jedną całość różne fragmenty nas, udając przy tym, że nie widzimy, jak bardzo jesteśmy pogruchotani w środku."

Główna bohaterka, Quinlan, była naprawdę świetnie wykreowana. Pełna emocji, barwna postać, zdecydowanie lepsza niż Sloane. Dziewczyna od lat zajmowała się pomaganiem osobom, którzy nie mogą poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby. Zadaniem Quinlan było "granie" zmarłego przez określony czas. Musiała mówić, wyglądać, zachowywać się zupełnie jak osoba, którą miała udawać. Jednak była to bardzo trudna praca. W końcu, jak nie zatracić siebie udając ciągle kogoś innego?

Remedium jest równie świetne co poprzednie tomy Programu. Jednak chyba muszę przyznać, że historia Quinn była odrobinę lepsza ze względu na główną bohaterkę. Akcja w tej książce pędzi niemiłosiernie, cały czas coś się dzieje. Poza tym temat poruszony przez autorkę jest ważny aczkolwiek rzadko poruszany. Proces "odnawiania się" po śmierci bliskiego jest bardzo trudny, opisanie wszystkich emocji temu towarzyszących nie jest łatwe, ale autorka odwaliła kawał dobrej roboty. Poza tym w Remedium znajduje się kilka intryg, które z czasem są przed nami odkrywane i pokazują mrożącą krew w żyłach prawdę.

Jak wcześniej mówiłam uwielbiam styl pisania pani Young. Lekki, młodzieżowy, dzięki czemu powieść czyta się szybko bez większych problemów. W książce tej nie mogło zabraknąć humoru, na który głównie składają się docinki Quinn oraz jej przyjaciół. Poza tym znajdziemy tu także wątek miłosny, ale nie przysłania on wątków głównych - leczenia bliskich Cataliny oraz odkrywania tajemnic razem z Quinn. Jest on raczej miłym dodatkiem. 

"Przez chwilę zastanawiałam się, co czuje człowiek, który jest z kimś w związku i przez cały czas pozostaje sobą. Ktoś taki ma przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, którą może dzielić ze swoją drugą połówką. I liczyć na jej bezwarunkową miłość. A nie taką, która kończy się nagle i bez żadnej widocznej przyczyny."

Zakończenie powieść było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Szczerze mówiąc, to autorka bardzo pokręciła fabułę, jednak absolutnie nie jest to minusem. Po przeczytaniu Remedium miałam wielkiego kaca książkowego, bo cały czas - wręcz obsesyjnie - zastanawiałam się co właściwie się stało i co będzie dalej. Mam nadzieję, że będzie kolejna część o Quinlan, bo autorka skończyła w bardzo nieprzyjemny sposób, zostawiając mnie bez wyjaśnienia. 

Podsumowując, powieść serdecznie polecam nie tylko fanom Programu, ale także osobom, które nie miały jeszcze styczności z tą serią. Spokojnie możecie zacząć czytanie od tej powieści, ponieważ wydarzenia mające w niej miejsce były przed historią opisaną w Pladze samobójców. 

~ A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria.

6 komentarzy:

  1. Nie przeczytałam jeszcze żadnej części z serii o Programie, ale z pewnością muszę to zrobić, bo wiele osób mi ją poleca. Miło wiedzieć, że nie tylko seria jest dobra, ale dodatek w postaci "Remedium" również.
    u mnie nowa recenzja, zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Remedium" jest świetne, często zdarza się, że dodatki są gorsze od pierwotnej serii, ale tym razem jest zachwycona <3

      Usuń
  2. Czytałam wszystkie, a Remedium tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to niesamowita seria! Uwielbiam te tajemnice, wartką akcję - dla mnie rewelacja! Książkę pożarłam :D

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam "Kuracji", więc nie ma co mówić chwilowo o "Remedium" XD
    Po przeczytaniu Twojej recenzji, moją pierwszą myślą było to, że główna bohaterka zachowuje się karygodnie. Udawać zmarłego, żeby komuś było lepiej?! I właśnie przez coś takiego tamten chłopak mógł się w niej zakochać ;(
    A poza tym, uważam, że Sloane była dobrze wykreowana ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam właśnie zupełnie inne odczucie co do jej pracy ;)

      Usuń