Stosik styczniowy + TBR na luty 2016


Ave. Dzisiaj mam dla Was podsumowanie stycznia 2016 roku. Był on owocnym miesiącem zarówno w zdobycze książkowe, jak i ilość przeczytanych powieści.W styczniu kupiłam tylko jedną książkę, która jest moją lektura szkolną. Niestety w pierwszym miesiącu 2016 roku trafiłam na aż trzy beznadziejne powieści. Szkoda, bo myślałam, że będą lepsze. Poza tym poznałam nowe książkowe love w powieści, która jest moim absolutnym faworytem tego miesiąca. 
W styczniu nawiązałam trzy nowe współprace. Z wydawnictwem Muza, Akurat oraz Grupą Wydawniczą Foksal. Chociaż Muza i Akurat można liczyć jako jedno, więc z dwoma. Bardzo się cieszę i dziękuję za zaufanie! 

STOSIK

- Stowarzyszenie umarłych poetów - N. H. Kleinbaum (kupione)
- Imperium Ognia - Sabaa Tahir (egzemplarz recenzyjny)
- Gregor i przepowiednia zagłady oraz Gregor i klątwa Stałocieplnych - Suzanne Collins (j.w)
- Panika - Lauren Oliver (j.w)
- Tu i teraz - Ann Brashares (j.w)
- Armada - Ernest Cline (j.w)
- Złe dziewczyny nie umierają - Katie Alender (j.w)
- Kuracja samobójców - Suzanne Young (j.w)
- Lato koloru wiśni - Carina Bartsch (j.w)
- Marsjanin - Andy Weir (j.w)
- Światło, którego nie widać - Anthony Doerr





PRZECZYTANE

Imperium Ognia - Sabaa Tahir
Tu i teraz - Ann Brashares
Panika - Lauren Oliver
- Kłamstwo Doskonałe - Sara Shepard
Armada - Ernest Cline
Złe dziewczyny nie umierają - Katie Alender
Kuracja samobójców - Suzanne Young 
Lato koloru wiśni - Carina Bartsch
Marsjanin - Andy Weir 
- Girl Online. W trasie - Zoe Sugg

EBOOKI:
- Cinder - Marissa Meyer
- Pretty Little Liars. Rozpalone - Sara Shepard
- Szklany Miecz - Victoria Aveyard


Do tego przeczytałam 40 stron Stowarzyszenia Umarłych Poetów, 156 stron Magnus Chase and the sword of summer oraz 87 stron Gregora i klątwy Stałocieplnych. 

Przeczytanych książek: 13
Nowych w biblioteczce: 12
Najlepsza przeczytana książka bez kontynuacji: Marsjanin <3 <3 <3 
Najlepsza przeczytana książka z kontynuacją: Szklany Miecz 
Największe zaskoczenie: Marsjanin
Najgorsza przeczytana książka: Armada, Girl Online. W trasie, Tu i teraz

TBR NA LUTY

W lutym chciałabym przeczytać kilka książek:
- Stowarzyszenie Umarłych Poetów
- Gregor i klątwa Stałocieplnych 
- Światło, którego nie widać
- Chłopcy 4. największa z przygód

Poza tym w styczniu zrobiłam swój pierwszy słoiczek TBR i postanowiłam, że w każdym stosiku wylosuję jedną karteczkę z książką, którą będę musiała przeczytać w danym miesiącu. Powieści na luty 2016 jest (a może są?) Pretty Little Liars. Skruszone. Nie mogę się doczekać, bo z tomu na tom PLL jest co raz bardziej pokręcone. Ciekawe co będzie teraz...

~ A. 

#162 PRZEDPREMIEROWO Panika



Tytuł oryginalny: Panic
Autor: Lauren Oliver
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Ilość stron: 360
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 36.90 zł
Ocena: 9.5/10
Data premiery: 03.02.2016 r.


"O to własnie chodzi w zaufaniu (...) Nigdy nie masz pewności."

Wyobraź sobie senne, pogrążone w beznadziei miasteczko.
Wyobraź sobie dziewczynę, która nie wierzy, że może ją spotkać coś dobrego.
Wyobraź sobie grę, w której każdy musi podjąć śmiertelne ryzyko, by wygrać wielką nagrodę – przepustkę do lepszego życia.
Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i czuwają nad przebiegiem rywalizacji. Uczestnicy zostają zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom.
Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy nie spodziewała się, że to zrobi. Aż do tego lata.

