Favs of 2016


Na samym początku chcę życzyć Wam wszystkim, którzy to czytają, niesamowitego roku 2017. Żeby Wasze marzenia się spełniły, dużo radości, zdrowia. Więcej super książek, filmów, seriali i muzyki oczywiście - jak mogłabym o tym zapomnieć! 

2016. Rok porażek, przynajmniej w moim wydaniu. Nie chcę się Wam tu żalić, bo to nie ma najmniejszego sensu, ale "2k16" to była totalna masakra. Mam nadzieję, że 2017 będzie lepszy, bo jeśli nie to zacznę martwić się o swoje zdrowie psychiczne. No ale koniec smutania - dzisiaj mam dla Was moich ulubieńców roku 2016. 


Koncerty
W 2016 roku byłam na pierwszym koncercie. Do Torunia przyjechał Taco Hemingway - polski raper. Musicie wiedzieć o mnie jedno: nienawidzę polskiej muzyki, a w szczególności rapu. Jednak moja koleżanka z klasy w październiku puściła mi jedną piosenkę Taco i kompletnie przepadłam. Jego teksty są genialne. Na początku mogą wydawać się bez sensu, ale jeśli je przeczytacie, to zrozumiecie. 
Drugi koncert jeszcze nie miał miejsca, ale na 100% na niego pojadę. Prędzej skoczę pod pociąg niż go opuszczę. Mowa o koncercie Imagine Dragons, który będzie miał miejsce 3 czerwca 2017 roku, czyli za dokładnie 156 dni ♫ No ale bilet kupiłam (a właściwie dostałam) w 2016, więc się liczy.


Podróże
W tym roku całkiem sporo wyjeżdżałam. Najpierw, w styczniu, byłam w Gdańsku. Następnie byłam na Targach Książki w Warszawie i było naprawdę świetnie 😍 Ale najważniejszy wyjazd miał miejsce w czerwcu - spełniłam jedno ze swoich największych marzeń i odwiedziłam Londyn. Było wspaniale! Natomiast w sierpniu pojechałam na rodzinne wakacje do Chorwacji. To naprawdę piękne miejsce, a woda była cudowna. 


Seriale
2016 to był zdecydowanie rok seriali. Teen Wolf, American Horror Story, The Flash, Outlander, The 100, Skins, a w grudniu pokochałam Orange is the new black. Ten serial jest genialny, naprawdę ♥


Tumblr, twitter, We heart it
W tym roku totalnie uzależniłam się od tych mediów społecznościowych. Może to nie za dobrze, no ale niezbyt mnie to obchodzi. Przeglądanie prześlicznych obrazków, cytatów naprawdę działa na mnie uspokajająco. 


Blog
Najważniejsze na koniec.  W 2016 roku minęły dwa lata odkąd piszę bloga. Strasznie szybko to zleciało. Poza tym logo Bukowych znalazło się w książce Chłopak z sąsiedztwa i jestem z tego niesamowicie dumna. 
Niestety w tym roku nie pojawiło się aż tak dużo postów. Egzaminy, przyjęcie do liceum, a teraz cholernie dużo nauki przytłoczyło mnie totalnie. Mimo że w tym roku zdarzyło się dużo dobrego, to był to najbardziej stresujący rok jaki przeżyłam. Bardzo mało czytałam, pisałam, przez co się rozleniwiłam. Ale mam nadzieję, że w 2017 znowu powrócę do formy z 2015. 

A jak Wam minął ten rok?
Był dobry, a może wręcz przeciwnie?

~ A.

#214 Szóstka wron


Tytuł oryginalny: Six of Crows
Autor: Leigh Bardugo
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 496
Książek w serii: Dwie
Cena z okładki: 39 zł
Ocena: 10/10

"Żadnych żałobników.  Żadnych pogrzebów."

Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok. 

Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 
– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)

– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)
Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.

Leigh Bardugo możecie kojarzyć z jej Trylogii Grisza. Ja jej nie czytałam, ale mam  ją w planach tak samo jak milion innych książek. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać tę serię jeszcze w tym życiu, bo słyszałam bardzo dużo pochlebnych opinii. 

"- W jaki sposób najłatwiej ukraść człowiekowi portfel? 

- Przyłożyć mu nóż do gardła? - zapytała Inej. 

- Pistolet do głowy? - powiedział Jesper. 
- Wrzucić mu truciznę do kubka? - zaproponowała Nina. 
- Wszyscy jesteście okropni - obruszył się Matthias. 
Kaz przewrócił oczami. 
- Najłatwiej ukraść człowiekowi portfel, mówiąc mu, że zamierzacie ukraść mu zegarek."


Wydaje mi się, że pani Bardugo słynie ze swojego stylu pisania, który podobno jest niesamowity (przynajmniej tak głoszą amerykańskie "jutuby"). I może na początku byłam nieco sceptycznie nastawiona do tej Jej "niesamowitości", to teraz mogę tylko przyznać, że styl pisania tej kobiety jest naprawdę genialny. 
Świat wykreowany przez Leigh jest magiczny i urzekł mnie w 100%. Autorka ma rzadko spotykany w obecnych czasach dar do opowiadania historii. Nawet ta ogromna liczba opisów mi nie przeszkadzała. 

Ogromną zaletą Szóstki wron są cytaty. Dawno w żadnej książce nie zaznaczyłam ich takiej ilości. Myślę, że to właśnie one są moja ulubioną częścią całej powieści (co z jednej strony jest strasznie głupie,  bo przecież teoretycznie każde zdanie znajdujące się w tej książce mogłoby być cytatem, więc ogólnie rzecz ujmując cała ta książka jest moją ulubioną częścią). 

