#216 *Przedpremierowo* W spojrzeniu wroga


Tytuł oryginalny: This Shattered World
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Liczba stron: 352
Książek w serii: Trzy
Cena z okładki: ---
Ocena: 9/10
Premiera: 11.01.2017

"Ufaj temu, co czujesz"

Kapitan Lee jest piękna i odważna. Dowodzi oddziałami wysłanymi na planetę Avon, które mają stłumić wywołany działaniami wielkich korporacji bunt mieszkańców. W zamian za ciężką pracę obiecano im lepsze życie, ale słowa nie dotrzymano. Lee musi być silna i bezwzględna, ma także osobiste powody, by nienawidzić rebeliantów.

Flynn ma bunt we krwi. Jego siostra zginęła w powstaniu przeciwko korporacjom. Udaje mu się uwięzić Lee, jednak gdy jego towarzysze chcą ją zabić, Flynn niespodziewanie podejmuje decyzję, która zmienia jego życie na zawsze.

W ramionach gwiazd było jedną z najbardziej wyczekiwanych książek, które miały ukazać się na początku 2016 roku. Mnie jednak - mimo tych wszystkich "och'ów i ah'ów" całej polskiej blogosfery - historia Lilac i Tarvera nie powaliła na kolana. Jasne, była to przyjemna książka, ale nic szczególnego. Jednak pomimo nie za dobrego pierwszego spotkania z historią Kaufman i Spooner, zdecydowałam się kontynuować swoją kosmiczną przygodę z trylogią Starbound. 


W spojrzeniu wroga zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Błędy, które przeszkadzały mi w pierwszym tomie, zniknęły. Na przykład, w These Broken Stars autorki zmarnowały potencjał świata przedstawionego. Trochę za bardzo skupiły się na wydarzeniach i postaciach, nie przywiązując dużej wagi do otoczenia, które mimo wszystko jest ważne. Tym razem planeta, na której znalazłam się razem z głównymi bohaterami, została dopracowana w każdym detalu. Dzięki dokładnym, ale nie za długim opisom, czułam się jakbym sama była na Avonie. 
"Niebo nad Avonem się przejaśnia."
Cała historia jest podobna do pierwszej części, jednak ma kilka charakterystycznych dla siebie cech. Po pierwsze, W spojrzeniu wroga porusza tematy ściśle związane z rebelią - militaryzm oraz konflikty polityczne. Od lat walki ze sobą toczą rebelianci oraz żołnierze. Fianna starają się uwolnić swój dom - Avon - spod władzy wojska, jednak są znacznie gorzej wyposażeni i wyszkoleni niż swoi przeciwnicy. Natomiast żołnierze od lat borykają się z "chorobą", która przychodzi stopniowo - furią. Zaczyna się od zaprzestania śnienia, a kończy na odstrzeleniu czyjejś twarzy. Furia znika równie szybko, co atakuje i w końcu dorwie każdego - przynajmniej w teorii. 

Właściwie, to w TSW mamy do czynienia z "dwoma" głównymi bohaterkami. Jedna to Jubilee, 8-letnia dziewczynka, która umarła razem z rodzicami na swojej rodzinnej planecie. Druga to bezwzględna i zimna kapitan Lee Chase - piękna 18-latka bez skrupułów, jeden z najlepszych żołnierzy. Oczywiście, jak się pewnie domyślacie, jest to jedna, ta sama, osoba. Po prostu  pod wpływem traumatycznych wydarzeń, zmieniła się z małej dziewczynki o dobrym sercu pełnym radości, w wiecznie ostrą i niedostępną młodą kobietę. 



Drugą bardzo ważną postacią jest Flynn. Rebeliant, czyli absolutne przeciwieństwo Lee. Mimo to, zostali oni połączeni ze sobą przez "przygody", które razem przeżyli. Szczerze mówiąc, to Flynna polubiłam znacznie bardziej niż Tarvera z W ramionach gwiazd. Szczególnie wzbudził moją sympatię swoim zapałem do uratowania ojczyzny bez wojny, która i tak byłaby przegrana dla fianna. W pewnym sensie przypominał mi Peetę z Igrzysk Śmierci

"Nie widać gwiazd, jest tylko gęsta ciemność, która wciska jej się do gardła i głębiej, do serca. Śni jej się, że tonie."

Bardzo się cieszę, że podobnie jak w pierwszej części, uczucie pomiędzy Flynnem a Jubilee powstawało powoli. Na początku nie przepadali za sobą, jednak - jak już wspominałam w akapicie wyżej - połączyły ich pewne wydarzenia, których doświadczyli razem. 
Dużą zaletą jest to, że tym razem wątek miłosny nie przysłonił najważniejszego - według mnie - aspektu książki jakim jest wojna pomiędzy rebeliantami a wojskiem. Był raczej dodatkiem, którego obecności nie odczuwałam w trakcie czytania. Dopiero nasilił się na sam koniec, co było idealnym momentem, który zwieńczył tę świetną historię. 

Bardzo, ale to bardzo polecam Wam zapoznać się z trylogią Starbound. Nawet jeśli pierwszy tom nie zachwycił Was tak jak mnie, to nie przejmujcie się, bo drugi jest o niebo lepszy (albo galaktykę nawiązując do tematyki książki). Kaufman i Spooner pokazały tutaj swoje możliwości w pełnej krasie. Mam nadzieję, że trzecia część utrzyma poziom drugiego i będę mogła - pomimo małych problemów z W ramionach gwiazd - nazywać książki z tej serii jednymi z moich ulubionych. 

~ A. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu/Moondrive.

3 komentarze:

  1. Brzmi dość... intrygująco :) nie mój styl czytelniczy, ale ta okładka mnie przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest świetna, chociaż ta pierwszego tomu, podobała mi się jeszcze bardziej <3

      Usuń
  2. Pierwszy tom bardzo mi się podobał, więc na pewno sięgnę po resztę serii, a twoja recenzja zachęciła mnie jeszcze bardziej! Historia Lee i Flynna brzmi ciekawie, już nie mogę się doczekać kiedy też będę mogła ją przeczytać :)

    Pozdrawiam,
    Izabella @ Gwiezdne Kroniki

    OdpowiedzUsuń