Panice usłyszałam już dawno temu. Nawet chciałam kupić ją w wersji anglojęzycznej, ponieważ opis brzmi bardzo zachęcająco. Panika to moja pierwsza książka autorstwa Lauren Oliver, ale na pewno nie ostatnia. Powieść tą czyta się niesamowicie szybko, ponieważ dużo się tutaj dzieje. W Panice nie ma rozległych opisów czy głupkowatych dialogów. Książka jest dobrze dopracowana, nie ma tu niedokończonych wątków, które nękałyby mnie po skończonej lekturze. Plus dla pani Oliver. 



"Ale owady w zasadzie lubił, uważał je za fascynujące. W jakimś sensie były podobne do ludzi - głupie i czasami bezwzględne, kiedy zaślepiał je egoizm."

Powieść ma niesamowity klimat, a sposób w jaki autorka opisywała wydarzenia mające miejsce w książce jest świetny. Podczas czytania czułam się jakbym stała obok bohaterów, była uczestniczką Paniki. Ze strony na stronę co raz bardziej przywiązywałam się do postaci. Im bliżej końca, tym bardziej miałam poszarpane nerwy. Lauren Oliver, co ty robisz z człowiekiem?! 

Panice rozdziały podzielone są pomiędzy Heather i Dodga. Moim zdaniem jest to trochę bezsensu, ponieważ w tej powieści mamy narratora trzecioosobowego. Chociaż myślę, że autorka stworzyła taki podział, żebyśmy mieli wgląd w życie obojga głównych bohaterów. 


Heather jest naprawdę dobrze wykreowaną postacią. Troskliwa, miła, ale z ciętym językiem. Poza tym jest odważna i nie raz to wykazała. W końcu trzeba być dzielnym (albo walniętym), żeby wziąć udział w Panice. 

Do Dodga też nie mam się o co przyczepić. Należy on do grupy "typowych facetów z książek dla młodzieży". Oczywiście jest tajemniczy, ale można by uznać, że jest także trochę zamknięty w sobie. No, ale nie dało się go nie lubić. 
Osobą, która irytowała mnie niezmiernie była Natalie, najlepsza przyjaciółka Heather. Była tak irytująca, że nie da się tego opisać. Do tego źle traktowała Heather, uważała się za pępek świata. Takich bohaterów to można tylko rzucić na pożarcie zombie. 


"Nagle poczuł smutek, że czas tak nieubłaganie pędzi do przodu. Był jak fala powodziowa - zostawiał za sobą tylko śmieci."

Okładka powieści bardzo mi się podoba. Jest znacznie ładniejsza niż oryginalna. Książka posiada skrzydełka, dzięki czemu nie martwiłam się aż tak bardzo, że pozaginam rogi. Z przodu znajdziecie krótką informację o autorce. 

Powieść polecam i to jest takie polecam przez duże "p". Naprawdę, Panika jest warta uwagi, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką książką. Jeśli będziecie mieli szanse to zajrzyjcie, a nuż pokochacie historię Heather oraz Dodga. Powieść na pewno będzie gratką fanów Delirium oraz 7 razy dziś. 

~ A.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu/Moondrive

#161 Tu i teraz


Tytuł oryginalny: The Here and Now
Autor: Ann Brashares
Wydawnictwo: GW Foksal/YA!
Ilość stron: 248
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 34.99 zł
Ocena: 5/10


"Kiedy otwierasz się przed kimś i zaczynasz czuć do niego to, co czujesz, co wtedy robisz? Usiłujesz to zignorować, może nawet o tym zapomnieć, ale nie możesz już tego unicestwić ani cofnąć."

