#210 Pieśń Dawida


Tytuł oryginalny: The Song of David
Autor: Amy Harmon
Wydawnictwo: EditioRed
Liczba stron: 312
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 10/10


"Wszyscy umrzemy. Tak skończy się historia każdego z nas. Bez odstępstw i wyjątków. Wszyscy umrzemy. Młodzi, starzy, silni, słabi. Każdy z nas, prędzej czy później."


Czasem najważniejsze walki to te, których nie spodziewamy się wygrać.
Dawid walczył od dzieciństwa. Jeździł po świecie, imprezował, wydawał pieniądze, ale to walka stała się sensem jego życia. Kształtowała go. Dawid, zwany Tagiem, stał się impulsywnym i prowokacyjnym młodzieńcem. Nie stronił od alkoholu. Kiedy zaginęła jego starsza siostra, w poczuciu winy targnął się na własne życie. Kilkakrotnie. Dopiero spotkanie z Mojżeszem umożliwiło mu uporządkowanie własnego wnętrza, choć okoliczności narodzin tej przedziwnej przyjaźni były niecodzienne. W życiu Taga pojawiła się także niewidoma Millie. Od razu wiedział, że to ktoś zupełnie wyjątkowy, o kogo warto walczyć. Millie stała się dziewczyną życia Dawida i kochała go całym sercem. Dzięki niej czuł się bezpieczny i akceptowany. I nagle zniknął bez śladu. Sprzedał mieszkanie, zabrał samochód i wyjechał bez słowa pożegnania, nie zostawiając choćby wskazówki, dokąd i dlaczego odchodzi.


Niedawno na blogu pojawiła się recenzja poprzedniej książki Amy Harmon - Prawo Mojżesza -, która mnie zawiodła. Dlaczego więc sięgnęłam po kolejną powieść z tej duologii? Ze względu na Taga, zdecydowanie najlepszego bohatera wykreowanego przez Harmon. I jak pewnie Możecie zauważyć, Pieśń Dawida spodobała mi się znacznie bardziej niż pierwsza część. 

"Myślę tylko, że większość ludzi robi wokół Boga zbyt wiele szumu, tocząc wojny w jego obronie lub demonstracyjnie mu zaprzeczając. 

Dla mnie Bóg był po prostu dobrym gościem. Lubiłem z nim rozmawiać."


Cała historia zaczyna się tym, że Dawid nagle znika. Sprzedaje dom, oddał swoją działalność współpracownikom, zabrał samochód. A co najważniejsze, porzucił Millie, dziewczynę, która była w nim zakochana nad życie i vice versa. Nikt nie wie gdzie jest, dlaczego tak po prostu uciekł. 

W poprzedniej książce zabrakło mi humoru oraz czegoś, co ścisnęłoby mnie za serce. Tutaj Autorka naprawia te wszystkie "błędy", przez które czytanie Prawa Mojżesza było po prostu katorgą. 
Zacznijmy może od tego, że w Pieśni Dawida znajdziemy znacznie więcej dialogów, co dla mnie jest dużym plusem, bo - jak już nie raz wspominałam - wolę kiedy książka nie jest pełna bezsensownych opisów dosłownie wszystkiego. 

Pomówmy o bohaterach. Już w pierwszej części pokochałam Taga, czyli tytułową postać Pieśni Dawida. Dla niego od zawsze liczyło się tylko jedno - walka. Jednak gdy ginęła jego siostra, młody mężczyzna poddał się, nie raz próbował popełnić samobójstwo. Losy Mojżesza i Taga splatają się w dość nieoczekiwanych okolicznościach, jednak ja od razu przeczułam, że to będzie przyjaźń na wieki. 

"Możesz biec, ukrywać się lub umrzeć, ale cokolwiek zrobisz, będziesz sobą."

Prawo Mojżesza nie wzbudziło we mnie emocji takich jak powinno. Nie płakałam, nie miałam ochoty nikogo zabijać. Nic z tych rzeczy. Natomiast drugi tom to zupełnie inna historia. Jest smutna, ale jednocześnie podnosząca na duchu. Porusza wiele ważnych tematów, a przykład przyjaźń, choroby, miłość pomimo wielu przeszkód. Ostatnie kilkadziesiąt kilkanaście stron wywołało u mnie wiele, WIELE emocji. 

Jeśli tak jak mi, nie przypadło Wam do gustu Prawo Mojżesza, to serdecznie polecam zapoznanie się z drugą częścią, w której ja się po prostu zakochałam. Cieszę się, że dałam drugą szanse pani Harmon, ponieważ historia Taga jest warta uwagi.

~ A.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie HELION.

2 komentarze:

  1. Najpierw muszę przeczytać "Prawo Mojżesza" :) Bo jestem w tyle z tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze "Prawa Mojżesza", ale na obie książki z tej duologii mam wielką ochotę! :) /Klaudia

    OdpowiedzUsuń