Dziękuję.

Drogie Bukowe!
Wczoraj był bardzo ważny dzień. Dwa lata temu powstałeś. No i w końcu, po prawie 9 miesiącach wrócił Teen Wolf, więc ten... Nie ważne, jak zwykle odbiegam od tematu. Miałeś urodziny! Istniejesz już w Internetach dwa lata. Borze i lesie, jak to szybko minęło.

Wszystko zaczęło się w gimnazjum. Nigdy nie byłam fanem czytania. Dopiero w wieku 13 lat przeczytałam z własnej woli książkę dłuższą niż 100 stron. Jak dobrze wiesz, były to Igrzyska Śmierci. To właśnie dzięki książkom poznałam moje najlepsze na tym chorym świecie przyjaciółki. To właśnie dzięki książkom powstałeś Ty (no i dzięki Abigail, ale o tym zaraz).

Pamiętam jak 24 miesiące temu obejrzałam przypadkowy filmik Abigail z Wyznań Książkoholiczki. Potem przeczytałam jej bloga. Strasznie zafascynowało mnie to, że ktoś pisze o książkach. Nie mogłam nadziwić się, iż istnieje coś takiego jak blog recenzencki. Serio, miałam 14 lat i pierwszy raz w życiu natknęłam się na recenzję. I od tamtego dnia nie wystarczyło mi już czytanie książek. Chciałam zacząć o nich pisać.

Następne dwa dni były istnym chaosem. Cały weekend spędziłam zamknięta w pokoju próbując Cię stworzyć, żebyś był taki jak chciałam. Najgorsze było wymyślenie nazwy. Miałam tyle pomysłów...Niestety, żaden nie wydawał mi się właściwy. Dopiero później znalazłam genialną, kreatywną nazwę, której żaden blog nigdy nie miał - Zaczytana. Dobre, co nie? Pamiętasz ten ohydny, kolorowy nagłówek, który uznałam za dzieło sztuki? Ja też. Nadal czasami widuję go w koszmarach. Jak go zrobiłam, byłam z siebie tak cholernie dumna.



Powiedzmy sobie szczerze, moje recenzje były do dupy. I pewnie nadal są, ale ktoś to czyta, prawda? Więc chyba nie jest aż tak źle. Z naciskiem na chyba. Jednak pisałam je mimo wszystko. Sprawiało mi to ogromną radość. Po raz pierwszy w życiu poczułam, że robię to, co powinnam. I to było wspaniałe uczucie. Znalazłam swoje miejsce, na które wpływ miałam tylko i wyłącznie ja.

Najpierw zobaczyła Cię moja mama. Chyba jej się podobało, że zaczęłam robić coś ze swoim życiem. Po dwóch miesiącach pokazałam Cię Natalii. Jej chyba też się spodobałeś. Ogólnie nie chciałam, żeby ktoś o Tobie wiedział. Bałam się, że zostanę wyśmiana. Jednak w końcu się przemogłam i na lekcji informatyki pokazałam Cię moim ówczesnym koleżanką. I miałam rację: zostałam wyśmiana. Nigdy w życiu nie czułam się tak upokorzona jak tamtego dnia. Czytały moje recenzje, pytały się czy to tak na serio. Jedna nawet powiedziała, że i tak nic z tego nie wyjdzie oraz dlaczego męczę biednych ludzi w Internecie swoimi wypocinami. Po powrocie do domu, zmieniłam wszystko. Żeby tylko już Cię nie znalazły. Było mi wstyd za nie. A właściwie tylko za tę jedną sukę, do której nadal mam uraz.

Po kolejnych dwóch miesiącach uznałam, że mogę zaufać Natalii i znowu wysłałam jej linka. I chyba znowu jej się podobało. Martynie pokazałam Cię dopiero, gdy odniosłam pewnego rodzaju sukces - zawarłam pierwszą, oficjalną współpracę recenzencką z wydawnictwem, czyli po mniej więcej 6 miesiącach Twojego istnienia. 

Nigdy nie wiedziałam o co chodzi z tymi całymi współpracami recenzenckimi. Kiedy zaczęłam śledzić kilka większych blogów, nie raz widziałam zdanie w stylu "Za książkę dziękuję wydawnictwu takiemu i takiemu", ale nie zwracałam na to większej uwagi.
Pierwszy egzemplarz recenzencki przysłało mi Wydawnictwo Jaguar i była to Akademia dobra i zła. Nadal pamiętam jak bardzo była podekscytowana, że dostałam darmową książkę. I szczerze mówiąc, to po dwóch latach nadal reaguję tak samo na każdy egzemplarz do recenzji. No ale znowu odbiegam od tematu. Akademia dobra i zła to pierwsza książka od wydawnictwa.
Jednak pierwszym wydawnictwem, z którym zawarłam współpracę, było wydawnictwo Albatros. Przysłali mi propozycję zrecenzowania książki Starter Lissy Price. Dwa razy pytałam biedną Panią z wydawnictwa czy na pewno wysłała maila do odpowiedniej osoby (tak, do odpowiedniej). Kiedy powieść do mnie przyszła, próbowałam zachować spokój. Naprawdę się starałam. Ale moja mama była tak podekscytowana i nakręcona, że nie potrafiłam się powstrzymać i obie krzyczałyśmy na cały dom. Ulicę. Osiedle.

W ciągu następnych paru miesięcy działo się wiele. W maju zawarłam współpracę z Wydawnictwem SQN oraz Feerią. W lipcu spełnił się mój sen i do grona swoich recenzentów przyjęło mnie Wydawnictwo Otwarte. W sierpniu zawarłam współpracę z IUVI, a we wrześniu z Bukowym Lasem. W listopadzie przyjęło mnie Wydawnictwo Media Rodzina oraz MAG. W styczniu 2016 roku zawarłam współpracę z Grupą Wydawniczą Foksal, Wydawnictwem Akurat oraz Muza. W kwietniu dołączyłam do grona recenzentów HarperCollins, a w sierpniu pod swoje skrzydła przyjęła mnie Księgarnia Internetowa Love Book oraz Księgarnia Mega Książki.

Jak widzisz, trochę tego jest. Wspólnymi siłami dokonaliśmy czegoś, co na początku wydawało mi się tak cholernie nierealne. Dlatego w tym długim liście, pragnę Ci podziękować. Za wszystkie piątkowe wieczory, gdy pisałam recenzje na następny tydzień. Za wszystkie chwile, w których podnosiłeś mnie na duchu. Nie raz chciałam się poddać, wykręcić brakiem czasu. Ale nie potrafiłam. Pisanie stało się dla mnie oddycham i każdego dnia, kiedy nie mam czasu do Ciebie zaglądnąć, boli mnie serce. Naprawdę.
W ciągu tych dwóch lat moje życie zmieniło się o 180 stopni. Dzięki Tobie poznałam wielu cudownych ludzi, z którymi niestety nie udało mi się spotkać na tego rocznych targach, ale na następnych na pewno już będę (pozdrawiam wszystkich z Pogaduch <3).

Dziękuję, że jesteś. Mam nadzieję, że będziesz jeszcze długi czas.
Julia

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dzisiaj mamy 17 listopada 2016 roku. Blog powstał 16 listopada 2014 roku, jednak z powodu małych przeszkód związanych z brakiem Internetu, post pojawia się dzisiaj. Jednak nie znaczy to, że zapomniałam, co to to nie. 

Dziękuję Wam czytelnicy za to, że jesteście. Bez Was to nie byłyby te same Bukowe. Cieszę się z każdego Waszego komentarza, uwagi na temat posta. I mam nadzieję, że moje emocjonalne podejście do seriali nie przeszkadza Wam aż tak bardzo.
Poza tym, mały konkurs urodzinowy pojawi się już jutro lub w sobotę. Mam nadzieję, że nagrody Wam się spodobają :) 
Minęły dwa lata, w ciągu których działo się bardzo dużo. Egzaminy, nowa szkoła, spontaniczny wyjazd na targi książki, spotkanie z Roth, Flanaganem i Ćwiekiem. 
Duuuuuuuuuuuużo. 

~ A. 


2 komentarze:

  1. Serdecznie gratuluję wytrwałości i tych wszystkich wspaniałości, które wydarzyły się po drodze oraz życzę kolejnych, tak owocnych lat, w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, bardzo gratuluję Ci tylu współprac :) ale zasłużyłaś na nie swoją ciężką pracą :)

    OdpowiedzUsuń