Jest 2014 rok. Cztery lata temu szesnastoletnia dziś Prenna James wyemigrowała do Nowego Jorku, w którym nadal czuje się obco. Problem polega na tym, że dziewczyna nie przybyła z innego kraju – przybyła z przyszłości, w której ludzkość została zdziesiątkowana z powodu roznoszonej przez komary zarazy, a świat, który znamy, legł w gruzach. Ucieczka w przeszłość była jedyną szansą ocalenia dla tych, którzy przeżyli. Wszyscy muszą absolutnie podporządkować się dobru społeczności i ściśle przestrzegać reguł. Nawiązywanie bliskich relacji z „tubylcami” jest zakazane. Tylko co zrobić, kiedy na horyzoncie pojawia się przystojny chłopak, Ethan Jarves?

Wiele ludzi zastanawia się jak będzie wyglądała przyszłość. Czy będziemy poruszać się za pomocą latających samochodów? Znajdziemy lekarstwo na raka? A co jeśli nie będzie ona tak kolorowa jak to sobie wyobrażamy? Ocieplenie klimatu, brak lasów, rozprzestrzenianie się bardzo groźnych chorób roznoszonych przez insekty. W Tu i teraz właśnie tak wygląda przyszłość, z której pochodzi główna bohaterka. Razem z innymi, którzy przeżyli dziewczyna cofnęła się w czasie do roku 2010. Jednak, mimo że minęły już 4 lata odkąd Prenna przybyła z przyszłości, to nadal czuje się ona obco w środowisku nieświadomych, niszczących Ziemię "tubylców czasu". 



"Ludzie tutaj zachowują się, jakby wspaniałe rzeczy zostały już utracone, ale się mylą. Wciąż mają jeszcze tak wiele do stracenia."


Książka jest stosunkowo cienka. Ma zaledwie 248 stron, co w porównaniu z innymi książkami jakie ostatnimi czasy czytałam nie jest zbyt dużo. Powieść napisana jest lekkim, młodzieżowym językiem, dzięki czemu łatwo jest "wbić" się w dość pokręconą akcję. Trudno było mi przebrnąć przez początek powieści, ponieważ nie działo się tam za dużo. Dopiero później wciągnęłam się w historię Prenny, ale mimo to czuję się lekko zawiedziona. 

W Tu i teraz brakuje mi spontaniczności. Nie ma tu wydarzeń, których nikt by się nie spodziewał. No, chociaż jest jedno, które mnie osobiście zaskoczyło, jednak nie doczekałam się wytłumaczenia tego wątku. Niestety autorka poruszała kilka tematów, a potem zostawiała je bez żadnego komentarza co mnie naprawdę bardzo irytowało. 


"Czuję, jak cała nadzieja i optymizm wyciekają ze mnie niczym krew z żył."

Bohaterowie są zróżnicowani. Jednych polubiłam bardziej, innych mniej. Prenny można nazwać odważną. Nie raz widać, że ma dość chowania się w kącie, chce coś zmienić. Muszę przyznać, że polubiłam ją właśnie za jej buntowniczy charakter. Dziewczyna jest naprawdę inteligentna, ale momentami miałam ochotę jej przyłożyć. 
Ethan jest...dziecinny. To słowo idealnie oddaje jego charakter oraz infantylne zachowanie. Chłopak myślał tylko o jednym, nie zważał na swoje czyny. Nie obchodziły go konsekwencje. Ale miał też dobre momenty, w których nie zachowywał się jak totalny idiota i smarkacz. 

Pomysł na powieść jest świetny, ale jego potencjał nie został dobrze wykorzystany. Szkoda. Ta książka nie powaliła mnie na kolana, oczekiwałam czegoś innego. Brakowało mi zwrotów akcji. Poza tym autorka mogła dodać więcej opisów przyszłości, ponieważ to ona jest jednym z najważniejszych elementów powieści. Zamiast tego pani Brashares skupiła się na teraźniejszości, w której żyjemy. 
~ A. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal/Wydawnictwu YA!

#160 Lato koloru wiśni


Tytuł oryginalny: Kirschroter Sommer
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 496
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 34.90 zł
Ocena: 7/10

"Moja teoria, że mężczyźni przychodzą na świat z wadą mózgu, potwierdzała się z każdym dniem."

Emely, obdarzona odrobinę sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa, szczerze cieszy się z przeprowadzki jej najlepszej przyjaciółki do Berlina. Nie wie jeszcze, że szalona Alex zamierza zamieszkać w mieszkaniu swojego brata, przystojnego, szmaragdowookiego bruneta, z którym Emely łączą niemile wspomnienia. Na szczęście wkrótce dziewczyna otrzyma romantyczny mail od tajemniczego wielbiciela...

