#188 Tytany


Tytuł oryginalny: Titans
Autor: Victoria Scott
Wydawnictwo: IUVI
Liczba stron: 320
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 5/10


Odkąd tytany pojawiły się w Detroit, świat Astrid Sullivana obraca się wokół tych pół koni, pół maszyn, które dosiadane przez dżokejów startują w morderczych i emocjonujących wyścigach. Wraz z najlepszą przyjaciółką dziewczyna spędza wiele godzin na torze. Fascynują ją nie tylko emocje związane z wyścigami, ale też to, jak bardzo te zaprogramowane, półmechaniczne stworzenia wydają się prawdziwe. Astrid marzy, by kiedyś dotknąć jednego z nich.
…ale też trochę ich nienawidzi. Jej ojciec stracił wszystko na zakładach bukmacherskich. Dziewczyna widzi też przepaść między bogatymi dżokejami, których stać na kosztowne maszyny do jazdy, a jej przyjaciółmi i sąsiadami, którzy czasem ostatnie pieniądze stawiają w zakładach, licząc na łut szczęścia.
Ale kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z tytanów w derbach, postanawia zaryzykować wszystko. Ponieważ dla dziewczyny stojącej po złej stronie toru wyścigi to coś więcej niż szansa na sławę i pieniądze. To także heroiczna walka o lepszą przyszłość.

Tytany jest najnowszą powieścią autorstwa Victorii Scott. Po fenomenalnej duologii (Ogień i woda) miałam nadzieję, że ta książka będzie równie dobra. Niestety, Tytany okazały się wielką porażką. 


Czytając tę powieść miałam wrażenie, że ponownie zagłębiam się w Ogniu i wodzie. Nowa książka pani Scott jest bardzo podobna do poprzedniej serii oraz do - znanych chyba większości moli książkowych - Igrzysk śmierci. O ile w Ogniu i wodzie podobieństwa do genialnej trylogii pani Collins w żadnym stopniu mi nie przeszkadzały, to tutaj bardzo utrudniały czytanie. 


Trudno jest mi wyrazić opinię o bohaterach, ponieważ są oni bardzo słabo wykreowani. Główna bohaterka jest tylko kolejną postacią, której gwiazdka spadła z nieba. Pyskata, odważna, pewna siebie. Biorąca udział w wyścigach dla swojej rodziny. Znacie to skądś? Bo ja tak. Jednak nie tylko pani Scott użyła tego jakże popularnego szablonu. Takich bohaterek/bohaterów jest co raz więcej we współczesnych książkach dla młodzieży i moim zdaniem jest to trochę przykre. 


Akcja książki nie pędzi jakoś szczególnie. Dopiero pod koniec wszystko się rozkręca. Ogromnym minusem powieści jest rutyna. Niedawno mówiłam, że Sarah J. Maas (Szklany tron) się jej pozbyła. Najwyraźniej Victoria Scott postanowiła przejąć pałeczkę i zanudzić czytelnika na śmierć. Astrid narzekała na sytuację w domu, szła na trening, co jakiś czas brała udział w wyścigach. Potem cykl ten wzbogacił się o lekcje dobrego wychowania. 


Podsumowując, książka moim daniem jest średnia. DO tego zakończenie jest bardzo przewidywalne. Tytany są raczej skierowane do młodszych czytelników, osób zaczynających swoją przygodę z książkami bądź tych, którzy szukają lekkiej powieści na lato. Jednak nie oczekujcie zbyt dużo od niej za dużo, ponieważ możecie się zawieść. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu IUVI.

5 komentarzy:

  1. Szkoda, że była przeciętna, bo po tym opisie i okładce spodziewałam się wielkiego WOW. Może przeczytam ją w sierpniu, ale skoro nie zachwyca to nie wiem... :/
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do tej autorki, nawet do "Ognia i wody"... No i przyznam szczerze *nie bij*, że "Igrzyska śmierci" też niespecjalnie mnie ciekawią. To chyba nie moje klimaty. Może jestem po prostu za stara.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze "Ognia i wody", mimo że czeka na półce. Jakoś nie czuję obowiązku i chęci, żeby zapoznać się z twórczością Victorii Scott XD

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo osób bardzo chwali tę pozycję, ale cieszę się, że jest ktoś, kto pokazał także jej minusy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na pewno nie sięgnę po tę książkę, bo po prostu szkoda mi na nią czasu, ale wierzę, że ktoś młodszy może w niej znaleźć coś dla siebie. Z tego, co czytałam, jest dobra, więc pewnie warto :)

    OdpowiedzUsuń