#194 Moje nowe życie


Tytuł oryginalny: How I live now
Autor: Meg Rosoff
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Liczba stron: 192
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 34.99 zł
Ocena: 5/10

Piętnastoletnia mieszkanka Nowego Jorku, Daisy, zostaje wysłana do Anglii do swojej ciotki i kuzynów, których nigdy wcześniej nie miała okazji poznać. Daisy nie długo cieszy spokojnym pobytem na farmie. Tuż po jej przyjeździe ciotka wyjeżdża w biznesową podróż, a w Londynie wybuchają bomby. Miasto zostaje zaatakowane przez nieznaną armię.
Mieszkańcy wioski zostają odcięci od sieci elektrycznej, co czyni farmę jeszcze bardziej odizolowaną od centrum dramatycznych wydarzeń. Mimo toczącej się wojny dom ciotki jawi się jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, w którym między Daisy a jej kuzynami rodzi się niezwykła więź.
Ale konflikt zbrojny rozwija się, zostawione same sobie dzieci muszą stawić czoła nieznanemu i przerażającemu światu, który zmieni je na zawsze…

Opis książki - a sądząc po objętości można to raczej nazwać opowiastką - zainteresował mnie. Jednak na pierwszy rzut oka widać, że książka ta jest bardzo chuda i zastanawiałam się jak autorce uda się wprowadzić czytelnika w świat przedstawiony skoro Moje nowe życie ma zaledwie 192 stron. I, Moi Drodzy, nie udało jej się. 

Muszę przyznać, że akcja pędzi. Ale tutaj nie było to zaletą. Wszystko działo się zbyt szybko przez co można było się zgubić. Bardzo trudno było mi się skupić na treści z powodu głównej bohaterki oraz jej zachowania. No i z powodu opisów tego co dzieci jadły w podróży, których jest multum. Myślę, że gdyby ich nie było, to powieść ta byłaby jeszcze krótsza. 

Główna bohaterka bardziej przypomina mi robota niż człowieka. Dojrzała, ale jednocześnie oderwana od rzeczywistości. Trwa wojna, jej ciotka prawdopodobnie nie żyje i możliwe, że dziewczyna już nigdy nie spotka swojego ojca, macochy. A jak ona reaguje na te wieści? Z radością, że nikt nie zabroni jej spotykać się z kuzynem. W sensie, Daisy nienawidziła swojego życia, rodziny, żeby to okazać głodziła się, ale no wiecie, ona miała wszystko gdzieś. Ona chyba nie do końca rozumiała co oznacza słowo "wojna". Przynajmniej takie sprawiała wrażenie. 

Nie wiem czy mogę napisać cokolwiek pozytywnego o tej książce. Nie podobała mi się. Chociaż poprzednia książka Meg Rosoff podobała mi się bardziej. Autorka powinna popracować nad stylem, ponieważ wystarczyłoby poświęcić trochę więcej czasu, dodać więcej opisów o BUM, mamy dobrą książkę dla młodzieży. 
Podobno powstał film na podstawie tej powieści, ale jeszcze go nie oglądałam. Mam nadzieję, że uda mi się to nadrobić, ponieważ zwiastun wygląda zachęcająco. 

Możecie go obejrzeć tutaj:



~A. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.

6 komentarzy:

  1. Kurde, rzeczywiście nic specjalnego - w żaden sposób nie czuję się zachęcona poprzez bohaterkę, która nie do końca rozumie, czym jest wojna, no przepraszam, chyba każdy na jej miejscu zachowałby się inaczej. Nie wiem dlaczego, ale poruszyła mnie ta głupota jeszcze bardziej na tle ostatnich wydarzeń z Francji, które niezmiernie mnie zasmuciły i cieszę się, że ludzie w rzeczywistym świecie mają podejście inne niż ci książkowi. Tak, jestem tak przejęta, że teraz w każdym poście wklejałabym milion hasztagów #prayfornice :(
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Wielkiego mistrza" Trudi Canavan! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam twórczości tej autorki - czy to się zmieni, tego nie wiem. Może w wolnej chwili spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tym tytule, więc Twoja recenzja skutecznie mnie do niej zniechęciła. Już sama okładka wygląda wyjątkowo tanio, a opis fabuły nie zapowiada niczego, czego już wcześniej byśmy nie dostali. Cóż, ja ją sobie odpuszczę, zdecydowanie mam dość czytania o tak głupiutkich bohaterkach ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej powieści. Wydawała mi się naprawdę ciekawa, choć okładka nie zachęca. Po przeczytaniu Twojej recenzji chyba jednak odpuszczę. Nie mam ochoty na kolejną nudną i, jak podejrzewam, schematyczną historię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę tę książkę i chyba nie bardzo mnie intryguje :/ :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem tak bywa, że książka po prostu się nie podoba - bardzo mnie cieszy, że o tym napisałaś :) Bywa, ale takie książki też są potrzebne, żeby docenić inne :)

    OdpowiedzUsuń