O Lecie koloru wiśni naczytałam się wiele dobrego na różnych blogach. Wszyscy wychwalali tę powieść, więc w końcu musiało dojść do tego, że i ja po nią sięgnę. 
Książka jest napisana naprawdę prostym językiem, dlatego czyta się ją szybko i przyjemnie. Właściwie to jej się nie czyta, ją się pochłania. Bardzo trudno przychodziło mi odrywanie się od lektury. Nie znaczy to jednak, że Lato jest nie wiadomo jak wspaniałe, bo nie jest. Książka jest przewidywalna, momentami nudnawa, ale mimo to coś trzymało mnie przy tej książce. To coś, a właściwie ktoś ma imię. 


"- Wiesz co? Gdyby w słowniku były obrazki, obok słowa "dupek" znajdowałoby się twoje zdjęcie.
- Wow - zaśmiał się -  Można by pomyśleć, że mnie nie cierpisz.
- Mogę tylko zasugerować, byś zaufał swojej intuicji."


Powieść ta nie wyróżnia się niczym od innych książek o miłości dla młodzieży. Mamy tu twardo stąpającą po ziemi bohaterkę, która ucieka od miłości, przystojnego oraz czarującego chłopaka i przyjaciółeczkę, którą bardzo chciałabym zabić. Kreacja bohaterów nie jest najlepsza, ale mamy przynajmniej jakieś podstawowe informacje o każdym z nich. Jednak autorka nie stworzyła ich na jedno kopyto. Każdy ma cechy charakterystyczne dla siebie i tylko dla siebie. 

Ogromną zaletą powieści jest humor. Ten, który znalazłam w powieści pani Bartsch idealnie trafił w mój gust. Jest on wredny, sarkastyczny, pełen drwin i cynizmu. Teksty bohaterów nie raz sprawiły, że się uśmiechnęłam. Naprawdę, warto przeczytać tę powieść chociażby dla żartobliwość, której jest tu bardzo dużo.


"- O co chodzi w tym filmie? – spytałam szybko, patrząc na telewizor, zanim on zdążył wpaść na absurdalny pomysł, że chciałabym z nim porozmawiać.
- Nie mam pojęcia (…). Kiedy chciałem zacząć go oglądać, ktoś zadzwonił do drzwi.
- Tak, można powiedzieć, że głupio wyszło."


Emely jest...trudna. Denerwująca, momentami nie do końca rozgarnięta. Udawała inteligentną oraz silną młodą kobietę, ale ta rola niezbyt jej wychodziła. Szczególnie denerwowała mnie, gdy na siłę starała ignorować Elyasa. Jej brak zaufania nie raz przyprawiał mnie o ból głowy. 
Do samego Elyasa nie mam żadnych zarzutów. On naprawdę starał pokazać się Emely z jak najlepszej strony. No, może nie zawsze mu wychodziło, ale liczą się chęci, prawda? 
A teraz przyszła pora na najgorszą, najbardziej irytującą postać. Mowa o "najlepszej" przyjaciółce Emely - Alex. Ta osoba to po prostu chodząca katastrofa. Niby uwielbia Emely, zawsze jest gotowa jej pomóc, a mimo to obchodzi ją tylko czubek jej własnego nosa. Gada tylko o sobie i zawsze robi na złość głównej bohaterce. Z tak pustą postacią dawno nie miałam do czynienia. 

O książce mam mieszane zdanie. Z jednej strony bardzo mi się podobała, ale z drugiej... Polecam tę powieść fanom romansów, bo miłośnicy fantastyki nie znajdą tu raczej nic dla siebie. Zakończenie Lata koloru wiśni jest załamujące i sprawiło, że muszę sięgnąć po drugi tom, dowiedzieć się jak potoczą się losy Emely. Ten list na końcu?! Co to w ogóle miało być? 

~ A.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina. 

#159 Marsjanin


Tytuł oryginalny: The Martian
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 384
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 39.99 zł
Ocena: 10/10

"Mam całkowicie przesrane."