"Kiedy wszyscy myślą, że jesteś potworem, nie musisz marnować czasu na popełnianie każdej potworności."

Bohaterowie - podobnie jak świat przedstawiony - są wykreowani genialnie. Pewnie osób, które czytały tę książkę nie zdziwi fakt, że moim absolutnie ulubionym bohaterem aka nowym mężem został Kaz. Jest to typ postaci, który po prostu uwielbiam - nie ma duszy/serca, ogólnie człowiek-zagadka. Czasami chciałam go zabić, no ale przez większość czasu go kochałam. 
Kolejną postacią, której warto poświęcić czas jest Inej. Dziewczyna przeżyła naprawdę dużo w swoim stosunkowo krótkim życiu, ale mimo wszystko była - moim zdaniem - najsilniejsza ze wszystkich. 
Poza tym byli jeszcze: Matthiew - druskelle; Nina - grisza; Jesper - spec od broni i Wylan - ktoś w rodzaju zakładnika. 

"- To niezgodne z naturą, żeby kobiety walczyły.

- To niezgodne z naturą, żeby człowiek był równie głupi, jak wysoki, a jednak proszę, stoisz tutaj."


Jestem taką trochę sroką i lubię ładne okładki. A - jak pewnie widzicie - Szóstka wron jest przepiękna. Czarne strony, a właściwie ich grzbiety, są czymś raczej rzadko spotykanym w naszym kraju, co czyni tę książkę jeszcze bardziej wyjątkową. Poza tym okładka równie jest zachwycająca i do tego twarda (!). Wydawnictwo MAG naprawdę się postarało. 

Szóstka wron to świetna historia, która jest powiewem świeżości na polskim rynku wydawniczym. Jej zakończenie nie jest zbyt przyjemne, a właściwie to czuję się lekko zniszczona psychicznie, jednak dzięki niemu jeszcze bardziej nie mogę doczekać się drugiego tomu - Croocked Kingdom. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MAG.

#213 Co mnie zmieniło na zawsze


Tytuł oryginalny: The Way I Used To Be
Autor: Amber Smith
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 392
Książek w serii: Jedna
Cena z okładki: 37.90 zł
Ocena: 7/10

"Miało być prosto, miało być łatwo i nieskomplikowanie, ale w ciągu jednej nocy zmieniło się to w kręty, niemożliwy do przejścia labirynt. Zgubiłam się w nim."


To nie liceum ją zmieniło. To gwałt.
Pewnego wieczoru najlepszy przyjaciel jej brata – niemal członek rodziny – sprawia, że świat Eden wywraca się do góry nogami. To, co kiedyś wydawało się proste, teraz jest skomplikowane. To, co kiedyś wydawało się prawdą, teraz jest kłamstwem. Ci, których kiedyś kochała, teraz budzą tylko jej nienawiść. Nic już nie ma sensu. Wie, że powinna powiedzieć komuś o tym, co się stało, ale nie może tego zrobić. Więc ukrywa to w sobie, głęboko. Ukrywa też to, kim kiedyś była – bo teraz jest już inna. Na zawsze.


Ostatnimi czasy wkręciłam się w książki młodzieżowe ściśle związane z ludzkimi tragediami. Jedną z takich powieści jest własnie Co mnie zmieniło na zawsze. 
Książka opowiada historię 14-letniej Eden. Zwykłej dziewczyny niczym nie wyróżniającej się z tłumu. Do czasu. Nastolatka została zgwałcona przez najlepszego przyjaciela jej brata we własnym łóżku. Od tego momentu całe jej życie zostało zniszczone.

"Naprawdę zaczynam lubić ciszę. Została moją sojuszniczką. Rzeczy dzieją się w ciszy. Jeśli nie pozwolisz, żeby cię raniła, może uczynić cię silniejszą, zostać twoją niemożliwą do przebicia tarczą."

Przez pierwszą część powieści - a składa się ona z czterech - kompletnie nie mogłam wciągnąć się w tę opowieść. Jednak im dalej, tym lepiej. 
Język nie jest szczególnie wymagający, a sama historia jest prosta i nie wniosła nic szczególnego do mojego życia. Pomimo trudnej tematyki, przy jej czytaniu można się rozluźnić po długim dniu w szkole/uczelni/pracy (niepotrzebne skreślić). 

Kreacja bohaterów jest średnia. Z żadnym z nich się nie zżyłam, poza tym wszyscy mieli w sobie coś irytującego, co zniechęcało mnie do nich.
Przyjrzyjmy się głównej bohaterce. Eden w ciągu czterech lat bardzo się zmieniła. Denerwowało mnie jej zachowanie. Nie rozumiałam dlaczego od razu nikomu nie powiedziała o tym co się stało. Na pewno oszczędziłoby jej to wiele kłopotów. 
Bohaterką, która zasługuje na nagrodę najgorszej przyjaciółki na świecie jest Mara. Cała jej uwaga kręciła się tylko wokół jej crusha i koloru włosów. Serio, tak trudno zauważyć, że z twoją najlepszą przyjaciółką nagle dzieje się coś złego? Najwyraźniej tak. 

"Wymyślam się na nowo. Wszyscy wokół to robią."

"Co ze mnie została" to bardzo przyjemna książka, idealna na odprężenie. Mimo słabo wykreowanych postaci, powieść te czytało mi się naprawdę dobrze. Poza tym, wydanie jest cudowne. Do tego część okładki, gdzie znajduje się tytuł na żywo jest bardziej srebrna niż szara, co prezentuje się bardzo ładnie ♥

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria.