#204 Love, Rosie


Tytuł oryginalny: When Rainbows End
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 512
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 39.99 zł
Ocena: 8/10

"To nie takie proste, gdy rany próbuje wyleczyć ta sama osoba, która je zadała."

Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex znajdą w sobie dość odwagi, żeby spróbować się o tym przekonać?
Czy warto czekać na prawdziwą miłość? Czy każdy z nas ma swoją "drugą połówkę"? Może dowiemy się tego po lekturze tej ciepłej i wzruszającej powieści.

Wiele osób usłyszała o Love, Rosie dopiero kiedy do kin miał wejść film. Ja jednak - prawdopodobnie jak wiele innych osób - przeczytałam książkę przed tym całym szumem. Wtedy jeszcze powieść nosiła tytuł Na końcu tęczy. Właściwie to zastanawiam się czemu w Polsce został zmieniony. Może ze względu na tytuł filmu, który ma bardzo mało wspólnego ze swoim książkowym pierwowzorem? Tak przynajmniej przypuszczam. 

"Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię Twoje życie."

Forma tekstu w tej powieści nie jest taka jak w innych książkach. Love, Rosie składa się z listów, sms-ów, mailów. To właśnie z nich dowiadujemy się o losach bohaterów, ich porażkach i sukcesach. Mimo że może wydać się to nie zbyt wygodne, to ja od razu przyzwyczaiłam się do tej formy. 

Sama historia jest piękna. Nie opowiada o idealnej, młodzieńczej miłości, a o wspaniałej przyjaźni pomiędzy dwojgiem ludzi, którym życie rzuca same kłody pod nogi. Obserwujemy zmiany jakie zachodzą w obu postaciach, jak dorastają, jak każdego dnia zakochują się w sobie nawzajem bardziej i bardziej, jednak boją się tego przyznać. 

"Pozostawiłam więc moją cudowną, inteligentną rodzinę, zanurzyłam się w ciepłej kąpieli i zaczęłam rozważać samobójstwo przez utopienie. Potem jednak przypomniałam sobie o resztkach ciasta czekoladowego w lodówce i wynurzyłam się, nabierając powietrza w płuca. Dla niektórych rzeczy warto żyć."

Jest bardzo mało historii na tym świecie, które szczerze mnie wzruszyły, ale książka Cecelii Ahern jest jedną z tych "perełek". Nie raz czytając ją, dawałam Rosie i Alex'owi cenne rady. Zazwyczaj było to coś w stylu "powiedz mu, że go kochasz", no ale liczy się do kategorii "cenne rady Julii". 

Zarówno Alexa jak i Rosie bardzo polubiłam. Zżyłam się z nimi, dlatego pod koniec książki trudno było mi się z nimi rozstać. Ta dwójka znała się niemal całe życie. Potrafili rozśmieszać się nawzajem, wspierali w trudnych chwilach. Jednak nie byli razem. Bali się, że jakiekolwiek uczucie romantyczne mogłoby zepsuć ich przyjaźń, którą pielęgnowali latami. Żyjli po swojemu, w dwóch oddalonych od siebie miejscach, z nowymi rodzinami. Z pozoru szczęśliwi, ale w głębi duszy tęskniący za sobą nawzajem. 

Polecam Wam tę powieść bardzo, bardzo serdecznie. Może być ona świetnym pomysłem na prezent dla mamy, cioci, babci, kuzynki. Uczy nas ona, że nie warto czekać z wyznaniem uczuć, bo potem może być już za późno. 

~ A.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.

8 komentarzy:

  1. Czytałam i bardzo lubię. Owszem, nie była idealna, ale za to prawdziwa i wzruszająca - czyli spełniła wszystkie wymagania, jakie jej stawiałam. I uwielbiam film, jest najzwyczajniej w świecie cudowny!
    Zapraszam do mnie na recenzję "Cienia wiatru"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, film także jest genialny <3 Często ekranizacje są gorsze od swoich książkowych odpowiedników, ale w tym przypadku nie jestem w stanie wybrać mojego faworyta :D

      Usuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale nie mogę się doczekać, aż wreszcie to zrobię, bo ta książka czeka na mojej półce już od jakiegoś czasu :D Oglądałam film, i był po prostu świetny, więc z książkowym pierwowzorem musi być tak samo! :) /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest, musisz uwierzyć mi na słowo :D

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się ta powieść ;)
    Forma też bardzo przypadła mi do gustu. Była inna, ale ciekawa :>
    Pozdrawiam, joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie czytałam jeszcze tej książki, a za to oglądałam film. Z pewnością do książki jeszcze wrócę, bo podobała mi się ta historia w formie filmu, pewnie za jakiś czas sobie ją odświeżę w formie papierniczej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak uwielbiam powieści Ahern, tak tym razem zupełnie mi się nie podobało - miałam wrażenie, że czytam o dwójce ludzi, którzy ciągle nie wiedzą, czego chcą i niestety to przesłoniło mi całą (pewnie momentami świetną, no i uroczą, jak to u Ahern) fabułę. No i forma - niestety mnie dość mocno męczyła.

    OdpowiedzUsuń