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.
Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!
Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

Marsjanina zaczęłam czytać z lekką - oraz bezpodstawną - obawą. Jednak moje wątpliwości zostały rozwiane już przy pierwszym zdaniu. Książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ styl autora jest naprawdę genialny. Nie mogę powiedzieć, że język jest prosty, bo skłamałabym. W książce, pan Weir nie raz korzystał z typowo naukowego słownictwa, które dla niektórych mogą okazać się czarną magią. Jednak nie przejmujcie się, wszystkie zjawiska były dokładnie wytłumaczone. Nie należę do osób, które lubią czytać książki o technice, zjawiskach chemicznych, biologicznych czy fizycznych. Ale tutaj wszystko było opisane w taki sposób, że czytanie o tym wszystkim sprawiało mi przyjemność i nie wywoływało nudy co jest ogromnym plusem. 


"[12.04] JPL: (...) Proszę, uważaj na swój język. Wszystko, co napiszesz, nadajemy na żywo na cały świat.

[12.15] WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (.Y.)."

Naprawdę podziwiam autora za jego wiedzę na temat techniki, fizyki oraz innych nauk ścisłych. Widać, że mężczyzna poświęcił wiele czasu na zagłębianie się w - na przykład - technologię wykorzystywaną przez NASA. Muszę przyznać, że zaczytując się w opowieści o Marku czułam się, jakbym czytała historię, która wydarzyła się naprawdę. Wszystko jest bardzo realistycznie opisane, więc trudno uwierzyć mi, że to fikcja. Trzeba być prawdziwym geniuszem, żeby stworzyć coś tak świetnego. 

W powieści występują  dwa rodzaje tekstu. Pierwszy z nich to dziennik Marka, w którym opisuje on wydarzenia, które miały miejsce na Marsie. To właśnie zapiski Watney'a  przeważają w książce. Drugą częścią są zdarzenia dziejące się w siedzibie NASA lub - ogólnie - na Ziemi. Te rozdziały przypominają takie, które znajdują się w zwykłych książkach, czyli jest tak dużo dialogów. 


"Jak to jest? - zastanawiał się. - Utknął tam, myśli, że jest całkiem sam i że go opuściliśmy. Jaki wpływ ma to na ludzka psychikę?

Odwrócił się w stronę Venkata.
- Zastanawiam się, co teraz myśli.

WPIS W DZIENNIKU: SOL 61.
Jak Aquaman może kontrolować wieloryby? To ssaki! Bez sensu."


Marka Watney'a nie da się nie lubić. Bohater został bardzo dobrze wykreowany. Ma ona zalety, ale także wady, dlatego jest bardziej "ludzki". Musicie wiedzieć, że Mark ma niesamowite poczucie humoru. Po pierwszych 50 stronach miałam zaznaczone co najmniej 10 cytatów, śmiesznych cytatów. Bardzo spodobało mi się podejście bohatera do jego jakże beznadziejnej sytuacji. Nie schował się on w kącie, gdy tylko coś szło nie po jego myśli (a działo się tak często) tylko starał się omijać przeszkody i przeżyć na Marsie do przylotu Aresa 4. Mark jest pomysłowy oraz bystry. Ma szeroki zakres wiedzy oraz - co najważniejsze - jest botanikiem. Bójcie się mocy botaników! 

Podsumowując, książkę polecam Wam bardzo,  bardzo gorąco. Zwolennikom książek o tematyce naukowej, ale także tym, którzy powieści o takiej tematyce omijają szerokim łukiem. Naprawdę musicie 
 zapoznać się z historią Marka Watney'a, ponieważ jest ona świetna i wciągająca jak diabli! 


"Natychmiast się rozwalił. Ekran poczerniał, zanim opuściłem śluzę. Wygląda na to, że L w LCD nie znalazło się przypadkiem. Znaczy, że to jest ekran ciekłokrystaliczny. Zgaduję, że albo kryształy wyparowały, albo się zamroziły. Może napiszę opinię klienta. "Zabrałem go na powierzchnię Marsa i przestał działać. 0/10"."

~ A. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat/Muza.

#158 Kuracja samobójców + Rehabilitacja


Tytuł oryginalny: The Treatment + The Recovery
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 448 
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: 39.90 zł
Ocena: 9/10

"Program sprawił, że stali się innymi ludźmi. Uleczył ich, a równocześnie zniszczył."


