#184 Dwór cierni i róż


Tytuł oryginalny: The Court of Thorns and Roses
Autor: Sarah J. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 528
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 39.99 zł
Ocena: 10/10


"Lepiej umrzeć z uniesioną głową, niż płaszcząc się niczym nędzny robak."

Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

Dwór cierni i róż jest pierwszym tomem kolejnej bestsellerowej serii od znanej wszystkim autorki Szklanego tronu - Sarah J. Maas. Książka opowiada o Feyre, dziewczynie, która chcąc ratować rodzinę przed głodem, musiała zapłacić za odebrane życie. 

Każdy kto śledzi mojego bloga wie, że nie należę do największych fanów pani Maas. Osobiście nie rozumiem sukcesu Szklanego tronu, który - według mnie - jest średni. Jednak uwielbiam baśnie oraz wszystko co z nimi związane, a jako że Dwór... oparty jest na Pięknej i Bestii, mojej ulubionej bajce z dzieciństwa, ta pozycja była jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier 2016 roku. 


"Niektórzy szukają mnie przez życie całe, lecz nigdy się nie spotykamy,
Pocałunek zaś ofiarowuję tym, którzy nie depczą mnie swymi stopami.
Niektórzy mówią, że łaskami swymi obdarzam mądrych i gładkich,
Lecz me błogosławieństwo jest dla tych, którym nie brak odwagi.
Zazwyczaj me działanie zdaje się wszystkim darem cudnym,
Lecz wzgardzona staję się potworem do pokonania trudnym
I chociaż każdy cios mój góry kruszyć by pozwolił,
Gdy zabijam, robię to bardzo powoli..."

Pani Maas poczyniła wyraźne postępy w pisaniu. Na reszcie pozbyła się charakterystycznej dla swoich książek rutyny. W Dworze cierni i róż dzieję się bardzo dużo, szczególnie w drugiej połowie. 
Pomysł na powieść jest naprawdę świetny. Podobnie jak wykonanie. Autorka stworzyła coś nowego, świeżego. I wykorzystała potencjał tej książka maksymalnie, dlatego zastanawiam się co będzie w drugiej części. Mimo że świat przedstawiony został bardzo dobrze wykreowany w Dworze... nie znajdziecie długich na trzy strony opisów przyrody. 

Bohaterowie także są dużą zaletą. Na początku obawiałam się, że w tej powieści będę musiała borykać się z drugą Celaeną Sardothien. Moje wątpliwości zostały rozwiane po kilku pierwszych stronach. Feyra nigdy nie miała łatwego życia. Po utracie majątku, śmierci matki i nieszczęśliwym wypadku ojca, to właśnie młoda łowczyni stała się głową rodziny. Polowała, zajmowała się ojcem, który zamiast spróbować znaleźć pracę, rzeźbił w drewnie. No i znosiła humory dwóch, ciągle nadąsanych sióstr pragnących łatwego oraz wygodnego życia. Moim ulubionym bohaterem w tej książce zdecydowanie jest Rhysand. Jego poczucie humoru, uwagi oraz spostrzeżenia rozkładały mnie na łopatki. Mimo że jest przebiegły i może się wydawać, że nie zależy mu na nikim, to gdzieś tam, obok niesamowitych pokładów sarkazmu, jest dobro. 


"Czy nie sypiasz nocami, aby przygotować sobie świeży zapas ciętych ripost na kolejny dzień?"

Wątek miłosny jest, i o ile zazwyczaj nie przepadam za tego typu rozwiązaniem, to ta książka bez niego wiele by straciła. Właściwie to Dwór... (tak samo jak Piękna i Bestia) opiera się na miłości. Właśnie ona łączy bohaterów oraz wpływa na wydarzenia mające miejsce w powieści. 

Muszę przyznać, że okładki książek pani Maas są piękne. Oprawa Dworu cierni i róż pasuje do treści, co mimo wszystko, jest ważne. Poza tym, przy każdym nowym rozdziale znajduje się ozdobnik w postaci pędu róż z kolcami. 

Podsumowując, książkę bardzo, bardzo polecam. Nadaje się ona dla każdego, bez względu na płeć czy wiek. Poza tym, jeśli tak jak ja nie przepadacie za Szklanym tronem i nie jesteście przekonani co do nowej powieści Maas, to z czystym sumieniem mówię, że naprawdę warto przeczytać Dwór cierni i róż.

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.

5 komentarzy:

  1. Ja już bardzo dużo się naczytałam o tej książce, dobrego i złego. Nadal nie mogę się zdecydować czy zacząć od tej pozycji czy może ,,szklany tron" będzie lepszy na początek znajomości ze stylem tej pani...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo kilku negatywnych opinii, które przeczytałam o tej książce, chcę ją przeczytać... i to bardzo! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam żadnej negatywej opinii o tej powieści i nie mogę się doczekać, aż ją pochłonę! :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. To powieść, która znajduje się na mojej liście książek "na dzień dziecka" - muszę ją dorwać! Nie dość, że to Maas, którą po "Szklanym tronie" uwielbiam, to jeszcze tak ciekawie zapowiadający się opis... i lepiej dopracowany styl pisania niż w jej poprzedniej serii <3
    Za to u mnie coś nowego, bo... post tematyczny! Pozdrawiam i zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem teraz gdzieś na 140 str "Szklanego tronu". Jak na razie książka podoba mi się, ale bez szału (chociaż mam nadzieję, że się jeszcze rozkręci). Niemniej jednak na "Dwór cierni i róż" mam wielką ochotę i już czeka na mojej półce :D /Klaudia

    OdpowiedzUsuń