#195 Miasto cieni


Tytuł oryginalny: Hallow City
Autor: Ransom Riggs
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 460
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 35 zł
Ocena: 9/10

Akcja powieści rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia. Jest rok 1940. Liczą na to, że znajdą tam pomoc dla ukochanej dyrektorki, pani Peregrine, uwięzionej w ciele ptaka. W ogarniętym wojną mieście czekają ich jednak liczne, okropne niespodzianki. Zanim Jacob zapewni bezpieczeństwo osobliwym dzieciom, musi podjąć ważną decyzję w kwestii swojej miłości do Emmy Bloom.

Temat nadnaturalnych zdolności w literaturze towarzyszy nam już od wielu, wielu lat. No bo kto nie chciałby potrafić lewitować, być bardzo silnym lub niewidzialnym? Niestety, jak to mówi mój ulubiony bohater z Once Upon a Time "Każda magia ma swoją cenę". Ta mądrość ma także swoje zastosowanie w świecie wykreowanym przez Ransoma Riggsa. Cena, jaką płacą bohaterowie jest bardzo wysoka. Ktoś poluje osobliwców  i ma zamiar porwać ich dyrektorkę, panią Peregrine. 

Pierwszy tom, Osobliwy dom Pani Peregrine nie zachwycił mnie jakoś szczególnie. Jednak z tego co wiem w tym roku do kin wchodzi film na podstawie książek Riggsa, więc chciałam zapoznać się z drugą częścią. I Moi Drodzy, nie żałuję tego w żadnym stopniu!

Na początku akcja nie pędzi i trudno było mi się znowu "wkręcić" w historię osobliwych dzieci. Miasto cieni rozpoczyna się w momencie, w którym zakończył się pierwszy tom. Jednak już po około 100 stronach akcja rozpędza się, przez co nie mogłam oderwać się od powieści. Musze bez bicia przyznać, że nie pamiętałam kilku informacji z Osobliwego... przez co kilka razy nie miałam pojęcia o czym właściwie czytam. No ale to nie wina książki tylko moja. 

Zanim zaczęłam czytać powieść, obejrzałam wszystkie wspaniałe - i przerażające - obrazki, które się w niej znajdują. I po obejrzeniu kilku ze środka książki, wiedziałam, że II wojna światowa przestanie być tylko tłem do wydarzeń, ale stanie się ważnym elementem Miasta cieni. Nie myliłam się. Dzięki temu makabrycznemu elementowi zapożyczonemu z kart historii naszego świata powieść stała się bardziej realna, rzeczywista. 

Skoro o fotografiach mowa, to zdecydowanie są one moim ulubionym elementem książek Riggsa. Oczywiście, liczy się treść, ale Musicie przyznać, że nie na co dzień ma się okazję widzieć podobne zdjęcia. Pochodzą one z kolekcji różnych ludzi. Nienaruszone, niesamowite i przyprawiające o ciarki. To na nich oparta jest historia o osobliwcach. Z tyłu powieści wypisani są wszyscy właściciele fotografii, którzy zgodzili się udostępnić je na potrzeby książek pana Ransoma. 

Bohaterowie powieści są osobliwi. Mamy ty Emmę, dziewczynę która potrafi kontrolować żywioł ognia. Jest także Bronwyn, dziewczynka o niesamowitej sile, Millard, niewidzialny chłopiec, Olive, dziecko lżejsze od powietrza, Enoch potrafiący na krótko ożywiać zmarłych. No i oczywiście Jacob, główny bohater potrafiący widzi oraz wyczuwa głucholce. 

Powieść podobała mi się znacznie bardziej niżeli poprzedni tom. Chyba każdy czytelnik spotkał się z tzw. klątwą drugiego tomu. Mnie niestety, trafia się ona częściej niż bym chciała, jednak nie ode mnie to zależy. Nie tym razem! Nie mogę doczekać się trzeciej części, bo z tego co widziałam i słyszałam na amerykańskim booktubie, The library of souls (w dosłownym tłumaczeniu Biblioteka dusz) jest świetna. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

3 komentarze:

  1. Też nie mogę się doczekać drugiej części, bo Miasto cieni było fantastyczne. Bałam się tej klątwy drugiej części, ale na szczęście ominęła Ransoma Riggsa :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o klątwie drugiego tomu :) to znaczy - znam to zjawisko, ale nie znałam jego nazwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, sama nazywam tam w rozmowach z przyjaciółmi itp. :D

      Usuń