Sloane i James uciekli przed epidemią i programem, ale nie udało im się uciec przed niebezpieczeństwem. Bo program nie chce o nich zapomnieć…
Teraz, dołączywszy do grupy buntowników, muszą uważać na to, komu mogą zaufać, i znaleźć sposób na obalenie programu i powstrzymanie epidemii. A to jest bardzo trudne, gdy w pamięci mają tyle białych plam. Pomóc im może tylko Kuracja – tajemnicza tabletka, która może przywrócić wspomnienia. Za bardzo wysoką cenę. I istnieje tylko jedna dawka.

Kuracja samobójców jest to drugi tom Plagi samobójców. Pierwsza część serii o Sloane podbiła moje serce, więc nie mogłam doczekać się aż w końcu będę miała Kurację w swoich łapkach. 
Zaczynając powieść miałam nadzieję na jeszcze większą dawkę emocji niż w Pladze, bo tom pierwszy skończył się w bardzo, ale to bardzo nie odpowiednim momencie. Po części moje prośby zostały wysłuchane. Dlaczego po części? Ponieważ autorka nie podniosła sobie poprzeczki, ale jednocześnie nie obniżyła jej na tyle, by drugi tom był gorszy od pierwszego. 

"- Nie pałasz do mnie nienawiścią za to, że kocham Sloane. A ja nie nienawidzę cię za to, że kochasz moją dziewczynę, ponieważ ona kocha mnie bardziej.
- To wielkoduszne z twojej strony."

W Kuracji samobójców akcja pędzi niemiłosiernie. Ale nie od początku, ponieważ, gdy zaczynałam książkę, przebrnięcie przez pierwsze kilka rozdziałów było koszmarem. Dopiero po tym nieszczęsnym początku znowu wkręciłam się w historię Sloane i przepadłam. Autorka częstuje nas wieloma zwrotami akcji, utrudniając przy tym życie Sloane, Jamesa oraz innych. 

W książce znajdziemy także nowelkę - Rehabilitacja. Opowiada ona o wydarzeniach, które miały miejsce kilka miesięcy po zakończeniu Kuracji. Głównym bohaterem tego opowiadania jest Realm. Muszę przyznać, że o ile w pierwszym i drugim tomie ten facet doprowadzał mnie do białej gorączki, to w Rehabilitacji naprawdę go polubiłam. Nowelka nie jest długa. Ma 47 stron, jednak wystarczyło tylko tyle by autorka przekonała mnie do Michaela. 

"- Chciałem wrócić do Oregonu - wyjaśnił James - ale gdy przy szosie zobaczyłem billboard, z którego spoglądała moja przystojna gęba, obleciał mnie strach. - Puścił do mnie oko, dając do zrozumienia, że się wygłupia. 
- Kierowcy musieli się dekoncentrować, gdy mijali te billboardy - zauważyła wesoło Dallas.
- Owszem - odparował James. - Przy drodze gromadziły się tłumy turystów robiących zdjęcia. Samochody stały w korkach. Wiedziałem, że się nie przedrę incognito."

Minusem powieści jest Sloane. Po przeczytaniu Plagi samobójców dziewczyna dołączyła do mojej listy najlepszych bohaterek. Teraz jednak zmieniłam zdanie. W drugiej części Sloane strasznie mnie irytowała. Szczególnie swoim podejściem do Jamesa oraz Michaela. Traktowała ich jak rękawiczki, które może zmieniać kiedy jej się zachce. Pod koniec co prawda jej zachowanie wróciło do normy, ale mimo wszystko trochę zawiodłam się na zmianie, która w niej zaszła. 

Kuracja samobójców była świetną książką, pomimo wady w postaci Sloane. Powieść czyta się szybko oraz przyjemnie ze względu na prosty język idealnie pasujący do książki młodzieżowej. Cieszę się, że powieść utrzymała poziom swojej poprzedniczki. Z bohaterami zżyłam się bardzo mocno i trudno jest mi się z nimi rozstawać. Już nie mogę doczekać się trzeciej części. A skoro o Leku dla samobójców mowa to jestem ciekawa co znajdzie się w książce, ponieważ nigdzie nie ma żadnej informacji o kolejnym tomie. Myślę, że w skład Leku będą wchodziły dwie nowelki: The Epidemic oraz The Remedy. 

