#182 Reguła myśli


Tytuł oryginalny: The rule of thoughts
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Książek w serii: Cztery
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 8/10

Recenzja może zawierać spoilery do pierwszej części serii, czyli W sieci umysłów. Czytasz na własną odpowiedzialność. 

Po wydarzeniach na Ścieżce i po tym, jak dowiedział się, że jest tworem - komputerowym programem przeniesionym do ciała człowieka, Michael budzi się na Jawie, w obcym domu, w ciele nastoletniego Jacksona Portera.
Kiedy w mieszkaniu pojawiają się ludzie Kaine'a, żeby zaprowadzić go na spotkanie z twórcą Doktryny Śmiertelności, Michael ratuje się dramatyczną ucieczką i postanawia odnaleźć jedynych ludzi, którym bezgranicznie ufa - Brysona i Sarę.
Jego pojawienie się w domu Sary rozpoczyna jednak serię nieszczęśliwych wydarzeń. Rodzice dziewczyny znikają w tajemniczych okolicznościach, Sara zostaje oskarżona o współudział w ich porwaniu, a Michael jest poszukiwany za przestępstwa związane z cyberterroryzmem. 
Tymczasem zarówno na Jawie jak i we Śnie dochodzi do dziwnych wydarzeń, i wszystko wskazuje na to, że Kaine rzeczywiście pragnie zaludnić ziemię tworami. 
Wkrótce Michel, Bryson i Sara przekonują się, że nie mogą czuć się bezpiecznie w żadnym ze światów; że Kaine nie jest ich jedynym zmartwieniem i że nie należy nikomu ufać.

Reguła myśli to drugi tom serii Doktryna śmiertelności. Mimo że twórczość Jamesa Dashnera uwielbiam, to do nowej historii jego autorstwa podeszłam z lekkim wahaniem. Gry komputerowe to zupełnie nie moja bajka, dlatego obawiałam się, iż W sieci umysłów nie przypadnie mi do gustu. Pozory mylą, a ja ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam kolejnej części. 


"- Kiedy drzwi nie są drzwiami? - spytała ze swoim silnym niemieckim akcentem.
- Kiedy? - powtórzy Michael.
- Kiedy są uchylone."

Akcja książki zaczyna się już na początku kiedy to znowu spotkamy się z Michaelem. Jednak wydarzenia nie pędziły aż tak bardzo. To było mniej więcej tak: działo się coś niesamowitego, spokój, który po pewnym czasie był nużący i niespodziewanie znowu akcja nabiera tępa. Szczególnie widać to pod koniec. O twórczości Dashnera można powiedzieć wiele, ale na pewno nie zgodzę się ze stwierdzeniem, iż jego książki są przewidywalne. W Regule myśli autor zmyla nas na okrągło. Kiedy już myślałam, że wiem jak potoczą się dalsze losy Michaela, Brysona i Sary, nagle cała historia zmieniała tor, a ja znowu byłam w kropce nieświadoma zakończenia. 

Główny bohater, Michael, nie należy do najlepszych. Nie mam nic do niego, ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że go polubiłam. Jest wyprany z emocji, nijaki. Nie wiem, może to celowy zabieg, w końcu Michael jest tylko Tworem, a nie człowiekiem. Zdecydowanie bardziej polubiłam jego przyjaciół. Jednak i tak moim ulubieńcem jest Bryson - bohater, który potrafi rozśmieszyć jednym zdaniem. 

"- Tak tylko mówię - ciągnął Bryson. - Mam gdzieś, czy jesteś Tworem, czy wyjątkowo mądrą lamą. Jesteś moim przyjacielem, i tylko to się liczy."

Ogromnym plusem jest watek miłosny. A raczej jego brak. No dobra, niby coś dzieje się pomiędzy Michaelem i Sarą, ale jest to tak delikatne, że ledwo da się to dostrzec. Doktryna śmiertelności jest dobrym rozwiązaniem dla osób, które nie przepadają za miłością w książkach. 

Podsumowując, powieść polecam jak i osobom płci damskiej, jak i męskiej. W Regule myśli znajdziecie akcję, bardzo delikatny wątek miłosny oraz wiele intryg, w które główni bohaterowie wciągani są co raz bardziej. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

4 komentarze:

  1. Oj a ja przepadam za książkową miłością! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie zawsze. Wszystko zależy od książki :D

      Usuń
  2. Już od dłuższego czasu chciałam sięgnąć po tą serię, ale jakoś nie natrafiałam na nią w księgarni :/
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsza sytuacja - idziesz do księgarni kupić jakąś książkę i okazuje się, że jej nie ma :/

      Usuń