~ A
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria.

Liebster Blog Award (któreś tam...)

Okey, zostałam nominowana do LBA przez dwie osóbki: Volusequat oraz Turkusową Sowę. Bardzo dziękuję :)


VOLUSEQUAT

1.Jak zaczęła się Twoja historia z blogowaniem?

W skrócie: pewnego dnia znalazłam kanał Abigail Jailette, obejrzałam wszystkie jej filmiki, a potem zaczęła czytać jej bloga. Później uznałam, że też chciałabym pisać recenzje i założyłam "Bukowe"

2.Jakie książki lubisz? I dlaczego?

Lubię różne książki. Od klasyków po fantastykę. A dlaczego to nie wiem...

3.Czy wierzysz w to,że marzenia się spełniają?

Nie. Chociaż to jest śmieszne pytanie, ponieważ dobrze wiem, że moje marzenia nie spełnią się dopóki nie ruszę dupy i czegoś nie zrobię. Więc jeśli liczy się, że sama spełnię swoje marzenia, to tak, wierzę. To co napisałam jest tak chaotyczne, że gratuluję każdemu kto zrozumiał o co mi chodziło.

4.Co sądzisz o osobach,które okaleczają swoje ciało?

Moje przemyślenia na ten temat są tak brutalne, że lepiej nie pisać, bo zaraz odezwą się jacyś obrońcy samobójców i tym podobnych. 

5.Co robisz kiedy jesteś smutna/smutny?

Piszę. 

6.Zastanawiałaś/Zastanawiałeś się dlaczego nasz świat jest pełen nienawiści i zazdrości? Co o tym sądzisz?

Zazdrość jest wrodzoną cechą każdego człowieka. Nie znam osoby, która choć raz by komuś czegoś nie zazdrościła. Nie przeszkadza mi to, ale nie lubię kiedy ktoś mówi, że czegoś mi zazdrości. Czuję się wtedy bardzo niezręcznie. 

7.Masz jakieś swoje wyjątkowe zainteresowania,hobby?

Raczej nie.

8.Z jakim zwierzęciem się utożsamiasz?

Z kogutem. Nie no. Zrobiłam sobie taki test i wyszedł mi delfin. 

9.Ile czasu spędzasz na internecie i dlaczego? Czy uważasz,że jest to potrzebne do życia?

Piszę bloga, więc spędzam sporo czasu w Internecie. Nie wiem, poradziłabym sobie jakoś bez Internetu, ale nie wiem ile wytrzymałabym bez pisania bloga. Więc tak, Internet jest mi potrzebny do życia.

10.Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z dzieciństwa i dlaczego?

Pozwolę sobie pominąć to pytanie.

11.Kim chciałbyś zostać w przyszłości?

Psychiatrą jakkolwiek dziwne to brzmi.

12.Co sądzisz o moim blogu? Powinnam coś zmienić,dodać,usunąć?

Jest bardzo ładny. Po co na siłę coś zmieniać?


TURKUSOWA SOWA

1. Jaki jest twój ulubiony gatunek literacki? Ograniczasz się tylko do jednego gatunku czy nie ma to dla ciebie znaczenia?
Nie ograniczam się tylko do jednego. Lubię fantastykę, Young Adult, New Adult.

2. Jak nazywa się twój ulubiony autor?
Nie powiem. A tak serio są to Suzanne Collins oraz Cassandra Clare.

3. Patrząc na twoją biblioteczkę - przeważają książki autorstwa kobiet czy mężczyzn?
Kobiet.

4. Jak nazywa się twój "książkowy mąż"? (nie będę aż tak okrutna, możesz napisać kilku)
William Herondale. 

5. Najlepsza powieść jednotomowa, na którą trafiłaś?
Fangirl Rainbow Rowell.

6. Lubisz książki tematyczne? Przykładowo takie na święta - o których jest teraz bardzo głośno.
Lubię.

7. Z jaką bohaterką książkową się utożsamiasz?
Nie wiem, spytałam się eksperta i orzekł, że przypominam Alicję z Kronik Białego Królika. No spoko, ale w takim razie gdzie zgubiłam swojego Cole'a? 

8. Czy kiedykolwiek przeczytałaś książkę, która dla innych wydawała się genialna, a dla ciebie była okropna?
Dziedzictwo Ognia. 

(W tym momencie uświadomiłam sobie, że odpowiadałam na złe pytania...Przepraszam Turkusowa Sowo, ale zacznę od pytania 9, okey?)

9. Jaka jest Twoja ulubiona seria książek?
Nie wiem. Serio. Uwielbiam dużo serii, ale skoro mają być serie, a nie trylogie to wybieram Dary Anioła. 

10. Jaka jest Twoja ulubiona książka polskiego autora?
Chłopcy Jakuba Ćwieka

11. Czy lubisz poradniki? Jeśli tak, to o jakiej tematyce?
Nie, nie lubię. 

~ A. 

AFTER Book Tag


Hej. Dzisiaj mam dla Was tag. Nominowała mnie do niego Viola z bloga Time of Book. Mimo, że nie czytałam serii After to dlaczego nie miałabym zrobić tego tagu? Zapraszam!

Tessa - Książka, do której masz mieszane uczucia.
Mieszane uczucia mam do książki, którą niedawno (dokładnie wczoraj) zrecenzowałam. Mówię o powieści Złe dziewczyny nie umierają. Niby podobała mi się, ale jednocześnie jestem trochę zwiedziona. 

Hardin - Książka o nieodpartym uroku.
Książką o nieodpartym uroku jest Fangirl. Ma śliczną okładkę, a do tego treść jest świetna. Jak zobaczyłam tę kategorię to od razu pomyślałam o powieści Rainbow Rowell. 

Zed - Książka, której nie skończyłaś czytać.
Staram się zawsze kończyć książki, jednak jest jedna, której nie skończyłam i nie planuję. Mówię o Krzyżakach. Został mi jeden rozdział, więc nie trzeba panikować, ale mimo wszystko...

Steph - Książka, która Cię zaskoczyła.
Zaskoczyła mnie Mechaniczna Księżniczka autorstwa Cassandry Clare. Tam się tyle działo...

Landon - Książka, która jest zawsze.
Książka, która jest i będzie zawsze to nic innego jak Igrzyska Śmierci. Ta trylogia to jest po prostu mistrzostwo. Boże, jak ja uwielbiam panią Collins.

Molly - Książka, której nie mogłaś znieść.
Nie mogłam znieść Dziedzictwa Ognia Sarah J. Maas. Książka jest beznadziejna, nudna i do tego całkiem gruba. Już myślałam, że nigdy jej nie skończę. 

Vance - Książka, która szybko się rozsławiła.
Jest wiele takich serii, przynajmniej tak mi się wydaje. Przykładem może być Niezgodna Veronicy Roth, Percy Jackson Ricka Riordana albo Gwiazd Naszych Wina Johna Greena. 

Ken - Książka, w której wszystko się szybko zmienia.
Tutaj dopasowałam Czerwoną Królową. Życie Mare zmieniło się w ciągu kilku sekund i nigdy nie będzie już takie same. 

Karen - Słodka książka.
Słodką książką jest Girl Online. 

Trish - Książka, pełna sekretów.
Do tej kategorii pasuje tylko jedna seria - Pretty Little Liars. Tam znajdziecie bardzo dużo sekretów, kłamstw, zagadek oraz A. 

Carol - Książka, która czyniła Cię nerwową.
Dużo jest takich książek. Kosogłos, Mechaniczna Księżniczka, końcówka Miasta Kości przyprawiła mnie o zawał, Miasto Niebiańskiego Ognia. Właśnie zauważyłam, że głównie denerwuję się przy czytaniu książek Cassie :o 

Seattle - Książka, której akcja dzieje się w miejscu, gdzie chciałabyś żyć.
Nie, nie będzie to Harry Potter, bo nie chciałabym mieszkać w Hogwarcie. Ale bardzo chętnie żyłabym w wiktoriańskim Londynie z Diabelskich Maszyn albo w Panem z Igrzysk Śmierci, albo w Idris z Darów Anioła. 

~ A.